dawanie-wartosci-w-biznesie

Jaki sens ma dawanie wartości za darmo?

ILE DAWAĆ ZA DARMO

Mam rację, że strzeliłam w środek tarczy?

Ile dawać za darmo? Czy nie rozpieszczam moich klientów? Czy nie przyjdą tylko tacy, co liczą na okazje?

Czy nie będą przy mnie tylko poławiacze okazji, amatorzy darmowej wiedzy i bonusów? 

Dobra, to czytaj dalej.

Przykład Anki

Mam klientkę, która pracuje w branży nieruchomości. Nie jest ani internetową gwiazdą, ani nie ma 40 lat doświadczenia, bo to młoda mama. 

Ma jednak bardzo charakterystyczny styl pracy (o osobowości pisałam tydzień temu: wskakuj) i nawiązywania relacji z ludźmi. Potrafi dawać i dzielić się wiedzą, bez oczekiwania, że za wszystko musi od razu dostać wynagrodzenie.

Kiedy pracowała w biurze jako pracownik, klienci dzwonili i zadawali pytania, ona jedna nie miała problemu, żeby sama od siebie dać jakąś konkretną poradę, podprowadzić klienta czy zwrócić mu na coś uwagę.

Nie zaczynała rozmowy do standardowego “Musimy podpisać umowę i wtedy mogę przedstawić szczegóły” .  Ludzie, którzy na nią trafili mieli poczucie, że poznali fajną osobę, nawiązali z nią wręcz “koleżeńską” relację i nie mieli oporów, żeby do niej zadzwonić, czy o cokolwiek zapytać. Mieli wrażenie, że pytają swojej koleżanki.

Jej współpracownicy, a zwłaszcza przełożona, uważali, że rozdaje wiedzę za darmo. Słyszała zarzuty, że udziela porad, które wiążą się ze specjalistyczną wiedzą, za którą klienci powinni zapłacić. 

Była skłonna udzielić porady rodzicom swojej znajomej, którzy próbowali sprzedać mieszkanie nieproszona, nie oczekując nic w zamian. Oni założyli, że zrobią to samodzielnie, ale było im trudno, nie potrafili sobie z tym dobrze poradzić. Widząc jak to wygląda zadzwoniła do koleżanki, i powiedziała jej, co może podpowiedzieć rodzicom, bo zwyczajnie po ludzku było jej żal patrzeć jak się męczą.

W efekcie te wszystkie osoby tak czy siak trafiały do niej jako klienci. W ten sposób edukowała klientów nieświadomych jak powinien wyglądać proces sprzedaży nieruchomości i, że robiąc to samemu musimy mieć sporą wiedzę, dużo cierpliwości i czasu i najprawdopodobniej nie sprzedamy tego tak szybko i tak korzystnie, jak zrobi to fachowiec. 

Ludzie zaczynali doceniać jej wiedzę, dostrzegać, że to jest profesjonalistka i naprawdę zna się na tym, co robi. Zaczynali zauważać, że wynagrodzenie jakie pobiera agent ma sens i w gruncie rzeczy jest to również sytuacja bardziej korzystna dla nich.

Kolejnym skutkiem takiego działania były oczywiście polecenia. W naturalny sposób wszyscy przychodzili do niej i ją polecali. Dlaczego? Bo czuli się komfortowo, nie mieli obaw, żeby o coś zapytać i nie dostać od razu faktury za usługę. Czuli, że ich dobro jest dla niej najważniejsze. Po prostu jej ufali.

Pamiętasz nasze PKD?

Trzy warunki zaufania!

  • P czyli przekonanie że to co obiecujesz, to dostanę,
  • K czyli kompetencje, które posiadasz, aby to zrobić,
  • D czyli dobro klienta, które jest Twoim priorytetem w działaniu.

Jak myślisz, kto w efekcie ma klientów, którzy sami się o niego dopytują? Szefowa z 30 letnim stażem, czy moja Anka, młoda mama?

To o nią pytają osoby dzwoniące do biura. To ją witali kiedy ogłosiła, że kończy urlop macierzyński. To do niej trafiają wszystkie polecenia.

Czy rzeczywiście zatem rozdawała wiedzę za darmo? Czy klienci do niej nie przyszli? Czy uprawiała najlepszy na świecie marketing zaufania, budowała relację, która sama na nią pracuje?

Jej marka osobista czyni ją o wiele bardziej skuteczną niż osoby, z którymi współpracowała. Na tyle skuteczną, że dziś działa samodzielnie i klienci sami chcą z nią pracować.

Jak będziesz potrzebować dobrego agenta, to daj znać. Ja również z przyjemnością ją polecam wiedząc jaki ma styl pracy i podejścia do klienta. Wiem, że każdy poczuje się odpowiednio potraktowany.

Jako marka osobista, by wyróżnić się z tłumu, powinnaś jeszcze bardziej i jeszcze chętniej dzielić się wiedzą i doświadczeniem, niż robi to Twoja konkurencja. 

 

Dlaczego?

Przede wszystkim tworzysz relacje oparte na zaufaniu. Wchodzisz w rolę edukatora i uczysz swoich klientów. Pokazujesz im jak mają korzystać z Twoich usług, co dzięki Tobie mogą osiągnąć, jaki problem rozwiązać. 

W szczery, transparentny sposób udzielasz im informacji na temat tego, czego mogą się spodziewać. Nie będą rozczarowani, nie będą zawiedzeni. Będą dokładnie wiedzieli co się wydarzy i jak to będzie wyglądało. Spełniasz warunek o przekonaniu, czyli o wierze, że dostaną dokładnie to, czego potrzebują. 

Pamiętaj, że dużo prościej podejmuje się decyzje, kiedy wiemy, co nas czeka, kiedy znamy konsekwencje i oczekiwane wyniki. Edukując swoich klientów, dzieląc się z nimi, dokładnie ten efekt osiągasz.

Proces decyzyjny będzie szybszy i krótszy jeśli ludzie będą wiedzieli co kupują. Są oczywiście tacy, co lubią ryzyko i potrafią kupić przysłowiowego kota w worku, ale jeśli raz się zawiodą i natną, to potem jest jedna wielka dupa, bo będą dużo bardziej podejrzliwi i dopytujący. 

Mówię to również z własnego konsumenckiego doświadczenia. Myślę, że jak się zastanowisz, to również znajdziesz takie doświadczenie we własnym życiu. Kilka razy kupiłam kota w worku za niemałe pieniądze i teraz już dopytuję, albo muszę mieć pełną klarowność tego, co otrzymam. Nie były to miłe doświadczenia, ale się zdarzyły. Z pewnością sporo się nauczyłam.

SAMA TEORIA TO WCIĄŻ MAŁO

Przykład mojej Anki obrazuje to najlepiej. Sama teoria i same pomysły to często za mało. Nie bój się, że się podzielisz i nagle staniesz się bezużyteczna dla swojego klienta. Pomysł, którego ktoś nie wdroży w życie, i tak nie ma wielkiej wartości.

Czasem możesz zatem mówić, mówić, mówić i pokazywać i co z tego?

Finalnie klient i tak przychodzi do Ciebie, bo widzi, że to wcale nie taka bułka z masłem. Można coś przeczytać, dowiedzieć się, ale i tak potrzebny jest ktoś, kto ma doświadczenie i wie jak to przekuć na działanie.

Nie zrozum mnie jednak źle! Nie chodzi o to, żeby teraz mówić tylko trochę i tak, aby Twój odbiorca w sumie nie wiedział o, co chodzi. To byłoby nieuczciwe i to jest słabą manipulacją.

Mów, mów szczerze i otwarcie, dziel się wiedzą i pomysłami. To i tak nie gwarantuje, że ktoś będzie potrafił to zaimplementować. Ty jeszcze masz doświadczenie, prawda?  Bardzo jasno jednak uzmysławiasz mu wartość Twojej oferty.

Prawda jest też taka, że nie ma co przesadzać. Serio myślisz, że nikt przed Tobą nigdy o tym nie pomyślał albo nie próbował tego zrobić?

Nie da się wymyślać wciąż tego samego. Najczęściej i tak nowe pomysły, to transformacja starych albo jakieś udogodnienia i ulepszenia czy po prostu kolejne wersje. Nikt z nas już koła nie wymyśli. Ale jego ciekawe odmiany i owszem. 

 

DZIELENIE SIĘ WIEDZĄ MA WYŁĄCZNIE ZALETY

Dzielenie się nie wpłynie negatywnie na Twój biznes. Edukowanie klienta, czyli dostarczenie mu odpowiedniej ilości wiedzy, aby mógł świadomie podjąć decyzję, może wyłącznie działać na Twoją korzyść. 

Jak robisz badanie klienta, to możesz bardzo łatwo zorientować się jak wiele osób tak naprawdę jest nieświadomych tego, co oferuje to co dokładnie chodzi. Ty siedzisz w temacie i Tobie wszystko wydaje się być oczywiste. To tzw. klątwa wiedzy.  Okazuje się, że wcale tak nie jest. Wiele osób nie do końca rozumie czym się zajmujesz, na czym dokładnie polega Twoja usługa, co mogą od Ciebie otrzymać, co to za wiedza i w jaki sposób może im pomóc. Dlatego nawet nie czują problemu, ani potrzeby. Nie czują po co by to mieli mieć czy z tego skorzystać.

Nie wiążą pewnych faktów. Stąd potrzebna jest edukacja i dzielenie się wiedzą. 

Moi klienci myślą, że im nie idzie, bo nie potrafią dobrze stargetować reklamy na Facebooku albo nie mają umiejętności sprzedażowych. 

Dopiero w rozmowie wychodzi, że ciężko dobrze stargetowac reklamę jak nie mamy strategii, nie znamy dokładnie naszego klienta, nie wiemy jaki ma problem i jakie rozwiązanie jesteśmy w stanie zaproponować. Ciężko jest sprzedawać, jak nie wiemy jakich korzyści oczekuje nasz klient, ani dlaczego miałby zdecydować się właśnie na nasze usługi, a nie Kaśki czy Baśki, które przecież robią to samo!

Nie znasz swojej misji, nie znasz swojego klienta, nie wiesz kim Twoja marka ma być dla Twojego klienta….. Jak zatem chcesz mówić skutecznie? Jak chcesz sprawić by Cię słyszeli i wyłowili z tłumu podobnych? Jak chcesz dobrze promować swoje usługi  czy pozyskać zaufanie?

Dlatego chcę się dzielić. Absolutnym priorytetem jest zapewnienie wartości i rozwiązania problemu mojego klienta, w sposób przejrzysty i taki, by wiedział na co się decyduje i, że to też będzie wymagało pracy i zaangażowania nie tylko po mojej stronie.

Dzięki dzieleniu się budujesz silną więź ze swoimi odbiorcami. Jesteś osobą, która jest najbardziej pomocna w procesie podejmowania decyzji. Jesteś kimś, kto nie ściemnia tylko kładzie karty na stół i wyjaśnia, która jest do czego. 

Brak komunikacji, niechęć do podzielenia się wiedzą będzie wyłącznie zbudowała mur pomiędzy Tobą i klientem. Jasno dasz do zrozumienia, że nie ma o co pytać, bo to Twoje zasoby, których za darmo nie rozdajesz. 

Dzieląc się masz także możliwość pokazania swoim klientom, że to co Ty proponujesz, to najlepsze dla nich rozwiązanie. Zwłaszcza jeśli nikt z Twojej konkurencji tego nie robi, to jak myślisz z kim poczują więź i relację?

 

DZIĘKI DZIELENIU SIĘ WIEDZĄ BUDUJESZ AUTORYTET

Dzięki dzieleniu się i dawaniu, budujesz sobie bardzo jasny wizerunek eksperta. To oczywiste. Autorytet i renoma, silna marka osobista, to są elementy, które w zdecydowany sposób przyśpieszają decyzyjność. 

W ten sposób tworzysz wokół siebie środowisko, w którym jesteś dla innych ekspertem. 

Jeśli mi nie wierzysz, to przyjrzyj się osobom, które uważasz za liderów w swojej branży? Na pewno zauważysz, że są to osoby, które śmiało można określić jako ekspertów. 

Dzieląc się wiedzą i swoim doświadczeniem, sprawiasz, że ludzie chcą Cię słuchać i być przy Tobie. Z czasem chcą tej wiedzy coraz więcej, zaczynają Ci ufać, aż będą skłonni skorzystać z Twoich usług i zapłacić za nie. 

To moją Ankę uważają za eksperta i jej chcą słuchać, nie koleżanek z biura, które nigdy w niczym im nie doradziły. O nich nie wiadomo nic. Może coś wiedzą, może nie. Ale czy mają wiedzę specjalistyczną? Kto to wie?

Anka ma na stówę. Przecież nie raz to udowodniła!

Rozumiesz już o czym mówię?

Będą dokładnie wiedzieli dlaczego Ci płacą,  za co Ci płacą i przekonani, że chcą Ci zapłacić.

 

Dlatego dziel się tym, co masz najlepsze i edukuj swoich odbiorców. Ja swoją wiedzą dzielę się na konsultacjach. Jeśli masz problem, wpadnij. Możesz otrzymać jedno 45-minutowe spotkanie niezobowiązująco i bezpłatnie.


uwaga-i-zaufanie-walka-o-klienta

Bądź sobą. Osobowość ma znaczenie.

TWOJA OSOBOWOŚĆ MA ZNACZENIE DLA TWOJEGO BIZNESU

 

OSOBOWOŚĆ JAKO TWÓJ ZNAK ROZPOZNAWCZY I WYRÓŻNIK

Podejrzewam, że jak przeglądasz Internet i obserwujesz innych ludzi, to każdy z nich jest dla Ciebie w jakiś sposób ciekawy. No właśnie, jak się nad tym głębiej zastanowisz dlaczego lubisz Kaśkę, a Anka Ci działa na nerwy, to okazuje się, że ich osobowość jest kluczowa. Nawet jeśli i Kaśka i Anka serwują najlepszą kawę w mieście, to z przyjemnością chodzisz do Kaśki, zatrzymasz się, pogadasz i spędzisz tam zawsze trochę czasu, a od Anki zamawiasz i szybko wychodzisz. Idziesz tam tylko wtedy jak Kaśka ma zamknięte, albo nie masz możliwości.

Jesteś nawet skłonny, aby nadal chodzić do Kaśki, nawet jeśli się przeprowadzisz i teraz to kawiarnia Anki jest za rogiem.

Ile razy wybierałaś fryzjera dlatego, że po prosu go lubiłeś? Może nie był nawet taki genialny jeśli chodzi o strzyżenie włosów, ale z przyjemnością spędzałeś tam czas?  Wybaczałeś te nieperfekcyjne cięcia, fryzjerską samowolkę.. 

To OSOBOWOŚĆ. Okazuje się, że osobowość jest jednym z kluczowych czynników, przy podejmowaniu decyzji o tym, w czyjej społeczności chcemy pozostać, z czyich usług skorzystamy. 

Jednych lubimy, innych niekoniecznie. To jest OK. 

Jedno już wiemy. Osobowość ma znaczenie. Osobowość może być tym czynnikiem, który przeważy o decyzji zakupowej. 

Wiemy też, że każdy nasz odbiorca jest dosłownie bombardowany z każdej strony możliwościami i ofertami. Żeby pozostał ze mną, musi mnie polubić. Mnie. Izę, człowieka. Musimy nadawać na podobnych falach, stykać się na poziomie wartości i, musi uznać, że ze mną mi zdecydowanie bardziej po drodze niż Kaśką. 

Kiedy może się ktoś przekonać do  mnie? Jak o zrobić, aby moja osobowość przyciągnęła innych ludzi, stała się moim znakiem rozpoznawczym, moją wizytówką i jednocześnie sprawiała, że będę atrakcyjna dla innych. 

Odpowiedź jest naprawdę prosta i banalna. Trzeba być sobą. 

Tylko będąc sobą jesteś nie do podrobienia. Nie istnieje druga Iza czy druga Kaśka. Jeśli zacznę od analizowania sieci, podpatrywania, próbowania bycia kimś, kim nie jestem, będzie to tracić sztucznością. Najprawdopodobniej na dłuższą metę będzie dla mnie męczące. Jak ubierany do pracy garnitur, który po godzinach koniecznie chcemy poluzować, bo strasznie gniecie. 

Moja osobowość to autentyczna ja. Bez ściemy. Nie dam rady schować się pod płaszczykiem źle rozumianego profesjonalizmu, wbijać w garsonkę i na szpilkach zasuwać na spotkania. To nie ja. Może Ty, może Kaśka?

Dla mnie profesjonalizm to szczerość, uczciwość i transparentność. To kompetencje i przede wszystkim właściwa merytoryka. Nigdy przerost formy nad treścią. Wierzę, że można być merytorycznym nie dorabiając do tego zbędnej filozofii. Wierzę, że dzięki temu mam szansę zdobyć Twoje zaufanie, o którym szerzej pisałam tydzień temu.

Piszę o tym oczywiście w kontekście własnej osoby i własnej marki. Dlatego nie znajdziesz u mnie wydumanych teorii czy bardzo poważnych, i słabo zrozumiałych, słów, ale będzie prosto i po ludzku. 

Jeśli szukasz czegoś bardziej wyszukanego czy wysublimowanego, to gdzie indziej. To już wiesz jeśli czytasz ten artykuł.

Teraz zastanów się kim Ty jesteś?

Jeśli funkcjonujesz jako marka osobista, to Twoja osobowość powinna być wyrazista, szczera i spójna z Tobą. Pomyśl nad tym, co jest Twoją kluczową wartością, co dla Ciebie jest ważne, czego kompletnie nie akceptujesz. 

Dobrze przeanalizuj swoje zasoby. Musisz naprawdę dobrze siebie poznać. To Twoje talenty (znowu te talenty! Mam na ich punkcie autentycznego bzika!), Twój potencjał, pokaże Ci w czym jesteś wyjątkowy. Skup się na tym i to komunikuj. Podkreślaj właśnie te aspekty, które są w Tobie najsilniejsze.

Nie próbuj na siłę się ograniczać, lub “tonować”, żeby nie przeginać, żeby dobrze wypaść. Wtedy tracisz to COŚ. Twój osobisty znak rozpoznawczy.

Dopiero kiedy spuściłam parę, zrozumiałam, że z jakiegoś powodu już lata temu nie wyobrażałam sobie swojej kariery w korporacji i dużej strukturze, kiedy przestałam zastanawiać się co wypadałoby gdzie, a skupiłam swoją uwagę na tym, aby dawać wartość, być merytoryczną, a nie trzymać formę pasującą do miejsca lub innych, zaczęłam nagle otrzymywać znacznie więcej uwagi i odzewu. Okazało się, że ludzie właśnie to “kupują”. Jest masa innych osób, która potrzebuje wsparcia biznesowego po ludzku, prosto, bez nadęcia i “dla opornych” i to im odpowiada. Czują, że gadam do nich.

Osobowość ma znaczenie. Osobowość dla marki osobistej jest absolutnie kluczowa jeśli chcesz się wyróżnić. Pamiętaj, że bez wyróżnienia się naprawdę utoniesz w tłumie podobnych i “dopracowanych” osób i marek.

EKONOMIA UWAGI

Uwaga i zaufanie to najważniejsza waluta jaką można zainwestować dzisiaj w firmę czy markę. W świecie onlajnu wszystko jest w zasięgu ręki. Odpalasz Instagrama czy Linkedina i masz na wyciągnięcie ręki wszystko i wszystkich. 

Przy kim zatrzymasz swój wzrok, na kim zatrzyma się Twój wskazujący palec scrolujący w dół???

Dzisiaj uwaga, umiejętność jej utrzymania, to coś, nad czym powinna mocno skupić się każda marka osobista. Albo jesteś w stanie ją pozyskać albo nie. 

Dlatego Twoja osobowość ma tak ogromne znaczenie. To ona jest czynnikiem, który może skupić i utrzymać uwagę ludzi. 

Jak to zrobić?

Ludzie na swój sposób muszą się w Tobie zakochać. Musisz ich jakoś fascynować, żeby chcieli poświęcić Ci swoją uwagę. Kluczem oczywiście są emocje i umiejętność ich wywoływania. 

Możemy oczywiście dawać informacje i być bardzo merytoryczny i to jest szalenie potrzebne. Dawanie wartości zawsze powinno być jednym z Twoich priorytetów jako marki osobistej. To jednak za mało. 

Wartość i informacje są super. Są konieczne. Jeśli oczywiście chcesz kreować markę eksperta, prawda? Natomiast jeśli nie będą połączone z emocjami, to niestety, szybko wyparują nam z głowy.

Kurczę, nie muszę chyba Ci tego tłumaczyć. Wszyscy wychowaliśmy się w naszym systemie edukacji i według słynnej zasady “zakuć, zdać, zapomnieć”. Ile pamiętasz ze szkoły? Co pamiętasz ze szkoły?

Jeśli były to tylko suche informacje wyryte na pamięć, to po tygodniu od zaliczenia, istniało małe prawdopodobieństwo, że będziesz pamiętać choćby 10% tego, czego się nauczyłaś.

Emocje. Emocje są absolutną koniecznością, żeby coś wyryło nam się dobrze w głowie. Jeśli robisz rzeczy kreatywne to wiesz doskonale, że bez wywołania emocji, robisz tylko coś technicznie dobrego, ale jak uda Ci się je wywołać, to masz szansę zostać zapamiętany na zawsze. 

Maya Angelou napisała: „Ludzie zapomną o tym, co powiedziałeś, ludzie zapomną o tym, czego dokonałeś, ale ludzie nigdy nie zapomną tego, jak dzięki tobie się czuli.” 

Lepiej się tego nie da ująć. Ludzie muszą się czuć przy Tobie super, muszą otrzymać od Ciebie dreszczyk, muszą się w Tobie zakochać, muszą generalnie COŚ czuć…. No, żeby zostali to raczej muszą czuć pozytywne rzeczy… chyba, że masz w planach celować w grupę masochistów. 

Nuda jest Twoim największym wrogiem. Niestety nie jest to łatwe. Dziś wszystko tańczy, gra i śpiewa. Nudzimy się dużo szybciej. Nie potrafimy się skupić i konkurencja na polu walki o uwagę, jest zabójcza. 

Nadal będę jednak twierdzić, że tylko będąc sobą, masz szansę na prawdziwe emocje.  Poszukaj w sobie tego, co sprawia, że jesteś inny. To ważne. Nawet jeśli Tobie wydaje się to dziwaczne. Ale za wszelką cenę unikaj bycia nijakim i dla wszystkich. 

Spotkałam się ze stwierdzeniem, że marka osobista musi być jak lody pistacjowe. Albo Cię będą kochać albo nienawidzić. Nie pozwól sobie jednak nigdy na bycie lodami waniliowymi, neutralnymi, przewidywanymi  dla wszystkich, ale też nikogo szczególnie nie zaskakującymi. 

Fascynacja najczęściej wiąże się z umiejętnością zaskoczenia, bycia innym, nawet za cenę wkurzenia wszystkich fanów Anki. Bierz tych swoich i niech kochają Cię na zabój. Tych Anki, zostaw jej. Dla wszystkich starczy miejsca.

NEUTRALNOŚĆ TO GWÓŹDŻ DO TRUMNY

Bycie lodami waniliowymi może Cię pogrzebać. Nie jesteś dla milionów. Jesteś marką osobistą, która musi się komunikować precyzyjnie i konkretnie Marką, która musi się wyróżnić na rynku, albo zginie porwana falą innych podobnych. 

Celem Twoich działań i Twojej komunikacji nie jest bowiem samo sprzedawanie, ale przekonanie innych dlaczego powinni wybrać Ciebie. Dlaczego to Ty dajesz im coś wyjątkowego, a nie Anka?

Ludzie muszą chcieć tego, co możesz im zaproponować, bo bliskie jest im to co robisz, jak to robisz i dlaczego to robisz.

Musisz nauczyć się komunikować jasno swój cel i swoją misję. Produkt możesz ulepszać, pracować nad nim, ale ludzie są z Toba, bo chcą być z Tobą.  Muszą znać Twoją osobowość i muszą wiedzieć, dlaczego to robisz, co Cię motywuje. 

Bardzo jasny i mocny przekaz ma ogromną siłę działania. 

To również jasno określone poglądy w myśl tego, że nie da się zadowolić wszystkich. Lepiej trafić precyzyjnie to grupy, która faktycznie jest Twoją grupą docelową, niż błądzić na bezkresach i mówić nie wiadomo co i nie wiadomo do kogo. 

Wiele marek robi dokładnie odwrotnie, Próbuje być neutralnemu, próbuje zadowolić wszystkich  i być dla wszystkich. 

Neutralność jednak jest nudna jak lody waniliowe. Jeśli wszyscy nimi będziemy , to wybory będą bez sensu i będą totalnie przypadkowe. Natomiast jeśli w morzu lodów waniliowych pojawi się pistacja, to może niewielka grupa osób, ale jednak, znajdą się tacy, co rzucą się za nimi w ogień i będą w stanie wiele poświęcić aby je zdobyć. 

Dzisiaj ludzie podejmują decyzje w zgodzie w systemem własnych wartości. Możesz się zdecydować na kupowanie kosmetyków jakiejś marki tylko dlatego, żeby wspierać ich walkę z wykorzystywaniem zwierząt albo wspieraniem ochrony środowiska. Mogą być nawet bardzo radykalni w wyrażaniu swoich poglądów, oskarżaniu ludzi, którzy według nich nie postępują etycznie, albo w żądaniu wyższej ceny za swoje produkty dlatego, że ich opakowania są droższe. Są konkretni, spolaryzowani, Albo to jest Twoje albo nie.  Jeśli to jest Twoje, to dostajesz 200% tego, czego szukasz więc Twoje zadowolenie również sięga zenitu, prawda?

Jeśli to nie jest Twoje, to w sumie szkoda nawet aby ta marka traciła swój budżet na docieranie do Ciebie, skoro i tak nie będziesz do końca zadowolony. 

Dokładnie tak samo możesz dokonać przełożenia na własną markę. Naprawdę to ma ogromny sens, aby taka weryfikacja i selekcja klientów dokonywała się w sposób naturalny. Skupiasz się na tych właściwych. Co Ci po klientach, którzy przyjdą, ale po drodze będą jednak mieli tysiące ale, bo nie jesteś taka elokwentna jak Kaśka, albo nie jesteś blondynką jak Anka.

Pokazuj swoją osobowość, to kim jesteś, jakie masz poglądy. Niech to przede wszystkim będzie prawdziwe i Twoje. 

Gwarantuję Ci, że znajdzie się grono ludzi, które Cię pokocha właśnie za prawdę i szczerość. Jeśli myślisz, że nikt Cię nie lubi, to jest temat do pracy nad poczuciem własnej wartości…… zupełnie inna bajka i na inny artykuł.

Daj znać jak to czujesz? Pomyśl nad tym, jak widzisz swoją osobowość. Możesz popytać znajomych, klientów jak oni postrzegają Ciebie. Powinno Ci to pokazać, jaka Twoja cecha Cię wyróżnia, co jest Twoim znakiem rozpoznawczym i czas najwyższy, aby to jeszcze wzmocnić i podkreślić jeszcze bardziej. 

Trzymam za Ciebie kciuki!


marketing-zaufania

Zuafanie klientów, jak je zdobyć i utrzymać?

TRANSPARENTNOŚĆ MARKI

Czym jest zaufanie?

Zaufanie to wiedza lub wiara, że przyszły stan okaże się zgodny z naszym życzeniem. Zaufanie praktycznie zawsze jest zorientowane na przyszłość i zazwyczaj wiąże się z jakimś ryzykiem, gdyż nie jesteśmy pewni tego, co nastąpi. Ufając komuś, czy też czemuś wchodzimy w pewien układ z tą drugą stroną.

Pojęcie “Marketing oparty na zaufaniu” (trust-based marketing) po raz pierwszy wprowadził Dr. Glen L. Urban w 2003 roku. Bardzo słusznie zauważył, że szczerość i otwartość jest świetną drogą w kierunku zdobycia zaufania i lojalności klientów.

Tak zwany “push marketing” często uciekał się do pokazywania tylko pozytywnych cech produktów, a ukrywania (zatajania) cech negatywnych. “Marketing zaufania” to coś zupełnie innego. 

Mając coraz mniej czasu szybko się uczymy, nie chce nam się sprawdzać i jeśli raz zostaniemy oszukani, to uczymy się, że jest szansa, że coś takiego wydarzy się ponownie. Zaufanie staje się nową walutą. 

Marketing zaufania opiera się na 3 filarach:

  • Autentyczności
  • Uczciwości
  • Transparentności

Znowu wracamy do teorii sprzedawania bez sprzedawania, czyli raczej stwarzania okazji do zakupu, bez nachalności i wciskania.

Badania nad zaufaniem pokazują że muszą być spełnione także podstawowe 3 warunki:

  • PEWNOŚĆ czyli wierzę w to co mówisz,
  • KOMPETENCJE czyli wierzę, że wiesz jak to zrobić, że posiadasz odpowiednie umiejętności, aby to zrobić i zrobić to dobrze,
  • DOBROĆ czyli wierzę, że robisz to dla mojego dobra.

 

POTĘGA REKOMENDACJI

Według badań Nielsena aż 92% osób ufa bardziej rodzinie i przyjaciołom niż reklamie. Jeśli dobry znajomy coś Ci poleca, to jest duża szansa, że go posłuchasz. Część zaufania jaką masz do tej osoby zostanie przeniesiona na produkt czy usługę. Potęga marketingu szeptanego i rekomendacji jest ogromna.  Marketing szeptany napędza sprzedaż 5 razy szybciej niż jakakolwiek reklama. 

Dlaczego zatem tak mało korzystamy z tego rodzaju marketingu? Okazuje się, że większość firm czy marek oczekuje, że ludzie zaczną o nich mówić w sposób naturalny. 

Pamiętaj, że jako mały przedsiębiorca i marka osobista znacznie łatwiej jest Ci nawiązywać osobiste relacje ze swoimi odbiorcami.  Skupiasz się na ściśle określonej grupie odbiorców i budujesz z nimi więź. Przypomnij sobie ile razy już o tym wspominałam, prawda? 

Potęga relacji, indywidualnego podejścia i osobistego kontaktu. To jest Twoja super moc marki osobistej. 

Musisz jednak odpowiednio zadbać o to, by TO się działo. Potrzebujesz rekomendacji? Poproś o nie! Przypomnij się. Kontakt z klientem po jakimś czasie od zakupu, zapytanie o wrażenia, o ewentualne potrzebne wsparcie, buduje nie tylko relację i jest dowodem na Twoją dbałość o swoich odbiorców, ale także okazją do zdobycia w ten sposób, rekomendacji. Okazuje się, że ludzie potrzebują takiego przypomnienia. Nawet jeżeli są bardzo zadowoleni z Twojej usługi czy produktu, nie jest ich naturalnym odruchem, aby wyskakiwać z rekomendacjami samodzielnie. Jeśli tylko ich o to poprosisz, to z reguły nie ma problemu. Pod warunkiem, że współpraca przebiegła satysfakcjonująco dla obu stron!

Bardzo dobrze sprawdza się nagradzanie lojalności najlepszych klientów. Ludzie jednak wolą prezenty niż pieniądze. Nie mają wówczas wrażenia, że płaci się im za rekomendacje, a miły upominek to co innego. Wówczas czujemy się po prostu potraktowani w wyjątkowy sposób.

Spraw wszystko, by Twoi klienci i odbiorcy stali się ambasadorami Twojej marki. W ten sposób zaczynasz tworzyć marketing szeptany. Aby ludzie rozmawiali, musisz jednak zapewnić im temat do rozmowy. 

Ludzie będą o Tobie mówić jeśli:

  • dzięki temu poczują się mądrzy, ważni,
  • będą się przy tym fajnie bawić,
  • da im to poczucie przynależności do społeczności.

Można stworzyć powód dzięki odpowiedniej obsłudze, ciekawemu gadżetowi, jakości. Niech będzie to coś, czym z chęcią pochwalą się swoim znajomym, powód do rozmowy. To musi być jednak coś naprawdę wystrzałowego lub wyjątkowego, żeby ludziom się chciało specjalnie o tym informować swoich znajomych.

Zapytasz jeszcze może co z tymi, którzy wciąż wokół Ciebie są, czerpią z Twojej chęci dzielenia się, ale nic nie kupili?

Poczekaj. Spokojnie. Może nic nie kupili, ale jeśli są, to znaczy, że uważają, że to, co robisz ma sens i jest dla nich interesujące skoro kręcą się przy Tobie. Przypomnij sobie, że klient potrzebuje teraz już aż 20 punktów styku zanim podejmie decyzję o zakupie. Takie osoby najczęściej są znakomitymi ambasadorami Twojej marki i naprawdę warto o nich zadbać. To oni będą polecać, namawiać i opowiadać o Twojej marce i o tym, co robisz. 

ZNAJOMOŚĆ POTRZEB i PROBLEMÓW KLIENTA

Nie zdobędziesz zaufania swojego klienta nie znając go. Zadaj sobie ten trud, aby poznać klienta i nie mów, że nie wiesz, kto to jest. O tym jak określić klienta mówiłam niedawno i podałam tam bardzo proste i konkretne ćwiczenie, jakim możesz się wesprzeć, aby nieco uporządkować swoje działania i priorytety. Jeśli jeszcze nie skorzystałaś, to wskakuj w link i koniecznie odrób tę pracę domową.

Jeśli ktoś ma skorzystać z twojej oferty to naprawdę musi czuć że znasz jego potrzeby.  Musisz przekonać swojego odbiorcę, że wiesz jakie ma problemy i Twoją intencją, jest przede wszystkim pomóc mu w ich rozwiązaniu. Tego się nie da osiągnąć bez znajomości klienta. Strzelanie reklamami do wszystkich do strzelanie dookoła na ślepo z nadzieją, że statystycznie zawsze się coś tam ustrzeli. 

Na tym polega tradycyjne podejście do sprzedaży i marketingu, które kojarzy się raczej z wmawianiem ludziom, że mają jakiś problem, czy sztucznym kreowaniem nieistniejących potrzeb. Pociąga Cię to? Mnie w ogóle. Powiem więcej, kojarzy mi się to z manipulacją i brakiem szczerości oraz transparentności. Jednym słowem cofnij się do początku, tam gdzie wymieniałam warunki zaufania. 

Marketing powinien być przede wszystkim budowaniem zaufania u ludzi poprzez zaplanowaną i spójną formę komunikacji z nimi. Marketing jest potrzebny każdemu, Tobie jako marce osobistej również. Już dawno minęły czasy, kiedy można było postrzegać marketing jako element strategii wyłącznie dużych firm. To małe firmy i personalne marki potrzebują go najbardziej. Dlaczego? Dlatego, że muszą budować swoją komunikację bardzo precyzyjnie i bardzo precyzyjnie docierać do wybranej grupy odbiorców, aby być skutecznymi. 

ŻADNA FIRMA ANI ŻADEN PRODUKT NIE SĄ TAK DOBRE ABY NIE MUSIAŁY KORZYSTAĆ Z MARKETINGU

Nie ma znaczenia co oferujesz i jak wspaniałe to będzie, ale jeśli nie dotrzesz do właściwej grupy docelowej, to i tak tego nie sprzedasz.

Jeśli komunikujesz się precyzyjnie budując swój przekaz na znajomości klienta, to on czuje się zauważony, zrozumiany i dostrzeżony. Czy Ty jako klient, nie tego szukasz?

Nie szukasz rozwiązań? Nie jesteś zmęczona tym, że z każdej strony jesteś atakowana genialnym produktem czy usługą, podczas, gdy wcale nie czujesz takiej potrzeby. Irytujesz się kiedy ktoś chce na siłę Ci wmówić, że Twoje życie będzie nieznośne, jeśli nie kupisz kolejnego sprzętu AGD czy cudownego środka, który postawi na nogi połowę Twojej rodziny, a drugą połowę wyleczy ze wszystkiego… od kataru po nowotwór?

Zupełnie inaczej czujesz się potraktowana, jeśli ktoś nie próbuje Ci nic wmawiać, ale słucha, co masz do powiedzenia i próbuje pomóc zlikwidować Twój ból pozostawiając Ci tak naprawdę dowolność jeśli chodzi o decyzję i nie popychając do niej. 

Poznaj swojego klienta, bądź dla niego, mów o rozwiązaniach jego problemów, a nie stawiaj pomników własnej ofercie.  Zapomnij o sprzedaży i manipulacji jeśli chcesz wygrać najważniejszą walutę, jaką jest zaufanie Twojego klienta. Ono tak naprawdę jest bezcenne i będzie najbardziej efektywnym marketingiem dla Ciebie. Dziś otwarcie mówi się o nowym marketingu, który oparty jest na zaufaniu i kliencie oraz jego rekomendacjach, a nie na sztuce sprzedaży, której celem jest umiejętne manewrowanie emocjami i wymuszanie decyzji. 

ZAUFANIE NIE KOSZTUJE

Wbrew pozorom to właśnie zarabianie pieniędzy może się okazać łatwiejsze niż pozyskiwanie zaufania. Znacznie prościej jest zastosować jedną z tych sprzedażowych technik, zarobić pieniądze i pójść dalej, niż postawić na uczciwość i zabiegać o relację oraz zaufanie.  Co więcej, raz utracone zaufanie, jest trudne do odzyskania, czasem wręcz niemożliwe.

Co możesz zrobić konkretnie by mieć pewność, że idziesz w dobrym kierunku i zaufanie? Zadbaj przede wszystkim o stałych klientów, których już posiadasz. Ich zadowolenie i satysfakcja powinny być dla Ciebie absolutnym priorytetem. Jeśli postarasz się dodatkowo, by mieli o czym opowiadać swoim znajomym, to gwarantuję, że Twoje wydatki i zaangażowanie w marketing będzie można znacząco ograniczyć. 

Zaczynasz od zbudowania firmy, którą mają pokochać Twoi klienci, muszą być także odpowiednio wyedukowani na temat Twojej oferty, usatysfakcjonowani nią, a następnie masz im dostarczyć narzędzi do mówienia o niej. 

Dbaj o jakość tego, co dajesz. Nie naciskaj na zakup. Pozwól się poznać, daj coś od siebie, pokaż, że potrafisz podzielić się wartością, że ważna jest dla Ciebie uczciwość i transparentność. Niech klient podejmie decyzję sam, kiedy będzie gotowy. Ty bądź obok na wypadek gdyby potrzebował Cię dopytać. 

Spraw wszystko, aby klient widział, że to jego dobro, rozwiązanie jego problemów, jest Twoim celem. 

Pamiętaj, aby nie zostawiać klienta po zakupie, tylko odpowiednio się o niego zatroszczyć i stworzyć mu właśnie okazję do rekomendacji. 

Tak trochę ujmę to przewrotnie…. Oczywiście, że możesz to wszystko olać i nie angażować się tak bardzo, skoro to taki wysiłek. Możesz po prostu poświęcić swoje zasoby na płatną reklamą czy pozycjonowanie  i niech to pracuje samo na siebie. Pomyśl, czy wolisz pakować swoje pieniądze w wielkie koncerny takie jak Facebook czy Google, czy te finanse przeznaczyć na wynagrodzenie lojalności Twoich klientów, ludzi z którymi pracujesz, masz relację, którzy Ci ufają i lubią?

Dla mnie odpowiedź jest oczywista. Jasne, że wolę tę inwestycję poczynić dla Ciebie. To Ty dziś tu jesteś ze mną, dla Ciebie tworzę te treści wierząc, że Ci pomogą lepiej i skuteczniej działać, będą wsparciem i napiszesz mi potem wiadomość, że zadziałało i jest git. Od Facebooka czy Googla, z całym szacunkiem, ale raczej nie spodziewam się takiego wyrazu sympatii. 

Wybór należy do Ciebie jak zawsze. To Ty decydujesz co jest dla Ciebie istotne i ważne, co jest priorytetem. 

 

A jeśli jeszcze nie wiesz tego do końca, jeśli nie znasz…. To zapraszam Cię na webinar “Poznaj swoje dlaczego”. Odkryjesz co jest Twoją głęboką i osobistą misją i jak najlepiej chcesz ją realizować budując markę autentyczną, uczciwą i godną zaufania. 


Sesja wizerunkowa

Ta treść jest chroniona hasłem. Aby ją zobaczyć, podaj hasło poniżej:



po-co-budować-wizję-i-misję

Wizja i misja. Do czego ich potrzebujesz?

PO CO CI WIZJA I MISJA

Pewnie słyszałaś nie raz o czymś takim jak misja firmy, tworzenie wizji itd…. Możesz myśleć, że to takie trochę bujanie w chmurach i w zasadzie nie być przekonana, po co Ci to tak naprawdę jest potrzebne. Może Ci się wydawać, że Ty solo przedsiębiorca, albo freelancer, to trochę inna historia i  nie przesadzajmy tak z tą misją, co? 

W końcu robisz proste rzeczy dla ludzi, żeby żyć, cieszyć się tym, żeby świadczyć usługi. Jakaż tym jest wielka misja? Jakąż wizję można tworzyć jak się pracuje samemu ze sobą, albo w niewielkim zespole i, w zasadzie, nie wiadomo co będzie jutro biorąc pod uwagę zmiany na rynku i w rzeczywistości. Po prostu idziesz do przodu. Nie ma co filozofować, trzeba pracować.

No właśnie…. nic bardziej mylnego!  Wizja i misja są naprawdę konieczne. Tobie również. Bez względu na to, co Ci się wydaje. Nie musisz teraz pisać doktoratu z marketingu, ale pewne rzeczy musisz ogarnać. Jeśli jesteś małym przedsiębiorącą, ekspertem czy freelancerem, chcesz czy nie, z marketingiem się zaprzyjaźnić musisz. Zwłaszcza jak robisz rzeczy dobre czy genialne, a przecież robisz, prawda? To nie chcesz chyba, żeby znalazł się ktoś, kto nie dorasta Ci do pięt, ale temat ogarnął i to jemu idzie jak po maśle, a Tobie jak po grudzie.

W żołnierskich słowach zatem. P co Ci ta wizja i misja? Dlaczego warto nad nią się pochylić i co Ci to da?

 

WIZJA

 

Wizja to takie trochę marzenie. Właściwie to przecież każdy biznes i każda decyzja o pozostaniu przedsiębiorcą zaczyna się gdzieś od marzeń. Wiadomo, że fajnie jest pomarzyć, jednak możesz się zastanawiać po co Ci te marzenia i czy to czasem nie jest zbytnia strata czasu.

Otóż jesteś w wielkim błędzie i trudno Ci będzie budować dobry biznes, czy być przekonującą dla swoich odbiorców, jeśli nie masz swojej wizji. 

Wikipedia podpowiada, że wizja firmy to jest jej obraz w przyszłości. Na początek może być nawet całkiem mglisty. Chodzi o ustalenie pewnego kierunku. Przechodzimy od ogółu do szczegółu. 

Od czegoś trzeba zacząć, prawda?

Zatem masz ogólną kierunkową wizję i jak najbardziej ona może wypływać z Twoich marzeń. Kolejnym krokiem jest stworzenie wizji całościowej. Ten obraz powinien przestać być super mglisty, a zacząć zachwycać detalami i szczegółami. Wizja całościowa musi zawierać w sobie bardzo konkretne informacje.

To ściśle określona domena Twojej działalności i odpowiedzialność na potrzeby i wymagania Twoich odbiorców. Musisz koniecznie określić jakie  będą mierniki sukcesu czyli w jaki sposób będziesz oceniać swoje postępy. Potrzebujesz wiedzieć, jakie umiejętności czy sprzęt będą konieczne do jej zrealizowania. A na koniec musi być bardzo konkretną obietnicą przyszłości, tego gdzie zamierzasz dojść.

Może Ci się wydawać, że to takie śmieszne i nieco wydumane, jeśli TY po prostu świadczysz proste usługi zwykłym ludziom i żadnej wielkiej filozofii w tym nie ma.

Serio?

To ja Ci powiem, żebyś bardzo szybko zweryfikowała teraz swój sposób myślenia i zastanowiła się jednak nad nim. 

Bez wizji będziesz się kręcić jak w błędnym kole. Sorry, ale taka jest prawda. Co chwilę będą Ci wpadać do głowy nowe pomysły i będzie Ci się wydawało, że to rozwój. Może tak, może nie.

Może część z nich nawet Cię popchnie do przodu, ale uwierz mi, że będzie to raczej piękne dzieło przypadku niż zamierzone działanie. Z kolei inne będą Cię spowalniać czy cofać. 

Potrzebujesz wizji bardzo mocno do kilku rzeczy:

  • Żeby uświadomić sobie mocno, gdzie pragniesz być i zobaczyć w jaki sposób możesz tam dojść,
  • Wyznaczyć cele, które naprawdę mają dla Ciebie znaczenie,
  • Przeanalizować gdzie jesteś i jak powinna wyglądać Twoja droga czyli, czego potrzebujesz, aby spełnić swoje marzenia,
  • Mieć punkt odniesienia i weryfikować czy posuwasz się do przodu,
  • Mieć motywację, która będzie Cię wspierać w trudnych chwilach.

Pamiętasz, o motywacji pisałam całkiem niedawno. Chodzi o nazwanie tego czegoś, co dla nas jest najważniejsze i czego pragniemy, aby w chwilach zwątpienia przypomnieć sobie dlaczego to robimy.

Aby stworzyć swoją wizję, najlepiej wykonać praktyczne ćwiczenie. Mój ulubiony sposób to list, który piszesz do siebie za kilka lat. Opisujesz w nim dokładnie sytuację w jakiej chcesz się znaleźć. Ważne by była to wizja całościowa składająca się ze wszystkich szczegółów.

 

MISJA

Drugim bardzo ważnym elementem na początku budowania swojego biznesu jest poznanie i zdefiniowanie swojej misji. 

Misja jest obietnicą. Misja określa kierunek i wartości.

Misja mówi po co tu jesteś. Po co firma jest na rynku. W przypadku marki osobistej, solo przedsiębiorcy czy freelancera, misja będzie mówić o misji osobistej i zawodowej jednocześnie. 

Misja jest taka ciut bardziej filozoficzna niż wizja, która jest obrazem.

W zasadzie wizja powinna być obrazem, który rozwija misję i przedstawia sposób jej realizacji. Misja mówi to takie zawodowe “wyznanie wiary” . Jest Twoją wizytówką. Odkłada nieco na bok kwestie finansowe, bo mówi o przekonaniu, o potrzebie robienia tego, co robisz.

Dla przykładu misja Googla brzmi:

„Naszą misją jest uporządkowanie światowych zasobów informacji tak, by stały się powszechnie dostępne i użyteczne dla każdego”.

Moją misją jest przyprowadzać do satysfakcji zawodowej poprzez budowanie dobrego biznesu opartego na marce osobistej i wynikającego z osobistych wartości oraz talentów człowieka. 

Dlatego tu jestem i Ci o tym mówię. Misja pokazuje gdzie jestem na tle innych osób, które oferują podobne usługi. Mówi o mojej motywacji, mówi o moim nadrzędnym celu i realizuje moje dlaczego. 

No właśnie… dlaczego i Simon Sinek, o którym już tyle razy wspominałam. Jeśli nie znasz jeszcze jego filozofii, która mówi, żeby zawsze zaczynać od swojego dlaczego, to koniecznie się z nią zapoznaj jak najszybciej.

W przypadku marki osobistej Twoje dlaczego właściwie jest tożsame z Twoją misją. Jego określenie i definicja są Ci bardzo potrzebne, aby móc budować biznes, który faktycznie będzie Cię cieszył i będzie przynosił satysfakcję zarówno na polu osobistym, jak i zawodowym.

W jakim celu powinnaś poznać swoje dlaczego? 

Sinek mówi wprost: “Ludzie nie kupują Twojego co, ale Twoje dlaczego!” 

Dlaczego pozwoli Ci się wyróżnić na tle innych osób, bo jest wyłącznie Twoje i wyjątkowe. Dlaczego pokazuje co tak naprawdę jest dla Ciebie motorem do działania i co tak naprawdę daje Ci satysfakcję.

Dzięki dlaczego zrozumiesz, że możesz najprawdopodobniej realizować je na wiele sposobów, pod warunkiem, że na końcu tych działań, zawsze będzie stał cel finalny czyli realizacja Twojej własnej, głębokiej misji

Dzięki dlaczego możesz sprawdzisz w jaki sposób, i poprzez jakie działania, jesteś najbardziej efektywna czyli co tak naprawdę powinnaś robić, bo to ma największy sens.

Nagle wszystkie klocki zaczynają się składać w całość i już nie zastanawiasz się czy lepić pierogi czy naprawiać samochody.

Dlaczego jest Ci również, i przede wszystkim, potrzebne do komunikacji. Jak mówi Sinek, ludzie kupują Twoje dlaczego, więc o nim trąb odpowiednio głośno.

Mów o wartościach, o swoich motywacjach. Pokazuj jaki głębszy sens ma Twoje działanie. Ludzi, którzy finalnie świadczą takie usługi jak Ty, zapewne jest całkiem sporo, ale Twoją wartość i realizację jej poprzez tą usługę, możesz dać tylko Ty.

 

CELE I DZIAŁANIE

 

Do brzegu jednak!

Myślę, że już doskonale wiesz, że tworzenie wizji i misji, nie jest zarezerwowane tylko dla wielkich koncernów, a mały przedsiębiorca nie musi budować takich rozbudowanych struktur ani form. 

Nieprawda!

Jest to dla Ciebie absolutna podstawa, dzięki której możesz zbudować plan działania i komunikacji. Podstawa, która pozwoli Ci posuwać się do przodu, a nie dreptać w kółko. Punkt odniesienia dla Twoich decyzji.

Jak nie wiesz czy coś zrobić czy nie, to sprawdź czy to przybliża Cię do Twojego celu, czy oddala?

Widzisz jakie działania należy podjąć. Identyfikujesz swoje potrzeby i co powinnaś zrobić.

Dzięki znajomości wizji i zdefiniowaniu misji, możesz zacząć robić. Robić, tak, aby spełniać swoje marzenia.

 

Idą święta, życzę Ci trochę oddechu i wolnego czasu. Znajdź moment na marzenia, na pobujanie w obłokach. To z marzeń powstają wizje i wspaniałe cele.

Jak już się zaprzyjaźnisz z tą opcją, to zachęcam do praktycznego podejścia, które da Ci konkretne odpowiedzi. Istnieją ćwiczenia, które można wykonać, ab to wszystko sobie poukładać i zapisać.

Zapraszam Cię już dziś na webinar “Poznaj swoje dlaczego” 14  kwietnia o godzinie 10:00. Webinar oczywiście będzie praktyczny, bo z ćwiczeniem do pobrania i do zrobienia. Ma Ci pomóc nazwać to, co może już gdzieś tam pod skórą czujesz, ale jeszcze Ci ciężko nazwać, ubrać w słowa i zobaczyć tak czarno na białym. A to szalenie ważne, bo niesamowicie otwiera oczy i np. widzisz że to wszystko co robisz do tej pory ma jeden wspólny korzeń jakim jest Twoje dlaczego.

Paradoksalnie okazuje się, że wcale nie robisz miliona różnych rzeczy, tylko jest jeden powód. Nazwij go, odkryj swoje dlaczego, komunikuj się z jego poziomu i zobaczysz, że wszystkie Twoje działania nagle okażą się bardzo spójne. 

 

Wskakuj na webinar. Zarezerwuj sobie godzinę z hakiem i działamy!

[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row]

Masz wątpliwości w jakim kieuruku podąża Twoja marka? Potrzebujesz wsparcia??

Umów się na jedną bezpłatną i niezobowiązującą konusltację



jak-bycie-małą-firmą-zapewnia-duże-korzyści

Mała firma, wielki sukces!

DLACZEGO SUKCES NIEKONIECZNIE JEST ZWIĄZANY ZE WZROSTEM, A POZOSTANIE MAŁYM MOŻE BYĆ DUŻO LEPSZYM ROZWIĄZANIEM

Jak to możliwe, że bycie małym, może być lepszym wyborem niż dużym bez utraty czegokolwiek i świadomego wyboru mniej. 

Inspiracją do dzisiejszego artykułu była dla mnie książka Paula Jarvisa “Firma czyli Ty. Jak będąc małą firmą możesz robić wielkie rzeczy w biznesie”.

Książka mnie mocno zainspirowała, bo jest osadzona w mojej filozofii działania i tego, jak ja chcę pracować i jaki system tworzyć.  

Wielkie korporacje, duże firmy, struktury, szczeble, drabiny …. To zawsze mnie trochę przerażało. Kompletnie nie leży w mojej naturze i jest sprzeczne z moim postrzeganiem ludzi i świata. Nie bez powodu zresztą.  Moim top talentem jest indywidualizacja i wkładania kogokolwiek i czegokolwiek w struktury i szufladki, zawsze budzi we mnie wewnętrzny opór i poczucie sporego dyskomfortu.  Świadomym wyborem była rezygnacja z pracy na etacie i w rozbudowanych strukturach, a do tej pory jak zdarzało mi się bywać w wielkich biurowcach to miałam wrażenie obserwowania mrowiska w skali marko, a sama czułam się mocno przytłoczona.

Z kolei w tradycyjnym biznesie zwykło się zakładać, że wszystko należy skalować, rozwijać, rozrastać  i wtedy mówimy o sukcesie. Zwykło się przyjmować, że jeśli chcesz mówić o rozwoju, to musi on się wiązać z fizycznym rozrostem Twoich struktur czy biznesu. Tylko wtedy możesz mieć poczucie, że nie stoisz w miejscu, ale idziesz do przodu. 

Paul Jarvis pokazał w swojej książce, że niekoniecznie tak jest ,i jest cała masa ludzi, która ma zupełnie inny pogląd na to, co oznacza dla nich sukces w biznesie i co faktycznie jest rozwojem.

Nie każdy bowiem musi mieć ambicję do rozwijania się w rozmiary korporacji, nie dla każdego sukcesem zawodowym jest tworzenie wielkiej firmy i zatrudnianie tysiąca ludzi.  Istnieje całkiem spora grupa, która ma zupełnie inne priorytety i poglądy na kwestię sukcesu w biznesie.. 

Po przeczytaniu tej książki, poczułam, że wreszcie ktoś mówi to, co mi w duszy gra od dawna i, co totalnie jest ze mną spójne. Ponadto pokazuje, że jest to jak najbardziej słuszna i sensowna ścieżka, która pozwala osiągnąć satysfakcję oraz sukces.

Jest to droga alternatywna, ale wcale nie gorsza. W moim przekonaniu oczywiście dużo lepsza, bo taka, jaka jest spójna ze mną i tym, kim jestem. 

Paul napisał, że po publikacji książki, odezwało się do niego mnóstwo ludzi. Bał się, że być może jest sam w takim pojmowaniu biznesu i rozwoju, a tymczasem wyraził myśli i odczucia ogromnej rzeczy małych przedsiębiorców, którzy wcale nie mają ochoty rosnąć i sukcesu upatrują w innych obszarach. 

Z założeniem, że mogę pozostać mała, że to nie oznacza, że nie mogę osiągnąć sukcesu czy dojść do pewnego poziomu, wiąże się wiele zalet i korzyści. 

Bardzo wymiernych korzyści. Aby je poczuć, musisz oczywiście wcześniej znać swój osobisty system wartości. Znajomość własnych wartości pozwala bowiem dokonywać decyzji i wybierać.

Pisałam o tym kilka tygodni temu. Zerknij. Wartości pokażą Ci, co masz wybrać i dlaczego akurat dokonujesz takiego właśnie wyboru. 

Ale do rzeczy. Pewnie jesteś ciekawa, co może sprawić, że bycie małym, może być lepszym wyborem niż dużym????

Skoro mały może mniej, mały będzie generował mniejsze dochody, miał mniejsze zasięgi, możliwości.  Zgoda. Pamiętaj jednak, że dochody, zasięgi, możliwości….. To kwestie nieco względne i, jak zawsze, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

Czyżby możliwości były mniejsze? Nie sądzę.

 

WOLNOŚĆ 

Wolność to dla mnie jedna z podstawowych wartości. Może dla Ciebie również? Mam takie doświadczenie, które pokazuje mi, że ludzie decydujący się na samodzielną zawodową wędrówkę, szukają w dużym stopniu właśnie wolności. 

Nie chcesz zależeć od nikogo, nie chcesz nikogo uzależniać od siebie. Tworzenie rozbudowanej struktury, to uniemożliwia. 

Mimo wszystko masz wokół siebie ludzi, i nawet jeśli to Ty jesteś szefem, a powiedziałabym raczej, przede wszystkim, jeśli jesteś szefem i właściwie pojmujesz tą rolę, to nie jesteś wolny.

Ludzie mają oczekiwania, ludzie cię zwyczajnie potrzebują, więc musisz tam dla nich być. Nie jesteś totalnie wolna, bo ludzie to odpowiedzialność. 

Tak jak wtedy, kiedy decydujesz się na założenie rodziny, również bierzesz na siebie odpowiedzialność za nich i za to, że będziesz przy nich. Po prostu.

Zatem pozbawienie się siatki ludzi wokół lub ograniczenie jej do totalnego minimum, zapewnia Ci wolność. Wolność, której pragniesz i chcesz. Wolność, która pozwala ci podejmować decyzje wyłącznie w oparciu o własną osobę, Twoje osobiste priorytety i wartości. 

Nie musisz brać pod uwagę dobra innych, dlatego, że Twoje decyzje nie mają na nich wpływu, nie dotyczą ich pracy i życia. Będąc osobą odpowiedzialną i rozumiejącą, że tak naprawdę bycie liderem to służenie innym, nie masz takiej możliwości.

Dobro osób, za które odpowiadasz powinno zawsze stać na pierwszym miejscu.

BRAK OBCIĄŻEŃ 

Pozostanie małym to jednym słowem, brak obciążeń związanych z organizacją i innymi ludźmi. To więcej swobody  w działaniu, a co za tym idzie więcej elastyczności. Ograniczenie do minimum personelu, nieruchomości i innych przedmiotów niezbędnych do funkcjonowania firmy, sprawia, że masz mniej zawaloną głowę, więcej czasu, mniej kosztów. 

ELASTYCZNOŚĆ

Elastyczność dla mnie oznacza, że możesz szybko zmienić plany. Nie będąc obciążona wieloma czynnikami zewnętrznymi, zależąc przede wszystkim od siebie, zmiana planów czy kierunku działania jest dużo szybsza i prostsza.

Nawet jak popełnisz błąd, a kto ich nie popełnia!, to możesz dużo szybciej wyciągnąć wnioski i dokonać zmiany.

Elastyczność, brak obciążeń i wolność, to korzyści, które się ze sobą łączą. Tak jak singielka może dużo szybciej podejmować decyzje, zmieniać plany, podejmować ryzyko, bo nie odpowiada za innych.

W biznesie pozostanie małym ogranicza czynniki zewnętrzne do minimum.

Nie chodzi wyłącznie o ludzi i pracowników. To także kwestie związane z finansami, ryzykiem dotyczącym inwestycji. Gra nie toczy się o ciężkie miliony i nie grozi tak poważnymi konsekwencjami, jak w przypadku dużych organizacji.

Nie każdy tego chce. Po prostu. I to jest ok.

Mogę dzięki temu żyć w mniejszym stresie. Mogę pozostać zdrowsza i swoją energię, czas i możliwości, przesunąć na inne obszary biznesowe i życiowe, które będą dla mnie źródłem większej satysfakcji.

Zamiast spędzać godziny na planowaniu i koordynowaniu, mogę spędzić czas na rozwijaniu siebie i doskonaleniu własnych umiejętności.

Jeśli tylko czujesz, że jest Ci to bliższe, to decyzja należy do Ciebie. Masz prawo decydować w co chcesz inwestować siebie. Tak, dokładnie to mam na myśli.

To nie tylko kwestia kasy. To inwestowanie siebie, swojej energii, czasu, stylu życia i bycia. A życie masz jedno. Żyj tak jak tego pragniesz.

Jeśli wolisz inny styl życia i bliżej Ci do tego, aby Twoimi priorytetami była odpowiednia ilość czasu dla rodziny, na własne pasje, sport  czy czas wolny…. Może się okazać, że pozostanie małym, jest znacznie lepszym rozwiązaniem, bo ostatecznym, życiowym i osobistym rozrachunku, jesteś na plus.

Pozostanie małym pozwala na więcej swobody w łączeniu ze sobą różnych obszarów życia i osiągania własnego stylu życia, a nie tego, na który możesz sobie pozwolić, z tym co Ci zostanie.

Nie będąc zależna od nikogo, możesz dowolnie żonglować swoim czasem i pracować tyle, ile Ty uznasz za zasadne i potrzebne.

Jeśli w danym momencie czas z rodziną, odpoczynek, będą dla Ciebie ważniejsze, niż nowa inwestycja, to nikt nie będzie miał o to do Ciebie pretensji, że odbierasz mu możliwość zarobku. 

 

Z punktu widzenia czysto biznesowego można również zauważyć, że istnieje bardzo wiele i bardzo wymiernych korzyści, pozostania małym.

NIŻSZE KOSZTY DZIAŁANIA

Niższe koszty działania to oczywista oczywistość, która od razu nasuwa się na myśl. Tego nie muszę Ci na pewno tłumaczyć. Nie masz pracowników, wielkiego biura, rozbudowanej infrastruktury, czy floty samochodów firmowych.

Nie masz tych kosztów.

W zasadzie jak się ograniczysz, to może nawet nie potrzebujesz biura wcale. 

Nie oznacza to jednak wcale, nie pracujesz z innymi ludźmi. Możesz jednak stworzyć sobie siatkę freelancerów czy innych małych przedsiębiorców, z którymi pracujesz wtedy kiedy masz potrzebę skorzystania z ich usług.

Nie ma stałego kosztu związanego z utrzymaniem zespołu. Możesz mieć grupę ludzi i dowolnie między nimi żonglować w razie potrzeby. 

Biuro spokojnie może być  w Twoim domu. Internet otworzył nam okno na świat! Możesz wszystko. Możesz robić nawet telekonferencje z własnego salonu, jeśli potrzebujesz.

Takie podejście związane jest także z wolnością jaką dajmy sobie nawzajem. Nikt nikogo nie ma na wyłączność. Daje Ci to możliwość współpracy z innymi ludźmi, którzy w danej chwili są najlepszą opcją. Nie masz pracowników, którzy oczekują od Ciebie zapewnienia pracy w pełnym wymiarze godzin, rozwoju, płatnych urlopów itd.

Wszyscy jesteśmy partnerami i każdy z nas odpowiada za siebie. 

Nie każdy też po prostu czuje się dobrze w roli szefa. Nie każdy szefem chce być. To trudne i odpowiedzialne zadanie i uważam, że trzeba mieć również do tego odpowiednie predyspozycje i masę wiedzy. Zarządzanie ludźmi jest zupełnie odrębną kwestią i jeśli nie masz pracowników, to nie musisz opanowywać jeszcze tego działu wiedzy biznesowej. 

Możesz zwyczajnie chcieć rozwijać swoje inne umiejętności i talenty.

ZADOWOLENIE KLIENTÓW I INDWYDIUANE RELACJE, EMPATIA

O indywidualnym podejściu do klienta i relacjach trąbię na okrągło. O tym, że jest to ewidentnie przywilej i zaleta małych firm, też już mówiłam.

Znasz te wielkie bezosobowe firmy, gdzie zanim dotrzesz do człowieka z krwi i kości, musisz się przedrzeć przez całą listę automatów, bramek, pinów, blokad itd….

W dzisiejszych czasach zwłaszcza. Coraz bardziej kierujemy się w wyborze tym, że możemy mieć kontakt  z człowiekiem.

Człowiek to szansa na indywidualne podejście, szansa na empatię i zrozumienie Twojej wyjątkowej sytuacji, a nie traktowanie cię jak kolejnego kroku w automatycznym procesie obsługi klienta.

Twoi klienci myślą podobnie.  Dzięki temu, że nie siedzisz na szczycie wieży szklanego pałacu, tylko to Ty odbierasz telefon i masz bezpośredni kontakt z Twoimi klientami, możesz budować relacje. 

Relacja, to klient, który zostaje z Tobą na długo. Relacja to to nowy marketing. Klient, który zostaje ambasadorem Twojej marki, będzie sam Cię polecał. 

To po prostu bycie człowiekiem, empatyczne podejście i okazywanie zainteresowania i autentycznej troski. Jeśli lubisz sowich odbiorców i klientów, oni to poczują. Po prostu. Dlatego z Tobą będą. 

Zadowolony klient to najlepsza z możliwych form marketingu i dodatkowo niepłatna. Inwestujesz swoją energię i odrobinę człowieczeństwa właśnie. 

A KASA?

Ostatnia kwestia na jaką warto zwrócić uwagę to finanse. Może ci się wydawać, że większy ma więcej, bo więcej generuje.

Pamiętaj, że generuje także więcej kosztów i potrzebuje większych zasobów czasowych i zaangażowania. Finalnie może się okazać, że będąc większym, czasu masz mniej dla siebie, i koniec końców, dla Ciebie również zostaje mniej. 

To całkiem realne i całkiem częste. W pewnym momencie wzrost może wymagać tak dużo, że przechyla się czara i opłacalność pikuje w dół zamiast w górę.

Wszystko jest względne i powinno być rozpatrywane indywidualnie i w odniesieniu do Ciebie, jeśli to Twój biznes.

Zastanów się czy wzrost nie kosztuje Cię za dużo i czy faktycznie oznacza dla Ciebie lepiej i więcej.

Bycie małym może być tą opcją, która w ostatecznym rozrachunku jest znacznie bardziej opłacalna, bo uwalnia tak dużo czasu i kosztów i pozwala spożytkować je gdzie indziej, że właśnie dzięki nim, możesz rozwinąć np. zupełnie nowy obszar, który wygeneruje znacznie więcej zysków.

Absolutnie nie musi to być rozwiązanie dla Ciebie. Pamiętaj o tym. Tak naprawdę dzielę się tym dziś z tobą, bo jest to moja filozofia i po przeczytaniu książki Paula Jarvis’a, tylko się utwierdziłam w tym przekonaniu, że dla mnie jest to rozwiązanie optymalne.

Wiesz doskonale, bo niejednokrotnie to tu podkreślam, że priorytetem jest pozostawanie w zgodzie z własnym systemem wartości. To dzięki niemu wiesz, co wybrać i, co jest dla Ciebie.

Dlatego budowanie marki osobistej ma dla mnie sens największy i dlatego tak gorąco Cię do tego zachęcam. Marka to Ty. Firma to Ty. Zaczyna się od Ciebie i to siebie możesz uczynić największym i najbardziej efektywnym przedsięwzięciem zawodowym i życiowym. 

Jeśli czujesz, że dotknęłam czegoś, co jest Ci bliskie, to koniecznie sięgnij po tę książkę.

Polecam!

Jeśli chcesz budować biznes oparty na sobie to sprawdź mój kurs “Marka osobista bez ściemy. Dobry biznes oparty na Twoich wartościach.”


jak-blednie-bywa-postrzegana-marka-osobista

Zrozum czym jest marka osobista. Najczęstsze błędy w rozumieniu ideii personal brandingu.

Jeff Bezos, twórca Amazona powiedział:

„Marka osobista to wszystko to, co ludzie o tobie powiedzą, kiedy wyjdziesz z pokoju”.

Wszystko to, co zostaje w głowach naszych odbiorców, ludzi, z którymi mamy do czynienia.  Pierwsze wrażenie, emocje, uczucia…. A może nic szczególnego?

Lepiej, żeby o Tobie mówili. Jak przestaną, to znaczy, że jesteś martwy. A najlepiej, żeby mówili i myśleli, to co Ty chcesz. Żebyś to Ty decydował o wrażeniu, emocjach, jakie zostawisz i zapadł w pamięć.

Zresztą pomyśl sam, nie bez powodu na rozmowę kwalifikacyjną ubierasz się odpowiednio, prawda?

Wyjście do ludzi, wyjście na zewnątrz, to też trochę taka rozmowa kwalifikacyjna, tylko z Twoimi odbiorcami i pytanie czy ją zaliczysz i jak. To zależy wyłącznie od Ciebie. Możesz się przygotować, postarać i zadbać o wrażenie, a następnie o relację. Uważam, że jest to również kwestia szacunku dla odbiorcy. Każdy z nas chciałby być potraktowany jak ktoś wyjątkowy i jeśli widzisz, że ktoś przygotowuje się na spotkanie z Tobą, czujesz się ważny i doceniony.

Marka osobista to dość nowe pojęcie na naszym rynku. W zasadzie można powiedzieć, że funkcjonuje od około dekady w bardziej powszechnym i popularnym wydaniu.

Narosło wokół niego sporo błędnych wyobrażeń i skojarzeń. Marka osobista jednak, lub jak niektórzy wolą, personal branding, to bardzo konkretna sprawa. Nie w niej nic ze zgadywania czy działania “na czuja”. 

Dlatego dziś chciałabym porozmawiać o tym czym jest, a czym konkretnie nie jest, marka osobista. 

Dla profesjonalisty to świadoma praca nad własnym wizerunkiem, która przełoży się na pozycję na rynku. Dzięki niej droga do odbiorcy zostaje skrócona. Droga do potencjalnego pracodawcy czy klienta. Dzięki dobrze prowadzonej marce osobistej zdobywasz zaufanie, budujesz relację i realnie przekłada się to w konsekwencji na możliwości finansowe.

Jednym słowem, to coś znacznie więcej niż tylko wizerunek. Za wizerunkiem stoi bowiem konkretny cel, który realizuje strategię i biznesowe założenia.

Jeśli pracujesz na etacie, to Twoja karta przetargowa w negocjacjach o pracę. Z silną marką osobistą najprawdopodobniej to nie Ty szukasz pracy, ale praca szuka Ciebie. Jesteś w stanie wynegocjować bardziej korzystne dla siebie warunki i to najprawdopodobniej Ty ustalasz zasady, na jakich chcesz pracować. Cudowne, prawda?

Jeśli jesteś przedsiębiorcą, to oczywiście chodzi nam o to, abyś nie Ty ganiał za klientami błagając ich o zakup i uprawiając nachalną sprzedaż, której nie cierpisz, ale o to, by mieć relacje i by jedynie stwarzać klientom możliwość do zakupu, nie odwrotnie. 

Marka osobista wzmacnia Twoją pozycję na rynku, wyróżnia Cię, jest wyjątkowa tak jak Ty. 

Czym zatem jest, a czym nie jest marka osobista?

 

JA vs MOJA USŁUGA

 

Ja czyli człowiek (ja, ty i każdy, kto buduje swoją markę) to oczywiście jest podstawa. W końcu to moja marka i opiera się na mnie. Marka osobista to nie to samo, co marka produktu i usługi. Można powiedzieć, że to marka człowieka. Wiąże się to z wieloma aspektami i, moim zdaniem, dla profesjonalisty, specjalisty czy przedsiębiorcy, jest idealnym rozwiązaniem na biznesową strategię i fundament.

Nie musi być jednak zarezerwowana wyłącznie dla właścicieli firm. Jest tak samo potrzebna np. ekspertowi pracującemu na etacie, jak i temu działającemu samodzielnie. 

To coś, co idzie za człowiekiem. Rozwija się wraz z jej właścicielem, jest spójna z człowiekiem. Marka osobista oparta na osobie podlega zatem ciągłej zmianie i ewolucji, tak jak człowiek. 

Potencjałem marki jest osoba i jej zasoby oraz talenty. Kluczowe jest zatem samopoznanie i wysoki poziom świadomości własnych celów i osobistej misji.

Nie wyznaczasz i tworzysz misji firmy, z którą masz się utożsamić, ale odwrotnie. W przypadku marki osobistej praca nad sobą, świadomość tego, kim jesteś, jaki posiadasz naturalny potencjał i jak najlepiej należy go wykorzystać, raczej powinna prowadzić do odkrycia własnej, osobistej misji. 

To nic innego, jak Twój osobisty głębszy cel, który Ci mówi, dlaczego tak naprawdę jesteś na tym świecie, co jest Twoim zadaniem, co jest Twoim powołaniem. 

Praca ze sobą, zagłębienie się w siebie pozwala uświadomić sobie własną wyjątkowość, własne naturalne talenty i wtedy wszystko schodzi się nagle ze sobą i rozrzucone puzzle przed naszymi oczami, same układają się w kompletny obraz. 

Dostrzegasz i rozumiesz swoje wybory, pragnienia i marzenia. Dociera do Ciebie, jaki głębszy sens jest w Twoich działaniach, dotychczasowych decyzjach. Widzisz co Cię niesie, a co było błędną decyzją.

Znajduje to odzwierciedlenie również w działaniach zawodowych, bo praca to przecież lwia część naszego życia. Nie chodzi zatem o to, by była orką na ugorze, ale raczej pielęgnowaniem ulubionego ogrodu. 

To bardzo ważna wiedza i kluczowy moment tworzenia własnej marki. To, co robisz zawodowo, wypływa bowiem z tego kim jesteś, nie odwrotnie. Wtedy masz poczucie spełnienia i satysfakcji. 

Marka osobista jest Tobą i jest oparta na Tobie. Nie jest jednak wyłącznie Tobą, i takie pojmowanie marki osobistej będzie prowadzić do frustracji związanej z brakiem skuteczności. Dlaczego? Dlatego, że ktoś jest odbiorcą Twojej marki i jest równie ważny jak Twój osobisty fundament. Nie traktuj zatem marki osobistej tylko jak własnej genialnej persony, ale raczej własną personę w kontekście relacji z odbiorcami i wartościami jakie wnosisz w życie innych realizując w ten sposób sens własnego życia.

WIZERUNEK

Mam wrażenie, że marka osobista często jest mylona z wizerunkiem. To zdecydowanie za mało i to zdecydowanie nie wystarcza, aby stworzyć coś sensownego.

Wizerunek jest zewnętrzną fasadą, taką fizyczną manifestacją, tego czym jest marka. Wizerunek w sposób namacalny i wizualny właśnie, ma komunikować to, co jest fundamentem marki. Jest wynikiem, przejawem tego, kim jesteś Ty, jakie są Twoje wartości i jaką jesteś obietnicą poprzez realizację swojej misji.  Wizerunek jest zatem elementem marki. 

Powiedziałabym nawet, że wizerunek jest czubkiem góry lodowej, który wystaje ponad powierzchnię wody, a marka żeby nie była tylko luźno pływającą krą, która biernie poddaje się nurtom wody i sama nie ma wpływu na to, gdzie jest, potrzebuje znacznie większej, solidnej części schowanej pod powierzchnią wody. Tej części, która ją zakotwicza, utrzymuje w miejscu, mówi gdzie jest, nie pozwala odpłynąć, utonąć, zostać porwaną przez fale. 

Kotwicą są fundamenty marki w postaci pracy wykonanej nad sobą, nad poznaniem siebie. To wyznaczone cele, założone wyzwania, które chcemy zrealizować.

Wizerunek sprawia, że otoczenie i odbiorcy postrzegają Cię w odpowiedni sposób. Dzięki wizerunkowi łatwiej Ci ufają, są do Ciebie przekonani, mogą Cię poznać.

Dzięki temu, że tworzysz wizerunek realizujesz pewien plan. Ten plan to nic innego, jak Twój osobisty biznes. Po to przecież pracujesz.  Pracujesz po to, by realizować swoją życiową misję, i by dzięki temu żyć tak jak chcesz i potrzebujesz żyć. 

Nie możesz zatem skończyć na samym wizerunku, bo to będzie zupełnie niewystarczające. Sam wizerunek to zdecydowanie za mało, by mówić o biznesie. 

Jeśli skupisz się tylko na wizerunku, to stworzysz sztuczną kreację. Będzie to zewnętrzny twór ubrany w jakieś hasła, piękne grafiki i zdjęcia. Będzie to produkt marketingowy, za którym nie stoi prawdziwy człowiek, ale wyłącznie wykreowana persona na potrzeby rynku. Nie myl zatem marki osobistej z wizerunkiem. Ładne zdjęcia, kilka gładkich słów i sloganów, to nie jest prawdziwa marka. Marka osobista jednak, to coś znacznie więcej. 

STRATEGIA BIZNESOWA

Ponieważ pracujesz nad marką osobistą w celu zawodowym, po to aby w ten sposób pracować  i budować biznes, to nie możesz brać pod uwagę wyłącznie siebie jak wspomniałam powyżej. 

To za mało. Jest to oczywiście podstawa, ale jeśli mówimy o biznesie czy wzmacnianiu swojej rynkowej pozycji, to musisz mieć strategię działania i zawsze jest ktoś, kto ma być jej odbiorcą. 

Marka osobista jest formą strategii. Jest formą prowadzenia firmy opartej na człowieku, na osobie, na Tobie. Jest to także sposób na budowanie własnej ścieżki zawodowej poprzez rozwój osobisty i zawodowy w zgodzie z własnymi wartościami i potrzebami. 

Poza misją, powinna zatem posiadać cel, który chce zrealizować. Bez celu kręcisz się w kółko i działasz chaotycznie. 

Ustalając cel, ustalasz drogę do niego. Wyznaczasz elementy, które będą mierzyć skuteczność Twoich działań, robisz weryfikację. 

Wtedy jesteś w stanie ocenić, czy działasz skutecznie, czy posuwasz się do przodu. Jeśli nie podejdziesz do działania z głową, planując i strategicznie, to przy najlepszych nawet chęciach i wzniosłych ideałach, skutki będą co najwyżej, marne. 

Nie każda firma i nie każdy biznes musi być oparty tradycyjnie na produkcie czy usłudze. Do tego zapewne przywykłeś. Tak postrzegamy w tradycyjny sposób marketing i działania związane z promocją, budowaniem biznesu. 

Różnica polega na tym, że teraz to Ty jesteś swoją marką, czyli to, co robisz, Twoja praca, mają realizować przede wszystkim Ciebie i Twoją misję. Jesteś w stanie osiągnąć spójność w tym kim jesteś i w dążeniach zawodowych. Nie musisz oddzielać jednego od drugiego. Przecież praca, to także nasze życie, jak wspomniałam na początku. 

Marka osobista jest strategią na siebie w kontekście zawodowym. Co ważne natomiast, kontekst zawodowy wypływa z Ciebie i tego, kim jesteś.

Działaj zatem z głową. Nie traktuj marki osobistej pobieżnie, nie ograniczaj jej do kilku zdjęć, nie myśl arogancko, że Ty jesteś i to wystarczy,

 

Marka osobista jest piękną drogą do poznania siebie, realizacji siebie w wymiarze zawodowym i połączenia wszystkich tych najważniejszych sfer w naszym życiu, aby po prostu mieć satysfakcję i dobry biznes. Nie tylko hobby, które robisz z pasją, czy nie tylko pracę, do której chodzisz, żeby zarobić na chleb, ale od poniedziałku już myślisz o kolejnym weekendzie. 

 

Tego Ci życzę, zacznij się spełniać zawodowo i osobiście jednocześnie. 

 

Zapraszam Cię do udziału w moim autorskim kursie “Marka osobista bez ściemy” czyli dobry biznes oparty na satysfakcji, Twoich wartościach i Tobie. Krok po kroku prowadzę Cię przez meandry budowania własnej autentycznej marki osobistej i biznesu, który będzie Ci dawał radość. 

Działaj już dziś!


[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row]

Masz wątpliwości czy Twój wizerunek jest właściwie komunikowany? Jesteś fotografem i szukasz mentora, który pomoże Ci rozwinąć swój biznes?

Umów się na niezobowiązującą konusltację



Poznaj swojego klienta i działaj skutecznie!

NIE SPRZEDAWAJ, STWARZAJ OKAZJE DO ZAKUPU

Badania pokazują że ludzie nie lubią jak się im sprzedaje, ale lubią kupować.  Ani Ty, ani ja, nie lubimy nachalnej sprzedaży. Pewnie każdy ma przynajmniej jedno takie doświadczenie, kiedy byliśmy atakowani i nie bardzo wiedzieliśmy co zrobić. Ma się wówczas ochotę uciec jak najdalej, nie odbierać telefonów, udawać głuchych. Doprowadzeni do ostateczności, po prostu bywamy niemili.

Z drugiej strony działa to podobnie. Wiedząc jak niemiłe jest doświadczenie z nachalną sprzedażą, mamy wysypkę kiedy myślimy o tym, że musimy się dopuścić “sprzedawania” 

Wiele osób ma dreszcze, robi im się słabo, unika tego jak ognia. Część stwierdza, że widocznie nie nadaje się do prowadzenia biznesu, skoro nie potrafi, a jeszcze bardziej NIE CHCE, sprzedawać.

Dochodzimy często do wniosku, że nie jesteśmy przedsiębiorczy wystarczająco. Przedsiębiorca to osoba, która przecież doskonale wie, jak sprzedawać i potrafi to robić, bo wie, że jest to konieczne, jeśli prowadzisz firmę, oferujesz jakieś usługi, lub produkty.

Tymczasem w tym wszystkim zupełnie nie o to chodzi!

Jakże cudownie byłoby po prostu stwarzać ludziom możliwości zakupu, a oni biegli by szczęśliwi do nas po nasze wspaniałe rozwiązanie. Idealna sytuacja. 

Rzeczywistość bywa jednak zupełnie inna. Nikt do Ciebie nie biegnie, nikt Cię o nic nie prosi. Masz poczucie, że jeśli cokolwiek z tego ma być, to trzeba się urobić, zaharować i zacząć SPRZEDAWAĆ!

Czujesz, że przecież nie może być inaczej, wszyscy sprzedają, Ty też musisz. 

Nie do końca jest to prawdą. Jeśli będziesz działać bez odpowiedniej wiedzy, to niestety faktycznie może się tak okazać. 

Ta wiedza to nic innego, jak znajomość Twojego klienta. To jest tak prawdziwy klucz do Twoich działań. Zdarza się, że ktoś pyta mnie dokładnie czy potrzebuje coś zrobić i chciałby jednoznacznej odpowiedzi. Ta  odpowiedź w wielu przypadkach nie należy do mnie, ale do Twojego klienta. 

Jeżeli chcesz wiedzieć, co robić, musisz włożyć wysiłek w to, aby poznać dobrze swojego klienta. Wszystkie odpowiedzi dostaniesz na tacy. 

Do czego przede wszystkim potrzebna Ci wiedza na temat swojego klienta?

 

PO PIERWSZE DO STWORZENIA OFERTY

Nie jesteś w stanie stworzyć oferty nie znając swojego klienta. W zeszłym tygodniu pisałam o naśladowaniu konkurencji. Najczęściej dokładnie tak to się kończy. Po prostu ściągasz mnóstwo informacji z rynku i próbujesz lepić z tego jakąś formę.

To totalnie bez sensu, jak już powiedzieliśmy. Nawet nie wiesz czy to jest skuteczne. I po co w ogóle się tak męczyć?

Naprawdę nie musisz ani zgadywać, ani wymyślać. Nie musisz być alfą i omegą ani wróżką. Wystarczy, że poznasz swojego klienta. 

Dzięki tej znajomości będziesz dokładnie wiedzieć, czego Twój klient potrzebuje i szuka. Możesz nazwać korzyści jakich oczekuje i stworzyć produkt i ofertę, która będzie odpowiedzią na nie i, która je zagwarantuje.

Możesz dokładnie przyjrzeć się problemom swojego klienta i Twoja oferta powinna być ich rozwiązaniem. Pamiętasz jak pisałam o tabletce przeciwbólowej? Jeśli wiesz, że Twojego klienta boli głowa, to nie zaproponujesz mu koncertu rockowego, prawda? Może to być relaksujący masaż, albo po prostu pigułka na ból głowy…. Generalnie coś, co rozwiąże jego problem.

Dlatego znajomość klienta to nie tylko wiedza gdzie mieszka i ile ma lat. Powiedziałabym nawet, że to informacje, które mogą być w tym momencie akurat nieco mniej istotne.

Dzięki znajomości klienta stworzysz produkt, którego Twój klient pragnie, szuka i potrzebuje. 

Teraz już zapewne widzisz, co Ci to daje. Nie Ty musisz przekonywać swojego klienta, ale raczej podpowiedzieć, że masz rozwiązanie i je podsunąć. Czasem nawet wystarczy po prostu postawić je w zasięgu jego wzroku.

W końcu jak ktoś jest głodny, to szybko zauważy smakowitą propozycję, prawda?

Tylko takie budowanie oferty ma tak naprawdę sens. W ogóle się za to nie zabieraj, jeśli nie znasz swojego odbiorcy. To będzie jak strzelanie w powietrze w nadziei, że przypadkowo tamtędy coś przeleci i się upoluje. 

Trzeba byłoby wystrzelić bardzo dużo, żeby odnieść jakiś skutek… ale o tym nieco niżej w punkcie “po trzecie….”

PO DRUGIE DO STWORZENIA KOMUNIKACJI

Pamiętaj, że nie jesteś pastą Colgate. Uniwersalną i dla wszystkich. Jesteś sobą, absolutnie wyjątkową osobą, która przecież nawet nie ma takich mocy przerobowych, aby zaoferować coś wszystkim ludziom na świecie.

To, co robisz, też najprawdopodobniej jest czymś znacznie mniej uniwersalnym i niekoniecznie produktem pierwszej potrzeby, z którego korzysta większość populacji na świecie. Dlatego nie ma takiej opcji, aby również komunikować się w aż tak uniwersalny i ogólny sposób. 

Zapewne znasz też powiedzenie, że jeśli coś jest do wszystkiego, to jest do niczego. My spójrzmy na to nieco inaczej. Jeśli coś jest dla każdego, to jest dla nikogo.

Już wyżej zaznaczyłam, że brak znajomości klienta powoduje, że nie wiesz tak naprawdę co powinnaś zaoferować i dokładne tak samo przekłada się to na komunikację.

Jeśli nie znasz swojego klienta, to nie wiesz jak do niego mówić! 

Znajomość klienta to znajomość jego języka, którym musisz się posługiwać, jeśli chcesz być zrozumiana. Inaczej to samo zagadnienie będziesz tłumaczyć dziecku, inaczej przyjaciółce. Wiesz na jakim poziomie rozwoju intelektualnego i emocjonalnego są i tak dobierzesz komunikat, słowa i tłumaczenie, aby został zrozumiany i przyjęty. To wiedza, którą masz i, która pozwala Ci komunikować się w taki sposób, że ktoś czuje się potraktowany wyjątkowo, indywidualnie i bezpośrednio.

Z komunikacją wiąże się jeszcze jedna bardzo ważna kwestia. Pomyśl jakie komunikaty ludzie wyłapują?

Te, które ich interesują ;) Jasne! Tylko co ich interesuje?

A co interesuje Ciebie?

Twoje problemy, potrzeby, znalezienie rozwiązania na nie, prawda? Niekoniecznie słuchanie o kolejnej paście do zębów ;)

No właśnie! Twoja komunikacja zatem powinna być na poziomie odpowiadania na problemy i potrzeby, a nie pisania listów pochwalnych na własną cześć. 

Nie komunikujesz produktu czy usługi, ale komunikujesz rozwiązanie problemu! To kluczowe. W ten sposób jesteś w stanie dotrzeć do ludzi, którzy faktycznie żywo zainteresują się tym, co masz do powiedzenia. Dlaczego? Ludzie są zainteresowani korzyścią jakie uzyskają, a nie tym w jaki konkretnie sposób. 

Jak kogoś boli głowa, to chce, żeby przestała. A czy osiągnie to za pomocą szklanki wody, tabletki  czy masażu, to kwestia wtórna. Mając do wyboru ewentualnie będzie się zastanawiał co będzie szybsze, skuteczniejsze i prostsze w osiągnięciu. 

Nie jesteś w stanie stworzyć dobrej strategii komunikacji, nie wiedząc kto jest dokładnie po drugiej stronie, nie wiedząc z czym przychodzi, co myśli, z czym się boryka. 

Z kolei, jeśli poczynisz ten wysiłek, to Twoja komunikacja będzie super precyzyjna i skuteczna i z tym wiąże się punkt kolejny, i kolejny argument, który mówi Ci, do czego potrzebujesz doskonałej znajomości swojego klienta.

Jest to podsumowanie i efekt dwóch powyżej. 

 

PO TRZECIE DO ZAOSZCZĘDZENIA PIENIĘDZY

Jeśli mówimy o oszczędnościach to znajomość klienta daje Ci przewagę na kilku polach. 

Skuteczna i precyzyjna komunikacja to sporo zaoszczędzonych pieniędzy. Nie kupujesz reklamy za miliony, jak wyżej wspomniana pasta Colgate, ale komunikujesz się bezpośrednio ze swoim odbiorcą, tą bardzo konkretną Baśką, Anką czy Jackiem. Taki komunikat wywołuje wrażenie, jakbyś osobiście znała tą osobę, ona czuje, że to jest do niej. To nie jest komunikat puszczany w eter z nadzieją, że komuś się przyda.

Dziś jesteśmy bombardowani nadmiarem komunikatów z każdej strony, jest tego dużo i wszędzie. Większość przelatuje nam koło uszu, nie zatrzymuje nas zupełnie. Dopiero kiedy coś bardzo konkretnie i z wielką precyzją, odniesie się do tego, co aktualnie jest Twoim problemem, zaczynasz słuchać, prawda?

A wręcz może nawet jesteś już na etapie poszukiwania rozwiązania czyli wystarczy tylko podsunąć Ci je pod nos.

Rozumiesz? Twój odbiorca działa dokładnie tak samo. Z tym wiąże się kolejna kwestia. 

Obsługa klienta to ważne hasło wywoławcze. Jako mały lub indywidualny wręcz przedsiębiorca, musisz znać swoich klientów i przychodzi Ci to znacznie prościej, bo w znacznie bardziej osobisty sposób go obsługujesz. Wszyscy znamy te malutkie kafejki czy lokalne sklepy, gdzie właściciel zna Twoje imię, zapyta o dzieci, posłucha co rodziców. Czujesz się tam zupełnie inaczej potraktowana, prawda?

Tak “po ludzku” i personalnie. Dokładnie tak samo robisz Ty kiedy pracujesz z ludźmi na zasadzie jeden do jeden. Znasz ich, sprawiasz, że czują się wyjątkowi. To z kolei w konsekwencji przynosi Ci lojalność klientów.

Badania, które przywodzi Paul Jarvis w swojej książce, mówią o tym, że ludzie są skłonni zapłacić więcej tam, gdzie czują się dobrze obsłużeni. I odwrotnie, zdarza się im rezygnować z zakupów, jeśli obsługa nie spełnia ich standardów. Przyznaję, że mnie osobiście również się to zdarzyło. Dlatego te dane jedynie utwierdzają nas w czymś, co jest dosyć oczywiste.

Nie od dziś natomiast wiadomo, że pozyskanie nowego klienta jest dużo bardziej kosztowne, niż zadbanie o tego, którego już raz zdobyliśmy. Jakże irytujące dla wszystkich zawsze były polityki sieci komórkowych, które dawały złote góry na starcie, a po upływie pierwszego okresu abonamentowego, traktowały Cię gorzej niż nowego klienta. Jedynym logicznym wyjściem było zmienianie dostawcy za każdym razem. Ma to sens?

Kompletnie nie!

Znajomość klienta, indywidualne podejście i dbanie o relację, to długofalowe korzyści w postaci większych zysków. Po prostu.

 

Bądź uważna na innych. Stare przysłowie mówi “Traktuj innych, tak jak Ty sama chciałabyś być traktowana” To najlepsza i najbardziej skuteczna metoda  podejściu do ludzi i tworzenia wartościowych relacji. A o takie przecież chodzi w marce osobistej!


Dlaczego naśladowanie konkurencji nie ma wielkiego sensu?

Dlaczego budując własną markę nie warto się odnosić do konkurencji?

Bardzo często zaczynając własny biznes i budowanie własnej marki pierwsze co robisz, zaczynasz patrzeć, co robią inni, jak to robią i zaczynasz z tego tworzyć własne miksy.

To bardzo trudne, aby tego nie robić. Zwłaszcza, że na początku słyszysz, że musisz dokonać analizy rynku.

Wow! Ale to brzmi, co nie?

Analiza rynku i konkurencji. Oczywiście, że tego potrzebujesz, bo to jest dla Ciebie niezwykle cenne źródło informacji na temat tego jak wygląda rynek, kto na nim jest, jacy klienci itd.

Dzięki analizie konkurencji dowiesz się, gdzie jesteś i w jakim działasz otoczeniu. Możesz dowiedzieć się jak wygląda Twoje środowisko, w którym przyjdzie Ci się poruszać i z czym trzeba się mierzyć.

Jesteś w stanie zobaczyć jak wygląda rynek Twoich usług, jakie są aktualne ceny, sposoby sprzedaży, przygotowanie oferty.

To jest Ci bezwzględnie potrzebne i tak, trzeba to zrobić. Potrzebujesz tej wiedzy, żeby chociaż nie popełniać tych samych błędów, które robi Twoja konkurencja. 

No własnie! 

Bo ta wiedza nie jest po to, aby teraz to zebrać, zmielić, podzielić i zrobić z tego swoją ofertę czy swój sposób na biznes i na strategię.  Dzięki tej wiedzy możesz np. szybko przeanalizować, czy to, co robi Twoja konkurencja ma sens i o tym szerzej, za chwilę. 

Jest kilka bardzo ważnych powodów, dla których nie warto naśladować konkurencji  czy osób wykonujących podobne usługi do Ciebie , które chciałabym dzisiaj poruszyć.

LEPIEJ NIE KONKUROWAĆ ALE WSPÓŁTWORZYĆ

To mój punkt widzenia. Uważam, że w kupie siła, mówiąc kolokwialnie. Można współpracować, wspierać się, dzielić doświadczeniami.

Pamiętasz jak pisałam o poszerzaniu swoich biznesowych kręgów i wymianie wiedzy. Wolę tworzyć relacje i kręgi, w których mogę dostać wsparcie, podzielić się i poczuć, że nie jestem sama. Bycie solo przedsiębiorcą jest czasem taką samotną żeglugą i miło spotkać kogoś, z kim można płynąć ramię w ramię, od czasu do czasu zamieniając ze sobą słowo.

Wielokrotnie też podkreślałam, że jeśli pozostajesz sobą, to nie ma możliwości, aby znalazły się dwie takie same osoby. Każdy z Was jest inny, ma inną energie, charakter i każdy znajdzie swoje relacje w życiu. Nie ma co kruszyć kopii. Zwłaszcza jeśli wykonujesz zawód, który polega na usługach czy tworzeniu, to tym bardziej wiesz, że tylko własny wyjątkowy styl ma sens.

Z tego dokładnie wynika pierwszy podstawowy powód, dla którego nie warto naśladować konkurencji, ani nikogo innego. Można się uczyć, inspirować, wyciągać wnioski, ale naśladowanie jest skazane na porażkę.

JESTEŚ TYLKO KOPIĄ

Zawsze pozostajesz wyłącznie kopią. Dość mocno to podkreślałam w ostatnim artykule. Nie ma możliwości stworzenia drugiego oryginału. 

Kopia będzie kopią. Tak jak produkt czekoladopodobny, nigdy nie zostanie pełnowartościową czekoladą. Kto jest odpowiednio stary ten wie ;) A kto jest młody, to też wie, że każdy konsument woli produkt oryginalny, nie podróbkę. 

Bycie kopią z góry skazuje Cię na pozostawanie na miejscu drugim w najlepszym wypadku! Może się okazać, i najprawdopodobniej tak będzie, że takie pomysły ma więcej osób, zatem i naśladowców będą całe rzesze. Wtedy zaczyna się przebijanie i jazda, kto zrobi to lepiej, choć i tak wszyscy wiemy, że oryginału nie przebijesz. 

Bądź sobą, serio! Nie ma lepszej opcji. Wtedy jesteś absolutnie najlepszą wersją Ciebie. 

Jak to zrobić?

Najlepiej dobrze poznać siebie, poznać swoje naturalne talenty. Jest wiele testów na rynku, które pomagają zajrzeć w siebie, dokonać małej wiwisekcji i zobaczy dokładnie co możemy. Wszystkie jednak wkładają nas w jakieś typy, szufladki, schematy. 

Jestem wielką fanką testu Gallupa i po cichu przyznaję, że moim marzeniem byłoby również zostać trenerem talentów, bo uważam, że te wszystkie aspekty się łączą ze sobą i pozwalają odkryć swój pełen potencjał i wykorzystać go.

To, co mnie przekonuje do testu Gallupa, to fakt, że możliwość tej samej kombinacji występuje raz na 33 miliony! Pomyśl tylko jak wyjątkowym człowiekiem jesteś! Praktycznie nie ma drugiej osoby, która ma identyczny naturalny potencjał jak Ty. Dostałaś w prezencie talenty niepowtarzalne, jedyną w swoim rodzaju kombinację. 

Jeśli nadal czujesz, że masz gdzieś coś do przepracowania we własnej głowie, aby dobrze zrozumieć, że Ty to Twój największy i unikalny potencjał i żadna konkurencja, inny fotograf, coach czy doradca, nie będzie taki sam, to poznaj swoje talenty. 

Gwarantuję, że poczujesz ogromne wzruszenie, kiedy zobaczysz jak pewne rzeczy działy się w Twoim życiu, jak podejmowałaś pewne sposoby działania, dlaczego zainteresowały Cię te, a nie inne tematy. To jak połączenie wszystkich klocków i zrozumienie siebie.

Jest to oczywiście totalny początek, żeby nie było tak różowo ;) Bo talenty są po to, aby przekuwać je na swoje mocne strony i czynić z nich użytek.  Czyli krótko mówiąc, dostajesz talent, nie żeby go zakopywać w ziemi, ale żeby go pomnażać.

To temat jednak na zupełnie osobną dyskusję. Dziś chcę Ci tylko powiedzieć, że ten potencjał w Tobie jest i nie musisz nikogo naśladować ani kopiować.

 

MASZ REALIZOWAĆ SWÓJ CEL, NIE KONKURENCJI

To ważna kolejna kwestia. Jeśli budujesz swój biznes, wyznaczasz sobie jakiś cel, który chcesz osiągnąć, to po to, żeby to zrobić, prawda?

Dlatego naśladowanie i kopiowanie konkurencji, to nic innego, jak realizowanie jej celów, nie Twoich. A skąd Ty wiesz jakie oni mają cele i czy ich realizacja w ogóle Ciebie dotyczy i interesuje?

No właśnie! Zaskoczyło Cię to?

Raczej dość rzadko patrzymy z tej perspektywy. Raczej patrzymy zupełnie z innej strony. Widzisz, że ktoś odnosi jakiś sukces, albo tak Ci się wydaje!, i sobie myślisz “wow! Super, też tak zrobię! Skoro jej się udało, to mnie też!”.

Pytanie czy ten sukces, to sukces również dla Ciebie? Czy ty faktycznie tego chcesz?

Może obserwujesz kogoś ze swojej branży, weźmy fotografa, bo to przykład bliski mnie, więc łatwo mi to zobrazować. Widzisz, że ktoś robi piękne zdjęcia, mnóstwo ludzi klika, polubia, komentuje itd…. To jest to, co Ty widzisz!

Ale nie masz pojęcia jaki cel ma ten fotograf i dlaczego działa tak jak działa? Może Ty szukasz klientów na sesje, a ona szuka klientów fotografów, którzy przyjdą się od niej uczyć na warsztatach?

Rozumiesz?

Dwie zupełnie różne grupy, dwa totalnie różne cele, bo Ty kochasz fotografować, a ona szkolić!

W efekcie powtarzając jej działania, będziesz mieć mnóstwo koleżanek z branży klikających na Twoje publikacje, ale zero klientów, którzy chcieliby zostać sfotografowani przez Ciebie.

Naprawdę nie znasz celów swoich konkurentów. Nie wiesz co komu siedzi w głowie, do czego dąży i jak pokrętną drogę sobie wybrał. Może ten cel być tak nieoczywisty, że patrząc na działanie w życiu nie zgadniesz o co chodzi tej osobie. Ludzie miewają różne pomysły i można się czasem nieźle zaskoczyć.

Wniosek jest oczywisty. Musisz znać swój cel, swojego odbiorcę i realizować w swoim działaniu swój cel, nie innej osoby. 

To pokazuje, że można czerpać inspirację z pewnych działań i jeśli Twoim celem również będzie pozyskiwanie klientów na szkolenia to możesz podpatrzeć, jak ktoś to robi, i zastanowić się czy to ma sens u Ciebie.

Zastanowić się! Bo Ty jesteś inna, Twoje szkolenia są na inny temat, mają inny charakter, są w innym miejscu itd….. 

Zatem znowu nie zrealizujesz swojego celu. 

Fajnie i dobrze jest wiedzieć, co robi nasza konkurencja. To jest potrzebne, aby dostrzec w czym my się od nich różnimy i tę różnicę podkreślać w sposobie komunikacji, bo to jedyny skuteczny sposób, aby się wyróżnić na rynku.

Dobrze wiesz, że wybieranie z miliona podobnych ofert może przyprawić wyłącznie o ból głowy. Dopiero jak zobaczysz, że coś się czymś różni, ma coś wyjątkowego, to zaczyna przyciągać Twoją uwagę. Twój odbiorca jest człowiekiem i działa podobnie. 

Przede wszystkim jednak wracając do  sedna, ustalasz strategię, która jest sposobem realizacji Twojego celu. Wyłącznie osiągnięcie swojego własnego celu, daje satysfakcję. 

 

NIE WIESZ CZY TO CO ROBIĄ PRZYNOSI IM EFEKTY!

Najlepszy punkt sobie zostawiłam na koniec. To jak wisienka na torcie tej całej analizy. 

Skąd tak naprawdę wiesz, czy to co oni robią, przynosi im efekty?

Im! Nie mówiąc już o efektach, jakich Ty oczekujesz, o których piszę w punkcie powyżej! 

Ha! Tego nie wiesz! Tego najprawdopodobniej nie powie Ci nikt. O tym możesz sobie pogadać z przyjaciółką z branży i wtedy może rzuci Ci to jakieś światło na sytuację. To jest sytuacja, o której wspomniałam na samym początku. Lepiej się przyjaźnić i dzielić, niż konkurować. Wtedy masz szansę na szczerą rozmowę. Możesz dowiedzieć się, co się sprawdza, co niekoniecznie i jakie przynosi efekty. 

Jeśli tej relacji nie posiadasz i tylko z pozycji podglądacza obserwujesz co robią inni, to uwierz mi, nie masz bladego pojęcia czy to, co robią ma jakikolwiek sens. Nie masz wglądu w ich cele, nie widzisz co udaje im się osiągnąć, w jakim czasie i jakim kosztem. Koszty zwłaszcza najczęściej dla Ciebie, z boku, pozostają niewidoczne. Wiesz tylko o kwestiach oczywistych, ale nie masz wglądu w całość sytuacji.

Tym bardziej totalną głupotą jest naśladowanie tego, skoro nie wiesz, czego się możesz spodziewać.

To, że ktoś ma pięknego Instagrama i na nim milion wypasionych zdjęć, nie oznacza, że ma tylu fantastycznych klientów i chociaż osiąga minimum rentowności w swoich działaniach.

Możesz się przyjrzeć oczywiście dokładniej wszystkim działaniom, czy robi coś jeszcze, co to jest. Możesz przeanalizować ceny i policzyć koszty chociaż w przybliżeniu, bo jeśli siedzisz w branży to masz o tym pojęcie. Na pewno możesz pewne rzeczy zauważyć, jak działasz sama i myślisz nad tym co robisz, i jakie decyzje podejmujesz.

Ale czy to faktycznie ma aż taki sens dla Ciebie?

Serio?

Czy nie lepiej w tym samym czasie usiąść ze sobą, ustalić swój cel i swoją strategię i zobaczyć jak Tobie układa się  w całość i, co Ty musisz konkretnie zrobić, aby swój cel osiągnąć?

Dobrze jest się odnieść do sytuacji rynkowej, bo jesteś w stanie zobaczyć na ile realnie są możliwości do osiągnięcia pułapu, na którym Ci zależy. Jeśli coś się nie styka, to należy zrewidować swój sposób postępowania  i może ofertę, może segment klienta, może komunikację….. To wyjdzie.

Tylko musisz myśleć z perspektywy własnej firmy, własnego celu, własnej osoby, nie tego, co robią inni i jak to robią.

Tego Ci życzę!

Bądź sobą, realizuj siebie i osiągaj swoje cele. A z konkurencją umawiaj się na kawę, ploty i wymianę doświadczeń oraz wzajemne wspieranie się.

Powodzenia!