Beata, moja ukochana modelka, od której zaczęła się przygoda z fotografią kobiecą. Zaufała mi, powierzyła w swoje ręce i spędziłyśmy razem wspaniały czas.

Ta sesja to już nasze kolejne spotkanie. Za każdym razem mogę odkrywać nową twarz Beaty, przekonywać się jak niesamowite są kobiety, ile mają twarzy, ile wcieleń i każda z nich jest prawdziwa, jest ich częścią.

To bogactwo zachwyca i fascynuje.

Tym razem postawiłyśmy na lekkie, subtelne portrety , trochę zmysłowości, ale nadal naturalnie i delikatnie.