Skąd mam wiedzieć jak publikować, gdzie, co i jak opowiadać o swojej ofercie?

Od klienta!! Nikt inny Ci tego nie powie.

Badanie klienta to nie jakaś marketingowa fanaberia. Badanie grup docelowych ma na celu określenie grona odbiorców. Robi się je poprzez identyfikację wyborów konsumenckich oraz trafności dopasowania do klientów elementów dotychczasowej oferty.

Badanie klienta to bardzo konkretne działanie, które ma na celu dać bardzo konkretne informacje. Zawsze powinno się je wykonać zanim zacznie się działania rynkowe.

Polega to na poznaniu preferencji i pokazuje czy dobrze została stworzona oferta oraz udziela wszystkich niezbędnych informacji koniecznych do zbudowania strategii marketingowej. 

Właściwe zbudowanie i poznanie profilu klienta jest czystą koniecznością i, krótko mówiąc, ma zapewnić odpowiednie wyniki. 

Tak naprawdę, jeśli ktoś się pyta, jakie social media powinien wybrać i o czym pisać, to już wiem, że nie zaczął do początku, bo nie wie, kto jest jego klientem i jak do tej osoby chce docierać.

Żeby móc skutecznie się komunikować trzeba doskonale znać swój produkt i usługę oraz wiedzieć komu chcemy ją zaoferować. Jestem skłonna nawet pójść krok znacznie dalej i powiedzieć, że to od klienta powinno się wszystko zaczynać. Zwłaszcza kiedy mówimy o świadczeniu usług. 

Usługa powinna być tak skonstruowana, aby być odpowiedzią na potrzeby i problemy klienta. Nie odwrotnie. Dlatego, jak widzisz, bez znajomości klienta ani rusz.

 

Skąd masz wziąć te informacje?

Moim zdaniem, najlepszym i najbardziej efektywnym sposobem są wywiady. Bezpośrednie rozmowy z Twoimi klientami. To w ich trakcie możesz zadawać pytania i dodatkowo tak drążyć, aby dowiedzieć się dokładnie to, co Tobie jest potrzebne. 

Ankiety wysyłane i pisane, to konieczność, kiedy nie masz innego wyboru. Jeśli tylko możesz, rozmawiaj.

W trakcie rozmowy możesz ją moderować, zadawać pytania pomocnicze i kierować nią tak, aby uzyskać interesujące Cię odpowiedzi. Jesteś w stanie zweryfikować chociażby sposób zadawania pytań. Może się okazać, że niektóre są błędnie zadane, część osób inaczej je interpretuje. Tego się nie dowiesz jeśli wyślesz pytania pisane. Ankieta będzie zmarnowana, a Ty dostaniesz informacje, które nie są Ci do niczego potrzebne. 

Albo dostaniesz odpowiedzi, które są ogólne i mało przydatne. Ankieta to ostateczność.

Doskonałym źródłem badań są także wszelkiego rodzaju miejsca w sieci gdzie możesz spotkać swojego klienta. Musisz się nauczyć nie tylko słuchać, ale i słyszeć. Słuchaj co ludzie mówią, jak mówią, jak nazywają swoje problemy, czy szukają rozwiązań  i gdzie.  Słuchaj, patrz i obserwuj, co robią w social mediach. Jak ich używają, do czego ,w jaki sposób, o jakich godzinach. Dowiesz się do czego Tobie mogą być potrzebne, jeśli tam planujesz spotkać swojego potencjalnego klienta.

W ten sposób jesteś w stanie również poznać język swojego klienta. Pamiętaj ,że język Twojej marki, to język Twojego klienta. Nie możesz mówić po polsku, jeśli chcesz trafiać do Chińczyków, prawda?

Język musi być zrozumiały dla Twojego odbiorcy i nie poznasz go, jeśli nie poznasz swojego klienta. 

 

Jakie social media wybrać i co mam tam publikować?

Jeśli zadajesz takie pytania, to z góry wiadomo, że musisz zrobić krok do tyłu .Musisz się cofnąć, żeby dowiedzieć się, bezpośrednio od swojego klienta, co masz zrobić. To w trakcie rozmowy z nim, w trakcie badań i wywiadu, dowiesz się dokładnie, gdzie Twój klient jest.

Zatem na pytanie “jakie social media wybrać?” odpowiedź brzmi “takie, w których jest Twój klient”. Zakładając oczywiście, że pytasz pod kątem działań marketingowych, a nie publikowania zdjęć z wakacji. Wtedy wybierz te, które lubisz i, gdzie są Ci, którym chcesz tymi zdjęciami zaimponować.

Możesz oczywiście poczynić pewne założenia, ale należy to zweryfikować podczas badania i tak.

Kolejne często pojawiające się pytanie to “Co mam publikować w social mediach?”  i jeszcze … “ciągle brak mi pomysłów, ileż to można wymyślać!”.

Naprawdę nie musisz. Serio. Możesz wziąć głęboki oddech i dać sobie przysłowiowego siana. Nie musisz wiele wymyślać. Znowu. Zrób krok do tyłu, cofnij się do badań  i sprawdź co interesuje Twojego klienta. 

Przestudiuj korzyści jakich oczekuje, co mówi o swoich wartościach, c jest dla niego ważne, czym się interesuje, czego nie chce, jakie ma obawy, jak mówi o swoich problemach….. Widzisz już? Nadal twierdzisz, że nie ma tematów?

Myślę, że to naprawdę całkiem spora lista na publikacje. Gwarantuję Ci, że nie musisz wciąż i wciąż siedzieć i wymyślać, co masz zrobić, napisać, czym się posłużyć.

Pamiętaj też, że nie każda osoba czyta dokładnie każdy Twój post, artykuł czy inną wypowiedź. Istnieje złota zasada recyklingu treści i korzystaj z niej.

Poza tym, ludzie mają często naprawdę krótką pamięć. Jeśli z Tobą muszą się zetknąć 20 razy, żeby Ci zaufać, podobnie będzie z różnymi treściami.

To nie tylko sucha teoria. Jeśli masz wątpliwości, zrób eksperyment. Sprawdź ile razy czasem musisz powtarzać osobom, które znasz, które często nawet same przychodzą do Ciebie po poradę, te same treści. Nagle po tysioncpindziesiątym razie krzyczą “eureka! Właśnie się dowiedziałam, że…..!!!”. A Ty stukasz się po głowie i mówisz, że przecież Ty już to powtarzasz nie wiadomo który raz…. Nie znasz takich przypadków? Mnie to się zdarza notorycznie. 

I mówimy o osobach, które Ci ufają, rozmawiają z Tobą, a co dopiero, kiedy zastanowisz się nad osobami, którym to Ty sama próbujesz dać radę, a oni nawet do końca nie są pewni, czy chcą Ciebie słuchać. Jeden raz to za mało. Bądźmy szczerzy, my też nie słuchamy super uważnie każdej osoby i nie notujemy w głowie każdej usłyszanej informacji. 

Dlatego nie panikuj, że mówisz wciąż o tym samym, albo, że się powtarzasz i może dla kogoś stać się to nudne. Jeśli ktoś już zatrybił, i nadal nie jest Twoim klientem, to najprawdopodobniej nim nie zostanie. Pójdzie łykać darmowe treści gdzie indziej.

Warto mieć jakiś plik z postami i publikacjami, Możesz sobie nawet zapisywać tzw. evergreeny i raz na jakiś czas je udostępniać lekko modyfikując.

Robię to,co inni, ale mi jakoś nie działa, a im tak! czyli po co oglądać się na konkurencję

Badanie rynku poprzez konkurencję ma swoje racje, ale bez przesady Warto wiedzieć, co w trawie piszczy i jakie są rynkowe realia, ale nie warto traktować tego, jak święty i jedyny słuszny punkt odniesienia. Mam wrażenie jednak ,że tak właśnie bywa traktowane i zdecydowanie zbyt często. To popularne wśród twórców np. w moim środowisku, wśród fotografów. Pojawiają się pytania typu widzę, że inni np fotografowie pokazują tylko zdjęcia i mają dużo klientów?

Naprawdę ? skąd wiesz?

Może to tylko wizerunkowe. Może wcale w ten sposób nie pozyskuje klientów tylko w ten sposób uwiarygadnia się. Może klientów pozyskuje przez rekomendacje, a social media są takim social proof, że ten ktoś istnieje i robi to, co robi.

To że ktoś pokazuje dużo zdjęć nie znaczy że ma dużo klientów. Ty tego nie wiesz. Nie siedzisz w tym biznesie, nie wiesz jakie ma cele i jak mu to idzie W internecie wszystko wygląda pięknie i gładko, a rzeczywistość może skrzeczeć i płakać. 

To że ktoś pokazuje dużo zdjęć nie znaczy że tych klientów pozyskuje przez te zdjęcia. Może się okazać, że klienci przychodzą z totalnie różnych źródeł i miejsc i wcale nie z internetu jakby mogły na to wskazywać SM.

To że ktoś pokazuje dużo zdjęć nie znaczy że w ten sposób pozyskuje klientów na sesje. Może być również tak, że SM są potrzebne do czegoś innego. Może np. Twój konkurent fotograf, zarabia na warsztatach dla innych fotografów. Ci, którzy go obserwują to właśnie takie osoby jak Ty i się frustrują, a on i tak Was łapie na warsztaty, bo ma wyglądać dobrze w Waszych oczach?

Przyszło Ci to do głowy?

To samo dokładnie tyczy się innych twórców. Podobnie jest we wszelkich branżach kreatywnych , gdzie ludzie coś robią, tworzą, działają, a inni ich obserwują i nagle okazuje się, że kręcą się w kółkach wzajemnej adoracji wśród osób  z branży.

Masz tworzyć treści atrakcyjne dla swojego odbiorcy, być  w miejscach gdzie jest Twój odbiorca i wiedzieć w jaki sposób Twój odbiorca podejmuje decyzję o zakupie Twojego produktu bądź usługi.

Dlatego nie zadawaj pytań “w jakich social mediach mam być?” i nie siedź, nie frustruj się, że nie wiesz o czym masz pisać posty.

Otwórz oczu i uszy, zacznij obserwować  i słuchać. Rozmawiaj ze swoimi klientami. Nagle okaże się, że wcale nie musisz być pisarzem czy copywriterem, żeby tworzyć treści, które są interesujące.

One nie mają urywać tyłka Twoim koleżankom po fachu, ale zwrócić uwagę i poruszyć emocje, Twojego klienta. Zmień perspektywę myślenia na ten temat, a wszystko zacznie się układać i tworzyć “samo”.

Trzymam za Ciebie kciuki!