Do napisania tego artykułu skłoniły mnie moje osobiste doświadczenia i przemyślenia w temacie szeroko pojętej, marki osobistej. 

Mam wrażenie, że dzisiaj rynek, internet i, przede wszystkim, social media, to same marki osobiste.

Co to jest w zasadzie ta marka osobista?

To nasz obraz w oczach innych, który powstaje z naszej aktywności, tego co mówimy, jak, do kogo, co publikujemy.

To kreowanie wizerunku swojej osoby w oczach innych. Najczęściej mamy na myśli potencjalnych klientów, współpracowników czy partnerów. 

Kreowanie od razu przywodzi na myśl coś nieprawdziwego… tworzenie czegoś, co chyba nie do końca istnieje, jest SZTUCZNE.

Z tego powodu długi czas podchodziłam do social media jak do jeża i zła koniecznego. Z jednej strony byłam pod wrażeniem osób, które, w moim odczuciu, z dużą lekkością, prezentowały się w sieci, mówiły o sobie, pokazywały się… A z drugiej, gdzieś pod skórą, miałam wrażenie, że “coś tu śmierdzi” mówiąc kolokwialnie.

Nie budziło to mojego zaufania, sprawiało wrażenie czegoś nieszczerego, nieprawdziwego. Wrażenie mocno polukrowanej fasady, za którą w zasadzie nie wiadomo czego się można spodziewać.

A to dlatego, że nie ma fizycznej możliwości, aby ktoś był wiecznie uśmiechnięty i odnosił same sukcesy nigdy się nie potykając.

Miałam wrażenie, że ludzie mocno cenzurują treści, mówią tylko o tym, co dobre,chwalą się. Jednocześnie nie wspominając nic o swoich słabszych chwilach, przestają być prawdziwi.

To nie budzi mojego zaufania.

Wydawało mi się jednak, że tak należy, tak robią wszyscy, tego wymagają social media.

Kreowanie marki osobistej było jak tworzenie sztucznego twora.

Oczywiście można to sobie pięknie uargumentować od strony zawodowej, że to taka praca, że trzeba się pokazać, że trzeba dawać ludziom to, czego oczekują.

 

Gdzie jest zatem problem?

Taka aktywność może prowadzić do sporego dysonansu, w tym kim naprawdę jesteśmy, a wizerunku jaki tworzymy.

Wymaga ciągłego grania i jest źródłem napięcia. A co jak się nam, krótko mówiąc, popitoli i opublikujemy nie to, co potrzeba? Kanał!

Bycie super gwiazdą w każdym aspekcie wcale nie robi dobrze. 

Większość osób ma świetne wyczucie tego, czy ktoś jest prawdziwy i, czując grę, nie jest w stanie zaufać.

 

Stoimy w rozkroku pomiędzy pozytywnymi komunikatami jakie chcemy wysyłać, a tym, że choć to mówimy, niekoniecznie wcale przekłada się to na zaufanie potencjalnych klientów.

 

Co zrobić aby wyjść z tego błędnego koła?

Autentyczność. Słowo klucz.

Po prostu trzeba być sobą. Banalne, ale prawdziwe. Nie odkrywam Ameryki tym stwierdzeniem, a jednak wciąż mam wrażenie, że jest ono niedoceniane. 

 

Pojawia się wówczas mnóstwo wątpliwości typu:

  • Czy pokazywanie porażek i błędów, nie sprawi, że ludzie przestaną wierzyć, że mogę rozwiązać ich problem?
  • Czy nadal będę postrzegana jako ekspert w tym co robię?
  • Czy moi klienci będą mieli wystarczające zaufanie, że zaoferuję im najlepsze rozwiązanie i najlepszą jakość….. Skoro popełniam błędy…!

 

Przypuszczalnie każdy z nas mógłby tą listę uzupełnić o kolejnych kilka punktów.

 

Czy ludzie przestaną mi ufać i uważać mnie za eksperta? Nie wiem! To zależy od ludzi i tego, co sami mają w głowie.

 

Wiem, że ja jako konsument, ufam tym, którzy potrafią mówić o swoich błędach. To jest dla mnie prawdziwe i autentyczne.

Wiem, że jeśli coś poszłoby nie tak, to nie będą zamiatać problemu pod dywan, tylko będziemy szukać optymalnego rozwiązania i biorą za to odpowiedzialność.

Wiem, że są ambitni i się starają, bo wciąż się rozwijają. 

Wiem, że są bystrzy i pełni pokory, bo widzą swoje błędy i starają się je eliminować.

Wiem, że znajdziemy wspólny język, bo potrafimy szczerze ze sobą rozmawiać.

Wiem, że z takimi ludźmi ja chcę pracować i wiem, że naprawdę nie muszę z każdym.

Wiem, że dla mnie autentyczność, to wiarygodność.

 

To budzi moje zaufanie, a Twoje?

[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row]

Masz wątpliwości czy Twój wizerunek jest właściwie komunikowany? Jesteś fotografem i szukasz mentora, który pomoże Ci rozwinąć swój biznes?

Umów się na niezobowiązującą konusltację


Privacy Preference Center