Monika to moja droga przyjaciółka po fachu, utalentowana pani fotograf z Torunia a jej piękne zdjęcia możecie podglądać tutaj.

Mam to szczęście, że co roku z rodziną przejeżdżają przez okolice Wadowic jadąc na wakacje i chcą się tu zatrzymać, zjeść z nami kolację i przede wszystkim spotkanie zawsze owocuje sesją fotograficzną.

W zeszłym roku to była sama Monia i jej zdjęcia możecie zobaczyć tu.

W tym roku postanowili do studia przyjść wszyscy. Największym fotograficznym wyzwaniem okazał się oczywiście najmłodszy i wszyscy stawaliśmy dosłownie na głowie aby go zachęcić. Dopiero jak odpuściliśmy to nasz mały włoski buntownik zawitał na fotograficznym tle w pełej krasie prezentując pozy, które podejrzewam, nabył w rodzinnym domu od matki fotografki ;)

Uwielbiam tą rodzinę za luz i swobodę, za prawdziwe emocje, których także nie zabrakło na zdjęciach. Uwielbiam klientów, którzy lubią wygłupy i niekoniecznie wszystkie portrety muszą mieć tak bardzo serio. 

Jeśli sami lubicie pokazać nieco dystansu do siebie, i macie odwagę takie portrety zawiesić we własnym domu, to zapraszam z otwartymi ramionami na sesję fotograficzną w Wadowicach.

Monia obiecała, że w Toruniu, w prywatnej galerii domowej będzie można ich oglądać. Trzymam ją za słowo i liczę na to, że podzieli się relacjami z tego rodzinnego wernisażu.