zdjecie-wzierunkowe-wykonane-w-studio

Dużo gadam, mało robię! 

Bywa i tak. Masz wrażenie, że tyle Ci siedzi w głowie! Można by książkę napisać i z pewnością obdzielić celami i postanowieniami pół Facebooka, Instagrama i całej reszty.

Gorzej z działaniem. Tu zaczynają się schody, bo jak przychodzi co do czego, to krótko mówiąc, nie wiadomo w co ręce włożyć. Znasz to?

No pewnie! Każdy zna! Pewnie nawet najlepiej zorganizowany mistrz maksymalista też czasem miewa takie wrażenie. Jesteśmy ludźmi i w sumie, cieszmy się z tego, że nie działamy jak roboty.

Są jednak czasem rzeczy naprawdę ważne. Tak ważne, że warto się spiąć, znaleźć motywację i je zrealizować. Takie sprawy, które dodają skrzydeł, budują poczucie wartości, niosą przez życie. Naprawdę szkoda ich odpuścić i zaprzepaścić, bo nie było dość motywacji, bo zabrakło wspierającego słowa czy pomocnej ręki. Nie chcesz potem żałować przez całe życie, że poszło, a można było. 

CEL

Na początek pomyśl sobie o swoim celu, który chcesz zrealizować. Co to jest?

Zastanów się dobrze, bo jak się już wysilać i szukać motywacji, to niech ten cel będzie tego warty. Weź na ruszt taki cel, który jest dla Ciebie w tym momencie szczególnie ważny, albo może trudny, albo wydaje Ci się, że nie dasz rady.

Ustal cel, który jest mierzalny, realny i motywujący. Musisz być w stanie zobaczyć jego osiągnięcie, wiedzieć, kiedy możesz założyć, że to już.

I musisz mieć satysfakcję, mały dreszczyk, no krótko mówiąc, emocje!

Rzuć sobie wyzwanie!

Raz na jakiś czas naprawdę można. Jest mi bardzo daleko do osiągania po trupach czy ciągłego biegania za króliczkiem. Nie o to chodzi. Ale z drugiej strony, jak nie poczujesz wyzwania, to też będzie słabo. Wyzwanie to fajna sprawa. A jeszcze fajniejsza jest satysfakcja z realizacji.

Daj sobie chwilę, siądź, rozmarz się, puść wodze fantazji i zobacz swój cel.

MOTYWACJA

Kolejnym krokiem jest odpowiedź na pytanie: Co mi to da? Co to zmieni? Teraz jest czas by swój cel poczuć.

To Ci pozwoli zbadać swoją motywację. Ale taką prawdziwą, najprawdziwszą, z samego dna serducha. Dobrze wiesz, że jak nie będziesz mieć tej motywacji to najpiękniejszy cel legnie w gruzach przy pierwszej lepszej trudności.

To normalne! Po co się pocić i sapać, skoro i tak nie zmieni to wiele w Twoim życiu?!

Nie odpowiadaj zatem, że da satysfakcję Twoim klientom, bo Ciebie cieszy jak oni się cieszą. Nie mów, że jak to zrobisz to mąż będzie dumny albo sąsiedzi będą Cię podziwiać.

To jest oczywiście ważne i fajne. Może się jednak okazać, i najprawdopodobniej coś takiego zaistnieje, że sprawianie przyjemności przyjacielowi będzie większą satysfakcją niż zadowalania kogoś obcego, kto akurat będzie Twoim klientem. Pewnej pięknej niedzieli mąż Cię solidnie wkurzy i w nosie będziesz mieć jego dumę czy nie dumę. Za parę lat zmienisz miejsce zamieszkania i sąsiadów, więc czy warto się aż tak przejmować? To nie jest Twoja motywacja.

PO CO ZATEM SIĘ STARAĆ, SKORO I TAK TO W SUMIE NIE MA WIĘKSZEGO ZNACZENIA?!

I tu dopiero zaczynają się prawdziwe cuda!

Ja się pytam, co to da TOBIE?

Tobie jako osobie, jako człowiekowi, jako Ani, Basi czy Krzyśkowi? Co w TWOIM życiu się zmieni?

Czujesz różnicę?

Nagle okazuje się, że robisz to, bo uzyskasz wolność, która pozwoli Ci pracować kiedy Ty chcesz. Albo, że zarobisz kasę na nowe cycki (znam taki przypadek na serio!).  Albo, że pojedziesz w podróż, o której marzyłaś jak miałaś 10 lat i na samą myśl masz ciarki na plecach…

Hej! To jest Twoja prawdziwa motywacja! Znasz ją?

Jak nie, to lepiej poznaj. Siądź sobie tak po cichu ze sobą jednego dnia, pomyśl, pomarz i rozwiń ten czerwony dywan wyobraźni, przejdź się po nim, poczuj go.

Jeśli tylko zabraknie Ci pary do działania, to za każdym razem siadaj i rozwijaj ten dywan. Przypominaj sobie, po co to robisz!

KONSEKWENCJE

Ha! Ale jeszcze druga strona medalu. Jak to w życiu. Na jednych działa bat, na innych marchewka. Osobiście wolę pozytywną motywację, ale ona czasem może okazać się niewystarczająca.

Żeby nie było tak za różowo, bo marzyć lubimy wszyscy, ale niekoniecznie akurat wszyscy będziemy dążyć do realizacji marzeń. Zdarza się, że jednak sobie myślimy “oj dobra, co ja tam mogłam widzieć jak miałam 10 lat i marzyłam o tej podróży….takie tam mrzonki.” Są rzeczy, o których uwielbiamy marzyć, ale są dla nas tak abstrakcyjne, że nie wyobrażamy sobie, że moglibyśmy je w ogóle osiągnąć. Więc choć mamy dreszcze rozkoszy na samą myśl, to nawet nie bierzemy się do realizacji tych celów, bo uznajemy z góry, że to nierealne.

Jak moje dziecko na początku szkoły ciągle zapominało odrabiać zadania domowe, chciałam uniknąć systemu nagród i kar, tylko zwyczajnie wyrobić w nim poczucie obowiązku. Jak jednak wyrobić poczucie obowiązku w kimś, kto kompletnie nie czuje powagi sytuacji i nieodrobione zadanie jest dla niego tak istotne jak zeszłoroczny śnieg. Spływało to po nim jak po kaczce i trzeba było wymyśleć coś, co sprawi, że pamiętanie o zadaniach będzie ważne i będzie odpowiednia motywacja do tego. Psycholog poradziła, aby nie dawać kar, ale tzw. “konsekwencje”. To nie były nagrody, ale radość, że się udało, zaznaczaliśmy sobie małe sukcesy uśmiechniętymi buźkami i to było fajne, a jak się nie udało, to były jakieś niezbyt miłe “konsekwencje”.

Zaatakuj się z drugiej strony!

Wróć do swojego celu. Pomyśl, co będzie jak tego nie zrobisz? Dokładnie wyobraź sobie tą sytuację. Opisz ją. Przede wszystkim opisz siebie w tej sytuacji. Nie tego męża i sąsiadów! Bo jak mąż nie poczuje dumy, a sąsiedzi nie będą Cię podziwiać, to umówmy się, że jakoś przeżyjesz.

Nie, nie, nie….. to nie o takie konsekwencje chodzi!

Jak bardzo będzie rozczarowana i zawiedziona sobą ta mała dziewczynka marząca o podróży?

Jak się będziesz czuć marząc pół życia o fajniejszych cyckach, kiedy uświadomisz sobie w pełni, że nigdy nie będziesz ich mieć? Ale tak naprawdę nigdy, przenigdy. NEVER!

Co myślisz?

Co teraz czujesz?

Czy to silne emocje? Jakie?

Jak wygląda Twoje życie?

Co się zmieniło? Co pozostało takie samo?

Czy to Ci przeszkadza? Czy to ma znaczenie?

Co robisz w takiej sytuacji?

Jak to wpływa na myślenie o sobie samej?

Jak myślisz, co inni teraz uważają na Twój temat?

Czy to jest ważne?

Poczuj tę stratę, poczuj ból, poczuj wszystko to, czego nie doświadczysz. Zobacz wszystko, co się nie wydarzy. Bardzo dokładnie zobacz, co będzie, gdzie Ty będziesz.

Co tu dużo gadać, poczuj rozczarowanie własną osobą!

Nie chodzi o to by się straszyć, ale coś w tym jest. Czasem bardziej do działania motywuje właśnie strach przed utratą, porażką i może zadziałać jako silniejszy bodziec niż wizja pozytywnych osiągnięć. Zwłaszcza jak w sumie siedzisz sobie w jakiejś swojej całkiem wygodnej strefie komfortu, to zwyczajnie wychodzenie z niej i zdobywanie się na wysiłek, może potrzebować mocniejszego impulsu.

Przecież wcale nie jest Ci źle, w zasadzie to czy tak bardzo potrzebujesz coś zmieniać?

Wtedy lepiej zadziała czarna wizja. Strefa komfortu może ulec rozpadowi, nic nam nie jest dane na zawsze. Pozostawanie w stagnacji, jest tak naprawdę cofaniem się.

Dla mnie okropne jest uświadomienie sobie, że nie osiągnę czegoś, o czym marzyłam. Taka twarda świadomość, że to się już nie wydarzy. Nigdy. Z reguły nawet jak czegoś nie robimy, to gdzieś tam w środku, czai się nadzieja, że jednak może się kiedyś się za to weźmiemy i brutalne postawienie się przed faktem, że tak się nie stanie, może zadziałać jak ożywczy prysznic.

Świat idzie do przodu, życie to ciągła zmiana. To, co się dzieje, bardzo mocno nam to uświadamia. Siedząc w miejscu, zostajesz w tyle. To względne przemieszczanie się wobec zmian w otoczeniu. 

Dobrze się zastanów, czy można przyjąć taką pozycję? Będą przychodzić inni, młodsi, bardziej dynamiczni. Tylko umiejętne dostosowywanie się do zmian, elastyczność i zwinność, zapewniają, że będziesz “w plecy”. 

Jeśli czujesz, że za dużo gadasz, a mało robisz. Jeśli czujesz, że wiele z tego, czego pragniesz utyka na poziomie planów i marzeń, znajdź odpowiednią motywację. 

Motywacja motywacji nie równa. Musi być faktycznie taka, która popchnie Cię do przodu, która nie pozwoli Ci odpuścić celu tuż po starcie. Taka, która nie wyłoży się przy pierwszym lepszym potknięciu czy trudności.

Dlatego dziś Cię pytam, masz już zidentyfikowany swój cel?

W zeszłym tygodniu pisałam o tym, żeby zacząć od stworzenia avatara, pamiętasz? Jeśli nie, to klikaj w link i czytaj!

Jeśli jesteś po lekturze, to czy zadanie odrobione?

Jak nie, to pobieraj AVATAR i nie odkładaj już dłużej!

Jeżeli jeszcze nie i dalej siedzisz i grzejesz bloki startowe, to wyobraź sobie swój czerwony dywan….. Mam nadzieję, że to popchnie Cię wystarczająco.

Mimo wszystko, wolałabym raczej nie straszyć Cię czarną dziurą jaką zastaniesz, kiedy wszyscy inni to zrobią, pójdą do przodu, a Ty dalej będziesz się skrobać po głowie i snuć marzenia, bez przekładania ich na cele. 

ZASADA IPHONE 1

Startuj z tym co masz. Teraz. Teraz jest najlepszy moment. Nie jutro, nie za tydzień. “Lepsze jest wrogiem dobrego” mawiała babcia i miała rację….no przynajmniej trochę ;)

Jeśli zaczniesz poprawiać, naprawiać i ulepszać, to nigdy nie ruszysz z miejsca. Ruch wyzwala energię. Ruch wyzwala ruch. Ulepszysz potem, wypuścisz wersję 2, a potem 3 itd….

Gdyby twórcy Iphone byli perfekcjonistami pewnie do tej pory wciskalibyśmy klawisze  w Nokii. Pierwszy Iphone był niedoskonały, miał dużo usterek, ale wypuścili go!

Poszedł, zmienił świat telefonów komórkowych nieodwracalnie.  To dzięki niemu w komórce masz dziś wszystko i jest to Twój przenośny komputer. Z każdym kolejnym było coraz lepiej, każdy był coraz sprawniejszy.

Jednak nie od razu dałoby się stworzyć wersję 12. Gdyby nie było pierwszej, kolejne by również nie powstały.

Tak jest dobrze jak jest teraz. To najlepsza i optymalna wersja na ten moment i dzień.

 

Jeszcze się zdążysz rozwinąć….. Jeszcze to wszystko ulepszysz..   Tylko zacznij!

Zbuduj markę osobistą bez ściemy!

Umów się na niezobowiązującą konusltację



Iza Faber

Moją misją jest przyprowadzać ludzi do spełnienia zawodowego, aby w pełni wykorzystywali swoje naturalne talenty i budowali dobry biznes, który jest źródłem satysfakcji na każdym poziomie.
Pracuję z ludźmi znajdującymi się na różnym etapie rozwoju zawodowego. Moi klienci to zarówno osoby zaczynające i planujące swój biznes, które potrzebują wsparcia na poziomie tworzenia strategii marki od podstaw. Jako mentor towarzyszę im w odkrywaniu ich wizji, misji, ustalaniu celów biznesowych, określaniu i segmentacji klienta, oraz elementów wizerunkowych ich własnej marki osobistej.

All author posts

Privacy Preference Center