Dlaczego naśladowanie konkurencji nie ma wielkiego sensu?

Dlaczego budując własną markę nie warto się odnosić do konkurencji?

Bardzo często zaczynając własny biznes i budowanie własnej marki pierwsze co robisz, zaczynasz patrzeć, co robią inni, jak to robią i zaczynasz z tego tworzyć własne miksy.

To bardzo trudne, aby tego nie robić. Zwłaszcza, że na początku słyszysz, że musisz dokonać analizy rynku.

Wow! Ale to brzmi, co nie?

Analiza rynku i konkurencji. Oczywiście, że tego potrzebujesz, bo to jest dla Ciebie niezwykle cenne źródło informacji na temat tego jak wygląda rynek, kto na nim jest, jacy klienci itd.

Dzięki analizie konkurencji dowiesz się, gdzie jesteś i w jakim działasz otoczeniu. Możesz dowiedzieć się jak wygląda Twoje środowisko, w którym przyjdzie Ci się poruszać i z czym trzeba się mierzyć.

Jesteś w stanie zobaczyć jak wygląda rynek Twoich usług, jakie są aktualne ceny, sposoby sprzedaży, przygotowanie oferty.

To jest Ci bezwzględnie potrzebne i tak, trzeba to zrobić. Potrzebujesz tej wiedzy, żeby chociaż nie popełniać tych samych błędów, które robi Twoja konkurencja. 

No własnie! 

Bo ta wiedza nie jest po to, aby teraz to zebrać, zmielić, podzielić i zrobić z tego swoją ofertę czy swój sposób na biznes i na strategię.  Dzięki tej wiedzy możesz np. szybko przeanalizować, czy to, co robi Twoja konkurencja ma sens i o tym szerzej, za chwilę. 

Jest kilka bardzo ważnych powodów, dla których nie warto naśladować konkurencji  czy osób wykonujących podobne usługi do Ciebie , które chciałabym dzisiaj poruszyć.

LEPIEJ NIE KONKUROWAĆ ALE WSPÓŁTWORZYĆ

To mój punkt widzenia. Uważam, że w kupie siła, mówiąc kolokwialnie. Można współpracować, wspierać się, dzielić doświadczeniami.

Pamiętasz jak pisałam o poszerzaniu swoich biznesowych kręgów i wymianie wiedzy. Wolę tworzyć relacje i kręgi, w których mogę dostać wsparcie, podzielić się i poczuć, że nie jestem sama. Bycie solo przedsiębiorcą jest czasem taką samotną żeglugą i miło spotkać kogoś, z kim można płynąć ramię w ramię, od czasu do czasu zamieniając ze sobą słowo.

Wielokrotnie też podkreślałam, że jeśli pozostajesz sobą, to nie ma możliwości, aby znalazły się dwie takie same osoby. Każdy z Was jest inny, ma inną energie, charakter i każdy znajdzie swoje relacje w życiu. Nie ma co kruszyć kopii. Zwłaszcza jeśli wykonujesz zawód, który polega na usługach czy tworzeniu, to tym bardziej wiesz, że tylko własny wyjątkowy styl ma sens.

Z tego dokładnie wynika pierwszy podstawowy powód, dla którego nie warto naśladować konkurencji, ani nikogo innego. Można się uczyć, inspirować, wyciągać wnioski, ale naśladowanie jest skazane na porażkę.

JESTEŚ TYLKO KOPIĄ

Zawsze pozostajesz wyłącznie kopią. Dość mocno to podkreślałam w ostatnim artykule. Nie ma możliwości stworzenia drugiego oryginału. 

Kopia będzie kopią. Tak jak produkt czekoladopodobny, nigdy nie zostanie pełnowartościową czekoladą. Kto jest odpowiednio stary ten wie ;) A kto jest młody, to też wie, że każdy konsument woli produkt oryginalny, nie podróbkę. 

Bycie kopią z góry skazuje Cię na pozostawanie na miejscu drugim w najlepszym wypadku! Może się okazać, i najprawdopodobniej tak będzie, że takie pomysły ma więcej osób, zatem i naśladowców będą całe rzesze. Wtedy zaczyna się przebijanie i jazda, kto zrobi to lepiej, choć i tak wszyscy wiemy, że oryginału nie przebijesz. 

Bądź sobą, serio! Nie ma lepszej opcji. Wtedy jesteś absolutnie najlepszą wersją Ciebie. 

Jak to zrobić?

Najlepiej dobrze poznać siebie, poznać swoje naturalne talenty. Jest wiele testów na rynku, które pomagają zajrzeć w siebie, dokonać małej wiwisekcji i zobaczy dokładnie co możemy. Wszystkie jednak wkładają nas w jakieś typy, szufladki, schematy. 

Jestem wielką fanką testu Gallupa i po cichu przyznaję, że moim marzeniem byłoby również zostać trenerem talentów, bo uważam, że te wszystkie aspekty się łączą ze sobą i pozwalają odkryć swój pełen potencjał i wykorzystać go.

To, co mnie przekonuje do testu Gallupa, to fakt, że możliwość tej samej kombinacji występuje raz na 33 miliony! Pomyśl tylko jak wyjątkowym człowiekiem jesteś! Praktycznie nie ma drugiej osoby, która ma identyczny naturalny potencjał jak Ty. Dostałaś w prezencie talenty niepowtarzalne, jedyną w swoim rodzaju kombinację. 

Jeśli nadal czujesz, że masz gdzieś coś do przepracowania we własnej głowie, aby dobrze zrozumieć, że Ty to Twój największy i unikalny potencjał i żadna konkurencja, inny fotograf, coach czy doradca, nie będzie taki sam, to poznaj swoje talenty. 

Gwarantuję, że poczujesz ogromne wzruszenie, kiedy zobaczysz jak pewne rzeczy działy się w Twoim życiu, jak podejmowałaś pewne sposoby działania, dlaczego zainteresowały Cię te, a nie inne tematy. To jak połączenie wszystkich klocków i zrozumienie siebie.

Jest to oczywiście totalny początek, żeby nie było tak różowo ;) Bo talenty są po to, aby przekuwać je na swoje mocne strony i czynić z nich użytek.  Czyli krótko mówiąc, dostajesz talent, nie żeby go zakopywać w ziemi, ale żeby go pomnażać.

To temat jednak na zupełnie osobną dyskusję. Dziś chcę Ci tylko powiedzieć, że ten potencjał w Tobie jest i nie musisz nikogo naśladować ani kopiować.

 

MASZ REALIZOWAĆ SWÓJ CEL, NIE KONKURENCJI

To ważna kolejna kwestia. Jeśli budujesz swój biznes, wyznaczasz sobie jakiś cel, który chcesz osiągnąć, to po to, żeby to zrobić, prawda?

Dlatego naśladowanie i kopiowanie konkurencji, to nic innego, jak realizowanie jej celów, nie Twoich. A skąd Ty wiesz jakie oni mają cele i czy ich realizacja w ogóle Ciebie dotyczy i interesuje?

No właśnie! Zaskoczyło Cię to?

Raczej dość rzadko patrzymy z tej perspektywy. Raczej patrzymy zupełnie z innej strony. Widzisz, że ktoś odnosi jakiś sukces, albo tak Ci się wydaje!, i sobie myślisz “wow! Super, też tak zrobię! Skoro jej się udało, to mnie też!”.

Pytanie czy ten sukces, to sukces również dla Ciebie? Czy ty faktycznie tego chcesz?

Może obserwujesz kogoś ze swojej branży, weźmy fotografa, bo to przykład bliski mnie, więc łatwo mi to zobrazować. Widzisz, że ktoś robi piękne zdjęcia, mnóstwo ludzi klika, polubia, komentuje itd…. To jest to, co Ty widzisz!

Ale nie masz pojęcia jaki cel ma ten fotograf i dlaczego działa tak jak działa? Może Ty szukasz klientów na sesje, a ona szuka klientów fotografów, którzy przyjdą się od niej uczyć na warsztatach?

Rozumiesz?

Dwie zupełnie różne grupy, dwa totalnie różne cele, bo Ty kochasz fotografować, a ona szkolić!

W efekcie powtarzając jej działania, będziesz mieć mnóstwo koleżanek z branży klikających na Twoje publikacje, ale zero klientów, którzy chcieliby zostać sfotografowani przez Ciebie.

Naprawdę nie znasz celów swoich konkurentów. Nie wiesz co komu siedzi w głowie, do czego dąży i jak pokrętną drogę sobie wybrał. Może ten cel być tak nieoczywisty, że patrząc na działanie w życiu nie zgadniesz o co chodzi tej osobie. Ludzie miewają różne pomysły i można się czasem nieźle zaskoczyć.

Wniosek jest oczywisty. Musisz znać swój cel, swojego odbiorcę i realizować w swoim działaniu swój cel, nie innej osoby. 

To pokazuje, że można czerpać inspirację z pewnych działań i jeśli Twoim celem również będzie pozyskiwanie klientów na szkolenia to możesz podpatrzeć, jak ktoś to robi, i zastanowić się czy to ma sens u Ciebie.

Zastanowić się! Bo Ty jesteś inna, Twoje szkolenia są na inny temat, mają inny charakter, są w innym miejscu itd….. 

Zatem znowu nie zrealizujesz swojego celu. 

Fajnie i dobrze jest wiedzieć, co robi nasza konkurencja. To jest potrzebne, aby dostrzec w czym my się od nich różnimy i tę różnicę podkreślać w sposobie komunikacji, bo to jedyny skuteczny sposób, aby się wyróżnić na rynku.

Dobrze wiesz, że wybieranie z miliona podobnych ofert może przyprawić wyłącznie o ból głowy. Dopiero jak zobaczysz, że coś się czymś różni, ma coś wyjątkowego, to zaczyna przyciągać Twoją uwagę. Twój odbiorca jest człowiekiem i działa podobnie. 

Przede wszystkim jednak wracając do  sedna, ustalasz strategię, która jest sposobem realizacji Twojego celu. Wyłącznie osiągnięcie swojego własnego celu, daje satysfakcję. 

 

NIE WIESZ CZY TO CO ROBIĄ PRZYNOSI IM EFEKTY!

Najlepszy punkt sobie zostawiłam na koniec. To jak wisienka na torcie tej całej analizy. 

Skąd tak naprawdę wiesz, czy to co oni robią, przynosi im efekty?

Im! Nie mówiąc już o efektach, jakich Ty oczekujesz, o których piszę w punkcie powyżej! 

Ha! Tego nie wiesz! Tego najprawdopodobniej nie powie Ci nikt. O tym możesz sobie pogadać z przyjaciółką z branży i wtedy może rzuci Ci to jakieś światło na sytuację. To jest sytuacja, o której wspomniałam na samym początku. Lepiej się przyjaźnić i dzielić, niż konkurować. Wtedy masz szansę na szczerą rozmowę. Możesz dowiedzieć się, co się sprawdza, co niekoniecznie i jakie przynosi efekty. 

Jeśli tej relacji nie posiadasz i tylko z pozycji podglądacza obserwujesz co robią inni, to uwierz mi, nie masz bladego pojęcia czy to, co robią ma jakikolwiek sens. Nie masz wglądu w ich cele, nie widzisz co udaje im się osiągnąć, w jakim czasie i jakim kosztem. Koszty zwłaszcza najczęściej dla Ciebie, z boku, pozostają niewidoczne. Wiesz tylko o kwestiach oczywistych, ale nie masz wglądu w całość sytuacji.

Tym bardziej totalną głupotą jest naśladowanie tego, skoro nie wiesz, czego się możesz spodziewać.

To, że ktoś ma pięknego Instagrama i na nim milion wypasionych zdjęć, nie oznacza, że ma tylu fantastycznych klientów i chociaż osiąga minimum rentowności w swoich działaniach.

Możesz się przyjrzeć oczywiście dokładniej wszystkim działaniom, czy robi coś jeszcze, co to jest. Możesz przeanalizować ceny i policzyć koszty chociaż w przybliżeniu, bo jeśli siedzisz w branży to masz o tym pojęcie. Na pewno możesz pewne rzeczy zauważyć, jak działasz sama i myślisz nad tym co robisz, i jakie decyzje podejmujesz.

Ale czy to faktycznie ma aż taki sens dla Ciebie?

Serio?

Czy nie lepiej w tym samym czasie usiąść ze sobą, ustalić swój cel i swoją strategię i zobaczyć jak Tobie układa się  w całość i, co Ty musisz konkretnie zrobić, aby swój cel osiągnąć?

Dobrze jest się odnieść do sytuacji rynkowej, bo jesteś w stanie zobaczyć na ile realnie są możliwości do osiągnięcia pułapu, na którym Ci zależy. Jeśli coś się nie styka, to należy zrewidować swój sposób postępowania  i może ofertę, może segment klienta, może komunikację….. To wyjdzie.

Tylko musisz myśleć z perspektywy własnej firmy, własnego celu, własnej osoby, nie tego, co robią inni i jak to robią.

Tego Ci życzę!

Bądź sobą, realizuj siebie i osiągaj swoje cele. A z konkurencją umawiaj się na kawę, ploty i wymianę doświadczeń oraz wzajemne wspieranie się.

Powodzenia!


czy-warto-byc-soba-w-biznesie

Co mi daje autentyczność w biznesie?

Dlaczego autentyczność jest najważniejsza w budowaniu marki

Niezawodna Wiki podpowiada, że autentyczny to zgodny z prawdą, niebędący kopią ani falsyfikatem, szczery i niekłamany.

Nie jest to zawsze wcale ani takie łatwe, ani komfortowe, jak czasami trzeba pójść pod prąd czy wyłamać się z mainstreamu. W dobie social mediów w ogóle często zadaję sobie pytanie o autentyczność.

Czy to możliwe?

Czy wszystko co pokazujemy, nie jest jakąś formą kreacji, selekcji, wybiórczości?

I przyznaję, że to naprawdę trudne dla mnie.  Z jednej strony czuję, że jest silna potrzeba autentyczności i bycia sobą, z drugiej strony jakby na to nie patrzeć, to, co mówię, pokazuję, robię, nie jest całością mojej osoby. Nie ma w tym części bardzo osobistej, intymnej, prywatnej. Nie ma w tym pokazywania każdej sekundy swojego życia, bo nie uważam, że taki ekshibicjonizm nie jest mi potrzebny i też nie jest czymś, co czuję.  Ale nie ma przecież również ani udawania, ani tworzenia sztucznej postaci, która jest kimś zupełnie innym. Jak to zatem jest?

Myślę, że autentyczność jest wtedy kiedy faktycznie robisz, to co myślisz, w co wierzysz i pokrywa się to z Twoimi wartościami i potrzebami. Nawet jeśli niekoniecznie to jest to, czego oczekują inni, albo jakiś ogólnie przyjęty kanon kazałby Ci robić, bo tak wypada, bo coś tam…. Autentyczność dla mnie to pozostawanie w zgodzie ze sobą i nie przyjmowanie maski, bez względu na to, jakiej sfery życia dotyczy.

Dlatego uważam, że tak ważne jest ustalenie własnych priorytetów.

Nie jest łatwo również być autentycznym, jeśli siebie nie znamy. Przez lata wchodzenia w różne role, dopasowywania się do oczekiwań, zdarza się, że ubrane maski przyrosły tak bardzo, że ciężko wówczas tak naprawdę określić, gdzie jestem ja.

Autentyczność jest konieczna jeśli chcesz budować markę osobistą i  kierowanie się nią również w sferze biznesowej przynosi bardzo wiele wymiernych korzyści. 

Badania Forbes wykazały wręcz, że autentyczność jest oceniana najwyżej jako pożądana cecha i wyróżnik marki osobistej. 

 

JESTEŚ SOBĄ, NIKOGO NIE UDAJESZ!

NIC CI SIĘ NIE POCHRZANI

 

“Kłamstwo ma krótkie nogi” się mówiło kiedyś i zawsze mi się to powiedzenie przypomina, kiedy myślę o autentyczności. 

Dlaczego? Pewnie dlatego, że nigdy do końca nie interesowały mnie ani formaty, ani szufladki, ani schematy. Zachwyca natomiast bezustannie wyjątkowość  i niepowtarzalność każdego człowieka. 

Sam fakt, że jestem, że jesteś Ty, sprawia, że nie ma opcji na kopię. Nie ma możliwości podrobienia i najlepsze co można zrobić, to być sobą. Nie udawać, nie napinać się, nie próbować być kimś, kim nie jesteś.

To nie ma sensu na dłuższą metę. To jak zakładania sztywnego ubrania na wyjście z domu i potem ściąganie go z siebie z ulgą po powrocie. Garniturek, który uwiera, nie pasuje i nawet jak jest super odszyty, to nie jest Twoją skórą. 

To wszelkiego rodzaju maski, których uczymy się już od dziecka, i które inni, lub ich oczekiwania, każą nam wkładać. 

Może nawet w którymś momencie znajdziesz taką maskę, w której poczujesz się jak w drugiej skórze i będziesz uważać, że to Ty. Może uda Ci się ją całkiem nieźle dopasować do Ciebie. Może będziesz uważać, że to jest sukces, że to popularność, że tak trzeba. Trzeba spełniać pewne założenia, wymogi, standardy……

W byciu sobą nie chodzi o to, by nagle stać się nieokrzesanym gnomem i puszczać bąki w operze, bo tak lubisz, ale by nie pozwolić sobie stracić z pola widzenia kwintesencji swojej osobowości. Bycie sobą sprawia, że jesteś spójna w tym co robisz i jak się komunikujesz. 

Nie ma zatem takiej opcji, że coś Ci się poprzestawia, i nagle wyskoczysz z czymś, czym nie powinnaś. 

Bycie sobą daje poczucie wolności. Zawsze jesteś tym samym człowiekiem, zawsze jesteś sobą, w pracy, w domu, w relacjach mniej i bardziej oficjalnych. Ktoś, kto poznaje mnie w pracy, nie przeżywa potem szoku, że w domowych pieleszach jestem totalnie innym człowiekiem. Na pewno bardziej wyluzowanym i bezpośrednim, ale nadal tą samą osobą. 

Udawanie jest męczące. Udawanie stresuje…. “A co jeśli ONI odkryją kim jestem naprawdę????”

Udawanie na dłuższą metę musi doprowadzić do wypalenia. To taki znienawidzony mundurek, który w pewnym momencie masz już tylko ochotę spalić. 

Najprościej jest być sobą. Najprościej i najtrudniej czasami.  Zwłaszcza jeśli siebie do końca nie akceptujemy i próbujemy na siłę być jakąś lepszą wersją siebie, wersją spełniającą oczekiwania innych, albo obrazem jaki inni próbują w nas dostrzec.  Ale to temat na zupełnie inną, dłuższą dyskusję o akceptacji siebie. 

 

POZWALASZ SIĘ POZNAĆ I POLUBIĆ

Bardzo często słyszę od Ciebie, że Ty nie chcesz występować w Internecie, że jesteś niefotogeniczna, że nie wiesz jak się zachować, że nie lubisz się pokazywać i, co gorsza, dzielić swoim życiem itd…. 

Tu naprawdę nie o to chodzi. Chodzi o coś znacznie więcej. Chodzi o ludzką twarz Twojej komunikacji. Inaczej się czujesz kiedy wychodzi ktoś, kto jest podobny do Ciebie, ma problemy i radości, i z Tobą się dzieli swoimi przemyśleniami, a inaczej jak przemawia do Ciebie producent pasty do zębów, prawda?

W pierwszym przypadku możesz się utożsamić, poczuć relację, więź, sympatię. I dokładnie o to chodzi.

Dzięki temu, że pozostajesz sobą pozwalasz się poznać. Chowając się za swoim produktem, usługą, nigdy nie pokazując twarzy, nie wiemy kim jesteś. 

My tą pastę do zębów kupimy, bo musimy przecież jakąś mieć, ale jeśli mówimy o usługach, o kontakcie…. To już nie jest takie oczywiste. Chcesz wiedzieć kim jest osoba, do której pójdziesz.

Dzisiaj przekonujemy się jak ważne są relacje. Na relacjach jesteś w stanie się rozwijać dużo szybciej i dużo mocniej.

Nie myl tego z wykorzystywaniem znajomości i żerowaniem na tym, że masz do kogoś dostęp. To nie ma z tym nic wspólnego. 

Mam na myśli budowanie relacji, bycie otwartym na drugiego człowieka i jego potrzeby, umiejętność dzielenia  się i dawania.

Ważne jest pozyskanie zaufania i sympatii. Tego nie robi się w 5 minut, na to potrzeba czasu i na to potrzeba chęci. Dokładnie tak, jak na zbudowanie relacji. 

Niedawno miałam konsultację z osobą, która odnosi wspaniałe wyniki w swojej pracy, właśnie dzięki temu, że ma wyjątkowy dar do budowania relacji. Na pierwszym miejscu zawsze stawia spełnienie oczekiwać klienta, potrafi się podzielić, zrobić coś więcej, sama od siebie. Spotykała się nawet z zarzutami, że rozdaje siebie za darmo. Czyżby?

Zgadnij, kto do niej potem wraca? Kto ją poleca?

Czy myślisz, że coś może zadziałać mocniej niż rekomendacje od znajomego? To najlepsza reklama i gwarancja, którą ona ma właśnie dzięki swojej postawie. 

Komu zaufa potencjalny klient? Znajomemu, który poleci sam osobę, z której usług skorzystał czy płatnej reklamie na Facebooku?

Odpowiedź jest oczywista. 

Dlatego nie bagatelizuj możliwości wychodzenia do ludzi, możliwości poznawania ich, nawiązania relacji i wzbudzenia sympatii. O ile przyjemniej pracuje się z kimś kogo znamy i lubimy, prawda? 

To jest skracanie dystansu. Dajesz wrażenie, że ktoś komunikuje się bardziej ze znajomym niż panią z firmy XYZ…. można zadzwonić, zapytać, podzielić się wątpliwościami. 

Bądź nie tylko dostawcą usługi, bądź towarzyszem, przyjacielem, doradcą. Pokaż, że potrafisz dać, zanim zechcesz brać. Uwierz mi, że wróci to do Ciebie podwójnie! 

To jest także pozyskiwanie zaufania. Tak się składa, że jeśli chodzi o znajomych, albo znajomych znajomych, to z założenia mamy od razu jakiś tam kredyt zaufania….. Nawet jeśli nie znamy ich osobiście.

Fakt, że się pokazujesz, mówisz, dzielisz… daje dokładnie takie wrażenie Twoim odbiorcom! 

Z własnego doświadczenia dodam jeszcze tylko na koniec, że nie taki straszny ten diabeł jak go malują. Bycie obecnym w sieci, pokazywanie się, jest najtrudniejsze  w momencie robienia tego pierwszego kroku, wychodzenia z dziupli. Jednak potem okazuje się, że można zostać i ciepło i miło przyjętym i samemu również dostrzec, że te relacje mają znaczenie i, zwyczajnie, po ludzku, cieszą. 

Mnie osobiście, bardzo cieszy jak widzę te same twarze co tydzień na live’ach, to daje mi kopa, czuję, że zaczynamy wspólnie coś tworzyć i, że mogę kogoś wesprzeć.

Nie tylko moi odbiorcy czerpią z tego, ale ja jako człowiek, również. Ty też możesz!

 

BUDUJESZ NA WŁASNYCH WARTOŚCIACH

Ostatnio mówiłam o wartościach, o celu i uważam, że to jest między innymi klucz. Trzeba znać swój cel, swoje marzenia i pragnienia i swoje wartości.

Problem polega na tym, że my często tak wpadamy w role społeczne, w to co należy, trzeba, wypada, powinno się, że tracimy z oczu siebie i to, kim jesteśmy,

Wtedy faktycznie trudno o autentyczność. Zaczynasz szukać, naśladować, tu trochę, tam trochę, ale znowu masz wrażenie, że to wszystko nie do końca działa tak jak powinno działać, że gdzieś popełnia się jakiś błąd. Taka komunikacja bez celu, posklejana i w zasadzie nie wiadomo czyja. Chcesz być wszystkim i dla wszystkich. Chcesz zaspokoić potrzeby każdego. To niemożliwe. 

Jasno sprecyzowany cel i znajomość własnych wartości sprawiają, że przede wszystkim wiesz kim jesteś. 

Jeśli wiesz kim jesteś, możesz to zacząć komunikować światu i innym. 

Wartości są Twoje… nie korporacji, sąsiada czy nawet współmałżonka. Super jeśli się zgadzacie i bez wspólnych wartości, pewnie ciężko byłoby ze sobą wytrzymać, ale mimo wszystko, to Ty musisz je czuć, a potem zastanawiać się, na ile jest Ci z kim po drodze. Po to, żeby się z czymś zgadzać lub nie, dawać i brać, musisz poczuć siebie jako jednostkę, indywidualną, niezależną i kompletną. Relacja jest piękna jeśli oparta jest na wartościach, ale obie strony mają swoje własne i albo się w nich spotykają, albo nie. 

Wartości komunikujesz na zewnątrz przez to jak żyjesz i postępujesz. Ludzie Cię poznają, budują zaufanie do Ciebie i może to być czynnik, który zaważy na decyzji.

O CO W TYM WSZYSTKIM CHODZI?

Nie zawsze chodzi o twarde sprzedawanie i zarabianie. To nie lata 90-te kiedy sprzedawało się wszystko, wystarczyło to tylko pokazać ludziom. Jesteśmy społeczeństwem, które już lekko się przeżarło. Coraz częściej słychać głosy o tym, że mamy za dużo, że nie potrzebujemy tyle. Coraz częściej czujemy potrzebę minimalizmu, ograniczania ilości przedmiotów. Przyznaję, że te idee są również mnie bardzo bliskie i utożsamiam się z nimi. Przytłacza mnie zbyt duża ilość rzeczy, nie przepadam za zakupami. 

A przy podejmowaniu decyzji, coraz mocniej zwracam uwagę na aspekty związane z etyką, z ekologią, wspieraniem lokalnych wytwórców, czy utożsamianiem się z wartościami, jakie ktoś reprezentuje. Obserwuję, że ten trend bardzo wzrasta i wzmacnia się wśród ludzi. Widzę, że sam produkt czy usługa to nie wszystko. Coraz częściej decyzja jest podejmowana w oparciu o jakąś wyższą ideę, misję czy wartość. 

JESTEŚ NIE DO PODROBIENIA

Pamiętaj przede wszystkim jedno, można podpatrzeć to, co robisz i jak robisz. Można Ci nawet skopiować Twój pomysł i strategię. Jedna rzecz jaka jest absolutnie nie do podrobienia, to TY. Nie da się być drugą Tobą. To Twój najlepszy i najbardziej unikatowy wyróżnik.

Po co pracujesz nad własną marką?

Nie po to, żeby kreować jakiś sztuczny twór, czy postać, której nie ma, nie istnieje, żeby szyć sobie mundurek do pracy. 

Budowanie własnej marki to droga do poznania siebie. Do zajrzenia wgłąb siebie, odpowiedzenia sobie na pytania o własne cele, dążenia i motywacje. Do nazwania wartości, kim jesteśmy i jak chcemy żyć i pracować i aby ta świadomość była zawsze Twoim kierunkowskazem przy podejmowaniu decyzji.

Marka osobista jest strategią biznesową, więc dokładając do tego wiedzę na temat klienta, jego znajomości, identyfikacji potrzeb i zachować, wiesz jak do niego trafić, wiesz, czego mu potrzeba, ale robisz to w sposób niepowtarzalny dla siebie. Podpierasz to swoimi zawodowymi kompetencjami, doświadczeniem i umiejętnościami, aby dawać wartość najwyższej jakości.

 

Na tym polega wyjątkowość budowania własnej strategii w oparciu o markę personalną. To się nie zdezaktualizuje, nie przeterminuje, nie straci sensu, bo produkt czy usługa się wypali. 

To jesteś Ty, osoba, która się rozwija, idzie do przodu, poszerza zasięg swoich kompetencji. 


jak-znalezc-wlasciwe-nastawienie

Jak szukać właściwego celu i dlaczego sama pasja to za mało?

Jak działać, żeby działać w ogóle i, żeby działać dobrze?

Jakie powinno być Twoje właściwe nastawienie?

Czy jesteś wielką korporacją czy mikro przedsiębiorcą, potrzebujesz priorytetów i celu, żeby działać efektywnie. 

Mówię Ci to absolutnie z własnego doświadczenia. Nie masz priorytetów, nie masz celu, działasz chaotycznie. Trudno wówczas o efekty. 

Bo też i jakie to mają być efekty skoro nie wiesz dokąd zmierzasz, ani jak zmierzać. Jedynym efektem takiego kręcenia się w kółko jest zmęczenie, frustracja i utwierdzanie się w przekonaniu, że to NIE DZIAŁA!

Nie ma się co dziwić, że nie działa, bo na dobrą sprawę, nie ma co działać i jak działać.

Każda duża firma ma swoje cele, robi plany. Siedzą tam tęgie głowy i myślą, analizują, planują, szacują, wyznaczają kierunki działania. Jeśli nie są zbyt tęgie, to firma raczej nie osiąga zbyt wiele, albo szybciutko zalicza regres zamiast progresu.

Jako marka osobista, mikro przedsiębiorca, solopreneur, freelancer…. czy jakkolwiek chcesz się określić, musisz działać analogicznie.

Pewne prawa przyrody są niezmienne. Jak choćby to, że jeśli nie wiemy dokąd zmierzamy, to trudno abyśmy tam dotarli, prawda? To nawet przedszkolak ogarnie. Ciekawe dlaczego, często jak zabieramy się za te nasze “biznesy” to nam to wyparowuje z głowy i myślimy, że można tak na hura rąbnąć się na rynek podpatrując tu i ówdzie, i powinniśmy natychmiast odnieść spektakularny sukces. 

To dopiero NIE DZIAŁA! 

Z pełnym przekonaniem Cię o tym informuje i niestety również częściowo z autopsji. Z dobrego serca się dzielę, bo nie musisz popełniać tych samych, naprawdę idiotycznych, błędów. 

CEL jest jak fundament dla Ciebie i Twoich działań.

Na celu się opieraj i planuj swoją drogę. 

Musisz go znać naprawdę dobrze i czuć, że to jest coś, czego faktycznie pragniesz. Cel musi być czymś więcej niż tylko ładnie brzmiącym sloganem. 

Dziś chciałabym poruszyć kilka podstawowych, moim zdaniem, kwestii, które pomogą Ci dobrze wyznaczać cele i trzymać się ich.

POZNAJ SWOJE DLACZEGO

Możliwe, że już słyszałaś o teorii Simone’a Sineka. Jeśli nie to polecam Youtube, jest tam krótki kilkunastominutowy film, w którym Simon prezentuje swoją teorię dlaczego. Od tego powinnaś zacząć jeśli chcesz świadomie wybierać, wiedzieć jak planować i krótko mówiąc, mieć satysfakcję z tego co robisz i jak to robisz.

Simon twierdzi, że ludzie tak naprawdę nie kupują samych produktów czy usług, ale w dzisiejszym świecie coraz częściej chcemy czegoś więcej w postaci wartości, misji, z którą możemy się utożsamić, jakiejś idei. Dlatego uważa on, że ludzie tak naprawdę kupują nasze dlaczego.  Dlaczego coś robisz, jaka głębsza idea Cię w tym prowadzi i jaka głębsza myśl Cię motywuje do działania. 

To kluczowe aby się nad tym zastanowić, dobrze nazwać i komunikować się właśnie z tego poziomu.

W dalszej kolejności dopiero Sinek wymienia “jak” i na samym końcu dopiero “co”. Jeśli robisz zdjęcia to musisz wiedzieć, co tak naprawdę Cię  pcha do przodu. Dlaczego chcesz fotografować, jaka głębsza myśl i cel za tym stoi. Twoje dlaczego musi być Twoje! To ważne. Ono nie spełnia oczekiwań innych nie daje satysfakcji innym, ale Tobie. Przypomnij sobie jak pisałam o motywacji, tej głębokiej i prawdziwej.

To jest Twoje paliwo do działania, coś, co Cię napędza i motywuje. 

Dlaczego czujemy gdzieś mocno w środku. To jest ten czynnik, który sprawia, że czasami podejmujemy bardzo różne na pozór działania, ale jak się głębiej im przyjrzysz, to często okazuje się, że realizujemy w nich tak naprawdę zawsze to samo, nasze dlaczego. 

Może Ci się wydawać, że Twoja droga jest kręta, zmienna i próbujesz w życiu wielu przeróżnych rzeczy. Jak się jednak mocniej zastanowisz, to widać doskonale, że wcale tak nie jest. Za każdym razem tak naprawdę kieruje Tobą ta sama motywacja, ten sam głębszy cel. 

To bardzo ważne aby go dostrzec i umieć nazwać. Będzie Ci dużo łatwiej podejmować decyzje i działania, będziesz wiedzieć, czy są to faktycznie te, które pozwalają Ci osiągać to, co dla Ciebie jest istotne, czy tylko będzie to nieudana próba szukania spełnienia. 

Ze swojej strony radziłabym się zastanowić nad kilkoma rzeczami. 

Jakie działania do tej pory najczęściej były przez Ciebie podejmowane i spróbować znaleźć dla nich wspólny mianownik?

Możesz się zaskoczyć, że Twoje dlaczego może być realizowane na wiele sposobów i tym samym dać sobie szansę na zrobienie, lub nie zrobienie, czegoś, co przybliży Cię do Twojego celu.  To może być bardzo uwalniające doświadczenie. 

Coraz częściej miarą sukcesu jest bowiem umiejętność określania celu. Posiadając cel i działając w kierunku jego realizacji, masz dużo więcej motywacji nawet w obliczu pojawiających się trudności.

Jeśli nie będziesz mieć celu, jeśli nie znasz swojego dlaczego i skupisz się wyłącznie na tym aby np, rosnąć czy generować coraz większe zyski, prędzej czy później może się okazać, że najzwyczajniej w świecie, nie masz kompletnie radości z tego, co robisz i się wypalasz.

Znajomość swojego dlaczego jest Ci potrzebna również do tego. Wiesz, że za tym co robisz stoi coś znacznie więcej. 

 

POZNAJ WŁASNE WARTOŚCI I PROWADŹ FIRMĘ W ZGODZIE ZE SOBĄ

Kolejnym krokiem na drodze do skutecznego działania jest znajomość własnych wartości.

Wiesz po co są Ci potrzebne?

Żeby nie rozmieniać się na drobne i, żeby działać w zgodzie ze sobą.

Wartości powinny być takim drogowskazem jak najlepiej, najszybciej i najskuteczniej docierać do wybranego celu.  Wartości są po to, żeby nie tracić czasu. Kiedy stoisz przed wyborem i masz podjąć decyzję, sięgasz do swoich wartości.

Wartości mogą ewoluować na różnych etapach naszego życia i rozwoju. Zmieniają się, tak jak zmieniają się życiowe priorytety. 

Załóżmy, że chcesz napisać książkę. Zawsze było to Twoje absolutne marzenie. Masz pomysł, zebrałaś materiał i czas start.  Tymczasem dostajesz super intratną propozycję kontraktu, za świetną kasę. 

Co wybrać???? 

Mamy w opozycji dwie wartości: samorealizacja i stabilizacja finansowa.

Z jednej strony własna realizacja, spełnienie celu, a z drugiej dodatkowy zastrzyk gotówki. Tu wchodzą na arenę Twoje wartości. 

Jak życie masz poukładane, dzieci wyszły z domu, kredyty pospłacane i tak naprawdę to żyje Ci się dobrze, wygodnie i bezpiecznie i czujesz, że wreszcie przyszedł czas, aby na pierwszym miejscu postawić własną realizację i spełnić swoje marzenie, to wybierasz książkę.

Jeśli jesteś młodą mamą, kredyty na karku, brakuje gotówki, sytuacja z pracą jest niepewna i potrzeba zapewnienia bytu jest najważniejsza, Twoją wartością będzie bezpieczeństwo Twojej rodziny i stabilność. Wtedy decyzja przechyli się ku opcji drugiej. Książkę napiszesz kiedy Twoje życie nabierze trochę innego kształtu i samorealizacja będzie ważniejsza od stabilizacji. 

Wartości są Twoim GPS’em – z takim stwierdzeniem się spotkałam i bardzo się z nim zgadzam.  Dzięki temu zaoszczędzisz sobie czasu i szybciej będziesz osiągać swoje cele. 

Kolejna kwestia bardzo ważna, która łączy się ze znajomością swoich wartości, to poczucie, że żyjesz własnym życiem. Jeśli wiem, co dla mnie jest istotne, czym powinnam się kierować, to podejmuję decyzję, które sprawiają, że idę przez życie w zgodzie ze sobą.

Nie podejmujesz decyzji w oparciu o sugestie innych i idąc za głosem innych ludzi, co sprawia, że masz wrażenie, że żyjesz cudzym życiem. To trudne. Jeśli jednak nie znasz swoich wartości, to często zdarza się, że nie wiedząc jaką decyzję podjąć, jak choćby w przykładzie z książką, to być może pytasz po kolei…. a to przyjaciółki, znajomych, czy osób, które są dla Ciebie autorytetem i w efekcie żyjesz cudzymi wartościami.

Jeśli zapytasz mnie co zrobić w takiej sytuacji, to nie jestem w stanie tego Ci powiedzieć. Mogę Ci powiedzieć jedynie co ja bym zrobiła, gdyby ta sytuacja dotyczyła mnie, ale to będzie zgodne  moimi wartościami, nie Twoimi. 

Poznaj swoje wartości i w zgodzie z nimi prowadź też swój biznes. Tylko wtedy będziesz czuć, że to właściwy kierunek. 

Pamiętaj, że nie musisz spełniać niczyich oczekiwań, nie musisz wpinać się w mainstram jeśli tego nie czujesz. Jedyne co warto zastosować, to postępować w zgodzie z własnymi wartościami. 

Po zdefiniowaniu swojego dlaczego, kolejnym krokiem jest zastanowienie się jakie one są. Dostrzeż punkt do którego zmierzasz i określ sposób w jakich chcesz tam dotrzeć.

To, do czego namawiam to określenie przynajmniej 5 swoich podstawowych wartości i świadomość ich w każdej sytuacji, kiedy trzeba podjąć decyzję czy dokonać jakiegoś wyboru. 

Kiedy znacząco zmieniają się okoliczności, wydarza się coś ważnego, znajdź chwilę dla siebie i dokonaj weryfikacji, czy nadal te same wartości są dla Ciebie priorytetowe czy być może coś się zmieniło. Bądź w kontakcie ze sobą, postępuj w zgodzie z sobą.

 

DLACZEGO NIEKONIECZNIE PASJA JEST NAJLEPSZYM WSKAŹNIKIEM

Kto tu ma zawód hobby? 

Trochę teraz włożę kij w mrowisko. Musisz jednak sobie uświadomić, że cel i dlaczego, a pasja to nie to samo! 

Koniecznie to należy od siebie oddzielić.  Trzeba rozbić jeden mit, który każe nam podążać za pasją. Wspaniale jest oczywiście jeśli ze swojej pasji uczynimy zawód i możemy w ten sposób się realizować. 

Pasja trochę zakłada, że mamy prawo wymagać, aby inni płacili nam za robienie tego, co sami chcemy robić i co sprawia nam przyjemność. 

Przyznasz, że to nieco aroganckie?

W momencie kiedy decydujesz, że będzie to Twoja praca i chcesz, aby inni ludzie płacili Ci za jej wykonywanie musisz odwrócić nastawienie. Sam fakt, że kochasz fotografować, nie oznacza, że jesteś od razu Annie Leibowitz. Ja lubię czytać książki i leżeć na trawie, ale nie oczekuję, że klienci będą mi za to płacili, bo to jest moje hobby.

Skakanie od pasji do pasji i oczekiwanie, że powinno się odnosić oszałamiający sukces w momencie kiedy zderzysz się z rzeczywistością, może się skończyć lekkim załamaniem nerwowym.

Nie możesz również zapominać o tym, że biznes jest klientocentryczny. W centrum każdego biznesu jest klient. To klient stoi na piedestale, nie Ty. To znajomość klienta i jego potrzeb oraz problemów, jest punktem wyjścia do Twoich działań i budowania strategii działania. 

Nie chodzi o to by zapominać o sobie, ale o to by pamiętać, że jeśli ktoś ma zapłacić za coś, co dla niego zrobisz, to jego potrzeby mają być zaspokojone przede wszystkim. Jeśli tym samym zaspokajasz swoje i czujesz radość i satysfakcję, to super. To powinno Ci zapewnić realizacja swojego dlaczego. 

Wszystkie te czynniki łączą się ze sobą. 

To dzięki dlaczego realizujesz siebie. Pracujesz jednak przede wszystkim dla drugiego człowieka. Potrzeba w tym trochę więcej pokory i nastawienia w kierunku drugiej strony. Rób to, co potrafisz robić dobrze, rozwijaj się, podnoś swoje kompetencje pod kątem wykonywanego zawodu, a nie pod kątem tego, co lubisz lub nie. To wymaga również wytrwałości, a z hobby bywa i tak, że raz masz ochotę na to, raz na tamto.

Jeśli fotografujesz swojego klienta, to tak aby spełnić jego oczekiwania i dostarczyć mu fotografii, których pragnie. Jeśli robisz zdjęcia aby zrealizować własne potrzeby lub wizje, to najczęściej wynajmujesz modelkę, której za to płacisz, nie odwrotnie.

Wychodząc z założenia, że Twoja praca i pasja to to samo, możesz również bardzo szybko się zniechęcić. Możesz przecież lubić fotografować, ale tak jak Ty lubisz i chcesz, a kiedy klient jest trudny i marudzi, to wcale nie okazuje się takie przyjemne. Co wtedy?

Zatem jeśli chcesz wykonywać taki zawód, to nie zakładaj, że hobby i pasja stają sią pracą. Nie są to pojęcia jednoznaczne, a wręcz takie założenie może okazać się bardzo niebezpieczne. To rozwiązanie ma krótkie nogi, jest nieco naiwne i może doprowadzić Cię do frustracji, poczucia, że nie spełniasz oczekiwać swoich i innych, czy wrażenia, że nie jesteś dość dobra. A nie o to chodzi.

Nie musisz przecież być Annie Leibowitz by cieszyć się nadal fotografowaniem, prawda? Jeśli jednak chcesz aby fotografia była Twoim zawodem, to bądź najlepszym rzemieślnikiem i specem od obsługi klienta.

Jeśli się na to zdecydujesz, to wymaga to zmiany nastawienia i świadomości, że teraz ma być to Twój biznes, Twoja praca  i potrzebne jest podejście strategiczne.

Wszystko jest do zrobienia, wymaga tylko właściwego podejścia i nastawienia, tak jak napisałam na początku.

Podejmujesz wyzwanie?

Zbuduj markę osobistą bez ściemy!

Umów się na niezobowiązującą konusltację



[/vc_column_text]

[/vc_column][/vc_row]


poznaj-skuteczne-sposoby-na-zwiekszenie- zasiegow-biznesowych

Jak skutecznie zwiększać zasięgi swojej marki i biznesu?

Jak zwiększyć zasięg swojej firmy?

Stara marketingowa chińska prawda jest taka, że Ty i Twoja firma, Twoja marka, ma taki zasięg jak Twój obecny krąg.

Wow! Szok i niedowierzanie!  Niby to wiesz, ale jak sobie to uświadamiasz, to już się robi trochę słabiej, co? 

Jak jesteś typem ekstrawertyka, lwa salonowego, to może jeszcze i odetchniesz jakoś z ulgą. W końcu nalatasz się po tych imprezach, popijesz trochę szampana, zamienisz parę słów to z prezesem, to z fotografem. A jak już puszczą ten cały lockdown, to pofruniesz i nadrobisz trzy ostatnie lata w dwa miesiące! A jakże!

Jeśli jednak tak nie jest i bliżej Ci do mnie, czyli typowego introwertyka zamkniętego najlepiej na kameralnej imprezie z kilkoma bliskimi osobami, to zimny pot zaczyna spływać Ci po plecach. 

Zgadłam?

Czy to znaczy, że nigdy nie osiągnę sukcesu? Moja marka nie zwiększy swoich zasięgów? Nie będę mieć więcej kontaktów, i kontraktów?

Niekoniecznie, tylko się ogarnij! 

Jest na to sposób i może to zrobić nawet najgłębiej schowany w szafie dzikus. Trzeba zadziałać strategicznie, własnej głowie wytłumaczyć, że to taka praca i należy przyjąć jakiś sensowny sposób działania aby poszerzyć swoje BIZNESOWE kręgi. 

Tak! Biznesowe. Nie musisz odzierać się z każdego szczegółu swojego intymnego życia, jeśli nie czujesz takiej potrzeby. Ale jeśli chcesz być przedsiębiorcą, chcesz budować swoją markę, to wymaga to dojrzałych decyzji, odwagi w działaniu i brania odpowiedzialności za sprawy swojego biznesu. Wymaga to STRATEGII MARKETINGOWEJ!

Do mnie niezmiennie przemawia cytat Roosvelt’a, który poznałam dzięki Brene Brown. Pozwól, że ponownie go przytoczę w nadziei, że będzie dla Ciebie wspierający. 

Uznanie należy się człowiekowi, który jest na arenie; którego twarz naznaczona jest pyłem, potem i krwią; który odważnie dąży do celu; który myli się i wkrótce ponawia próbę; który w końcu zna triumf wielkiego osiągnięcia; i który jeśli nawet przegra, przynajmniej przegra dając z siebie wszystko, tak że jego miejsce nigdy nie będzie z tymi chłodnymi i tchórzliwymi duszami, które nie zaznały ni zwycięstwa ni porażki.

Przytaczaj sobie te słowa zawsze, jak tylko zaświta Ci w głowie myśl, że być może sukces nie jest dla Ciebie, bo Ty się do tego nie nadajesz. Jest dla każdego, nie nadaje się ten, któremu się nie chce. 

Odwaga to podejmowanie wyzwania. I nie ma tu nic do rzeczy czy jesteś introwertykiem czy ekstrawertykiem. Żaden nie ma gwarancji sukcesu. Jeden może trochę bardziej wierzy w swój osobisty czar, ale za to drugi ma niezwykłą umiejętność słuchania i dawania uwagi, co jest niezwykle cenne w dzisiejszym zagonionym świecie i wśród ludzi skupionych na własnym JA, MOJE i DLA MNIE.

Z pewnością możesz. Możesz zadbać o to, by nie utknąć w czarnej dziurze posługując się wątpliwej jakości wymówkami. 

ZASTANÓW SIĘ JAK CHCESZ I MOŻESZ ROZWIJAĆ SWÓJ KRĄG BIZNESOWY?

Zasada pierwsza brzmi: Musisz działać proaktywnie! 

Nikt nie będzie właził do Twojego domu i grzebał w Twojej szafie, żeby Cię stamtąd wykopać i pogłaskać po głowie. To rola przyjaciela jak popadniesz w faktyczna depresję, nie klienta, którego Ty masz zdobywać niczym rycerz księżniczkę na wysokiej wieży. Uwierz mi, że ta wieża jest naprawdę wysoka i widać z niej co najmniej jeszcze kilku rycerzy, którzy galopują do niej w zawrotnym tempie. 

DLACZEGO WARTO I DLACZEGO JEST NAM TO POTRZEBNE?

Rozwijanie swojego kręgu od ludzi się zaczyna i na ludziach się kończy tak naprawdę. Dlatego warto:

  • mieć kontakty z innymi ekspertami, 
  • poznawać ludzi na żywo,
  • dawać wartość.

CO TO OZNACZA?

Podrzucę Ci dziś kilka pomysłów do rozważenia i wykorzystania.

1. Grupy wsparcia, grupy branżowe, mastermindy

Zwłaszcza jak pracujesz solo. To nie jest łatwe być mikroprzedsiębiorcą. Musisz być wszystkim pełnić każdą biznesową rolę w pracy. Bardzo pomagają inni ludzie, którymi możesz się otoczyć. Polecam tylko wziąć pod uwagę kilka kryteriów.

Otaczaj się ludźmi wśród których czujesz, że wzrastasz. I nie chodzi to o to, by stać się hubą przyczepioną do kogoś z większym doświadczeniem, ale by znaleźć krąg osób, które mają odpowiednie nastawienie, chcą się rozwijać, motywują Cię, czujesz ich wsparcie. Czasami mentalne wsparcie, motywacyjny kopniak, bardziej Cię popchną do przodu niż wiszenie u czyjejś spódnicy. 

Szukaj ludzi, którzy mają energię, która dla Ciebie jest ożywcza. Środowisk wzrastania, nie zatrzymywania się w miejscu. 

Fantastycznym pomysłem są mastermindy. Dobrze jest robić je sobie z kimś z branży, jak i spoza niej, jeśli chcesz uzyskać świeże spojrzenie, kogoś kto nie zna szczegółów tego, czym się zajmujesz i może Ci powiedzieć jako laik jak odbiera Twoje pomysły. To bardzo ożywcze. Mnie często pomaga spojrzeć okiem chłodniejszym na to co robię i uzmysłowić sobie, że nie wszystko, co oczywiste dla mnie, będzie oczywiste dla innych. 

Grupy mastermind są wspaniałe. Możesz w nich podyskutować o tym co robisz, posłuchać rad i spojrzenia innych osób. Dostajesz ogrom wiedzy i wartości i dzielisz się swoimi zasobami. To genialne miejsce to nawiązywania naprawę trwałych i wartościowych relacji, które będą przyczyniać się do Twojego wzrostu.

2. Bierz udział w wydarzeniach na żywo jeśli tylko to możliwe

Nie ma lepszej możliwości niż poznawanie ludzi na żywo. To nie takie trudne jak myślisz. Wyobraź sobie wtedy tą arenę i wyłaź. Po prostu. Wszyscy inni tam, też są ludźmi, a na żywo już się tak ochoczo nie kozaczy i hejtuje jak anonimowo w sieci, więc naprawdę luz. Będzie dobrze. Uśmiech, uścisk dłoni, to elementy, których nie zastąpi najlepiej napisany post na Instagramie. Z pewnością sprawi, że dużo łatwiej będzie Cię zapamiętać. 

Jeśli masz taką możliwość, pomyśl o wystąpieniach na żywo, gdzie możesz zaprezentować swoje umiejętności, doświadczenia i podzielić się swoim wyjątkowym podejściem do tego, co robisz. 

Oczywiście szalenie ważne jest, aby w takich miejscach i podczas takich spotkań nastawić się na poznawanie ludzi! Nie wciskanie wszystkim po kolei wizytówki. Zainteresuj się, wysłuchaj, zadaj pytania. To może sprawić, że będą pamiętać Cię dużo lepiej niż kiedy wyskoczysz z ofertą na dzień dobry. 

3. Myśl H2H

H2H czyli human tu human, człowiek do człowieka, człowiek człowiekowi.

Nie ma czegoś takiego jak totalnie racjonalne podejmowanie decyzji. To nieprawda. Decyzje podejmujemy na poziomie emocjonalnym, osobistym. Jak zaczniesz analizować i szukać racjonalnych i logicznych argumentów aby podjąć decyzję zakupową, to wiesz doskonale, że to się nigdy nie skończy. Będziesz wciąż odnajdywać nowe elementy do porównania, punkty odniesienia itd….

Prędzej czy później padnie sakramentalne “to wolę i już”. I koniec.  I tak jest ze wszystkim.

Więc jeśli chcesz poszerzać swoje zasięgi to pamiętaj, że wszędzie decyzje podejmują ludzie. Buduj relacje. Myśl o człowieku, który stoi gdzieś tam na końcu…. Nawet jeśli to długa droga i wielka korporacja. 

Ludzie są ludźmi. To nie numery, liczby, statystyki. To jest Krzysiek, Anka i Baśka. Ten lubi rower, a tamta woli kino. Bez względu na to czy jest w pracy czy w domu, nie ma opcji wyłączenia trybu człowieka i przejścia na jakiś wbudowany cyfrowy algorytm.

Szukaj relacji. W social mediach przede wszystkim. Ludzie szukają ludzi. 

Myślę nawet, że dziś jeszcze bardziej niż kiedykolwiek. Właśnie teraz. Od prawie roku siedzimy w domach, kontakty są mocno ograniczone. Od wielu lat niektóre zawody giną wypychane przez automatyzację i cyfryzację. Tym większy jest głód prawdziwej, szczerej relacji opartej na zaufaniu i wartościach.

4.Rozwijaj się, dawaj więcej niż bierzesz

Do każdej relacji coś wnosisz i coś z niej bierzesz. Dbaj o swój rozwój. Zawsze zastanów się jaką wartość Ty wnosisz w daną relację, do danej grupy czy sieci ludzi? Nie bądź pasożytem, to ma bardzo krótkie nogi.

Tak jak Ty chcesz otaczać się ludźmi, dzięki którym wzrastasz, tak inni również tego pragną i potrzebują. 

Dbaj o swój rozwój, bo świat cały czas idzie do przodu. Inni nie stoją w miejscu. 

Rozwijanie się to wysiłek i czas. Ale to także ogromne korzyści. Prędzej czy później zobaczysz jak pojawi się grono followersów. Zerknij na Instagram i konta znanych influencerów, zobacz ilu ludzi czerpie od nich i próbuje przeciągnąć na ich plecach.

Rozwijaj się dla siebie i dla innych.

Jest jeszcze jedna złota zasada, aby dawać więcej niż się bierze. Nie bój się hojności. To nie boli. W ten sposób jesteś w stanie podbić ludzkie serca. W ten sposób zyskasz wspaniałych ambasadorów Twojej własnej marki, którzy będą dzielić się dalej Tobą i tym, co dajesz. Czy możesz prosić o coś więcej chcąc poszerzyć swoje kręgi?

Najpierw musisz pozyskać zaufanie, zdobyć serca i w tym pomoże Ci dzielenie się sobą i swoimi wartościami. 

5. Myśl strategicznie i długofalowo.

Nie byłabym sobą, gdybym nie uwzględniła tego punktu. 

PRZEDE WSZYSTKIM STRATEGIA, GŁUPTASIE! To powinien każdy mieć na lustrze, kto myśli o poszerzeniu kręgów i zasięgów i budowaniu czegoś wartościowego

Miej pomysł na siebie i nie działaj chaotycznie.

Myśl długofalowo. Droga do serca to nie jeden post na Facebooku. 

Dzisiaj przeciętny klient musi mieć 11 punktów styku z marką. 11!!!!! Naprawdę musisz dać się poznać. Twoja strategia musi być czytelna, precyzyjna i nastawiona na bardzo konkretny komunikat.

Wiele razy mówiłam o specjalizacji, i powtórzę się. Komunikowanie tysiąca rzeczy do miliona osób może robić Colgate w TV. Ty budujesz markę osobistą opartą na relacjach, działasz precyzyjnie, bez milionowych budżetów. 

Jedna rzecz w jednym miejscu i jednym czasie. 

Ty mówisz do swojej Baśki czy Krzyśka więc musisz ich dobrze poznać, wiedzieć co lubią, jacy są i musisz dać się im polubić, pokazać swój potencjał i doświadczenie. Tego się nie robi z dnia na dzień. Dlatego jeśli jeszcze siedzisz w szafie…… to “normalnie, witki opadają…..” 

Z każdym dniem ludzie są przytłoczeni coraz większą ilością informacji, komunikatów, propozycji…. Budowanie swojej pozycji, nawiązywanie kontaktów to praca na lata, ale też i przez lata potem będzie procentować! 

Zatem nie oczekuj fajerwerków po miesiącu. Sorry, że Ci to mówię, ale nie lubię zbytniej marketingowej ściemy. Nastaw się na czas i konsekwencję. Nastaw się na dawanie wartości i to rób, rób, rób. Efekty przyjdą. 

Nie wiem jak TY, ale ja się nie zaprzyjaźniam łatwo. Gorzej! Powiedziałabym nawet, że zdarza mi się być Królową Lodu przy pierwszym poznaniu. Jednak jak mnie już ktoś do siebie przekona, to jestem wierna jak pies. Latami. Przygotuj się zatem i na takie przypadki. Powiem więcej, takich klientów pragniesz. Serio! Będziesz ich zdobywać, ale jak nie dasz ciała po drodze, zachowasz przynajmniej minimum przyzwoitości i spełnionych obietnic, to masz fana na lata. Fana i ambasadora Twojej marki. 

Jeśli nie szukasz jednorazowych przygód tylko relacji na lata, to nie obawiaj się czasu jaki w to wkładasz, bądź raczej maratończykiem niż sprinterem. Znałam już kilku sprinterów, i był szybki efekt wow, a potem masa problemów, bo obietnice niespełnione, bo klienci nabici w bambuko, procesy ,sprawy i duuuuużo nieprzyjemności. 

Wybór oczywiście jest Twój. Jeśli masz plan rozbić bank i zniknąć na meksykańskiej plaży, to ja w to nie wnikam! 

Trzymam za Ciebie kciuki!


jakich-błedów-nie-popełniać-w-biznesie

Jak dobrze wystartować z marką osobistą i nie popełnić powszechnych błędów!

Jak zaczynać własny biznes? Oto jest pytanie godne filozofów.

Podejrzewam, że odpowiedzi też możesz znaleźć przeróżne. Osobiście uważam, że jest jeden absolutnie podstawowy punkt i od niego należy zacząć każdy biznes, markę produktową czy markę osobistą. Wszystko, co tylko chcesz oferować innym i na tym zarabiać. Wszystko, co ma Cię wspomagać w pracy i zarabianiu.

Marka osobista to także jest forma własnego biznesu i, jeśli praca nad nią ma przynosić korzyści, to  musisz podejść do niej strategicznie jak do każdego innego biznesu.

Często też pojawia się wątpliwość, czy marka osobista jest dla mnie? Czy ja się nadaję? Czy ja mogę mieć markę osobistą, jeśli przecież nie robię nic szczególnego, albo nie jestem jakimś wybitnym osobnikiem?

Musisz tą odpowiedź znaleźć w sobie. Dla siebie przede wszystkim. Osobiście uważam, że akurat markę osobistą może zbudować każdy i każdemu się przyda. Wybitny jest każdy,  bo każdy jest inny i zupełnie wyjątkowy. To tak naprawdę Twój najlepszy wyróżnik.

Bez względu na to czy jesteś na etacie, czy masz własny biznes, silna marka, spójny wizerunek, będą Cię wspierać zawodowo.

Z punktu widzenia etatowca, będzie to Twoja wizytówka, potwierdzenie umiejętności, jakości, wiedzy i doświadczenia. Będzie się z Tobą rozwijała i umacniała. Różnica będzie taka, że jej potencjalnym odbiorcą, będzie i ktoś, kto skorzysta z Twojej ekspertyzy i ewentualny pracodawca.

To może być dobry sposób na pokazanie się headhunterom. Potencjalny pracodawca widząc Twoje możliwości, poziom wiedzy i doświadczenia oraz proaktywną postawę, będzie słusznie podejrzewał, że pracując dla niego, Ty  i, to co robisz, stanie się pośrednio wizytówką również jego firmy. Jednym słowem, będzie realnie doświadczał korzyści z tego, co już masz wypracowane wizerunkowo.

To także jest  doskonały sposób na zbudowanie społeczności i stworzenie podwalin pod własną niezależną działalność.  Możliwość stopniowego przechodzenia od pracy na etacie, do niezależności.

Jeśli natomiast prowadzisz swój biznes, to jak najbardziej jest to dla Ciebie rozwiązanie. Czy jesteś freelancerem, przedsiębiorcą, właścicielem dużej firmy, to marka osobista z pewnością jest tym, co skróci Twoją drogę do odbiorcy dzięki obietnicy jaką dajesz. Ważne jest również to, że marka będzie rozwijać się razem z Tobą. Pod własną marką osobistą możesz wdrażać kolejne produkty czy usługi, ewoluować biznesowo jeśli tylko będzie to spójne z Twoimi wartościami i strategią. Popatrz na znane marki osobiste. Ewę Chodakowską zapewnę znasz. Silna marka pozwoliła jej wdrożyć kolejne produkty do sprzedaży. Ważne, że spójne z całą jej filozofią i wizerunkiem.

Możesz pomyśleć, że dla prezesa firmy pracuje cały dział marketingu. Zgoda! Jednak jego ludzka twarz, własna marka mogą choćby zachęcać do podjęcia współpracy przez potencjalnych partnerów czy skrócić drogę pozyskiwania pracowników poprzez pokazanie siebie jako pracodawcy w odpowiednim świetle.

Taka jest rola marki osobistej. Skrócenie dystansu, wizerunek, który ma pomóc nawiązać i rozwinąć relację z grupą docelową. W zasadzie chyba nie ma osoby, która mogłaby powiedzieć, że marka osobista jest jej do niczego niepotrzebna..

Nawet pan Stanisław, co od 30 lat robi remonty i ma terminy na 3 lata do przodu! On już swoją markę wypracował, ma tzw. renomę.  Zrobił to może mniej świadomie, ale skutecznie ;) Z pewnością jest dobrym przykładem silnej i autentycznej marki osobistej.

Jak widzisz marka to szerokie pojęcie. Nie oznacza wyłącznie pajacowania w social mediach i odzierania się z prywatności.  Pan Stanisław pewnie nie wie nawet co to Instagram czy Youtube. Tworzysz ją samodzielnie, na wielu płaszczyznach i dostosowujesz do siebie i odbiorcy. Nie wkładaj się do szufladki i nie myśl stereotypowo. Markę można budować w różny sposób i na różnych kanałach.. wszystko zależy od tego kim jesteś, co robisz i do kogo się kierujesz.

Jeśli Twoja marka będzie autentyczna, to w naturalny sposób będziesz się rozwijać w zgodzie ze sobą i dla swojego klienta.

 

Jak zaczynać?

Z głową!  Strategicznie, planując, weryfikując i działając konsekwentnie.

1. Podejmij decyzję

Ciężko zrobić cokolwiek bez podjęcia decyzji. Inaczej będziesz tkwić w wiecznym rozkroku. Nie zrobisz niczego dobrze. Jak podejmiesz decyzję, to po prostu się jej trzymaj.  Zastanów się po co Ci takie działania. 

Ustal cel jaki chcesz osiągnąć i dobrze nakreśl swoją motywację, która nie pozwoli Ci się wyłożyć na pierwszym zakręcie.

O motywacji pisałam ostatnio. Poszukaj takiej prawdziwej i dobrze ją nazwij.  Wszystko po to, by nie upaść po drodze i podjąć decyzję tak na 100%, a nie jedną nogą tu, drugą tam. 

To czas na CUD czyli Czas Unieść Dupę. Nie jestem autorką tego skrótu, aczkolwiek mentalnie jest on bardzo mój i pozwalam sobie skorzystać. 

 

2. Zweryfikuj pomysł z potencjalnym odbiorcą

Pytacie od czego zaczynać, żeby się nie spalić? Co jest najważniejsze na początku?

Jeżeli zaczynasz to zakładam, że masz jakiś pomysł, z którym chcesz wystartować.

Nie startuj bo tak Ci się wydaje.  Ludzi nie interesuje Twoja oferta, ale rozwiązanie ich problemów i zaspokojenie potrzeb.

Zweryfikuj swój pomysł. Aby to zrobić musisz określić swojego klienta i przebadać go.  Każdy biznes jest klientocentryczny. To klienci sprawiają, że biznes jest biznesem, a nie hobby. Dlatego zanim cokolwiek zrobisz, musisz wiedzieć do kogo chcesz kierować swoją ofertę. Musisz wiedzieć kto to jest i jakie potrzeby swojego klienta zaspokajasz.

Pamiętaj, że nawet najlepszy pomysł, produkt czy usługa się nie sprzeda, jeśli nie będzie odbiorcy. 

Badanie z odbiorcą powinno Ci pokazać, czy to, co chcesz zrobić ma sens i jest komukolwiek potrzebne.

Nie bój się pytać. Wiem, że pewnie nie lubisz nachalnej sprzedaży i nie chcesz tak działać, ale pytanie, które ma zweryfikować Twoje założenia, nie jest żadną sprzedażą. Po prostu powiedz otwarcie, że masz pomysł i chcesz sprawdzić czy to ma sens i czy ktoś może z Tobą chwilę porozmawiać. Myślę, że otrzymując taki komunikat, raczej niewiele osób odmówi. Jestem zwolenniczką szczerości i otwartego stawiania spraw jak już pewnie zauważyłaś. Zapytaj, to nie boli. Nic nikomu nie wciskasz, ani nie planujesz niczego złego.  Wstyd to kraść, a kto pyta nie błądzi. 

Większość ludzi reaguje pozytywnie i raczej chętnie pomaga. 

Dla Ciebie te informacje są jednak kluczowe. Bardzo kluczowe. Bez nich działasz na czuja, nie wiesz do końca co robisz. Może się okazać, że jakaś niewielka zmiana będzie decydująca o sukcesie lub porażce. 

Nikt nie zaczyna żadnej budowy, bez dokładnych badań i znajomości gruntu. To oczywiste. Twoim gruntem biznesowym jest znajomość potrzeb klienta i sprawdzenie swoich rozwiązań.

Dlatego powtórzę się znowu. Zaczynasz od avatara klienta. Jeśli nadal tego nie masz, to go POBIERZ i działaj. Kolejnym krokiem będzie oczywiście badanie swojej grupy.

3.  Stwórz strategię na miarę swoich możliwości.

Nie porywaj się z motyką na księżyc. Rób to, co możesz w danej chwili z zasobami jakie masz. 

Pracując nad strategią, myśl o tym, żeby była ona dla Ciebie realna do zrobienia. Jeśli ustawisz poprzeczkę zbyt wysoko i cele będą zbyt abstrakcyjne, to może Cię to skutecznie zniechęcić do jakiegokolwiek działania.  Strategia powinna być realna. Cele powinny być mierzalne i osadzone w czasie.  Przypomnij sobie zasadę Iphone 1.

Ale strategia działania być musi! Najwyżej będzie Ci szło nieco wolniej jeśli dysponujesz mniejszymi środkami finansowymi i czasowymi, ale musisz widzieć kolejne kroki i mieć pomysł na to jak dość do celu, czego użyć.

Musisz znać klienta, mieć produkt odpowiadający na to, co mu jest potrzebne i strategię marketingową oraz sprzedaży. 

Może to nie być szał pał, obroty jak Coca Cola, ale cokolwiek, co podzieli Twoje działania na strategiczne obszary i wyznaczy kolejne kroki. Chodzi o to, by móc regularnie siąść i przyjrzeć się im, zweryfikować, co zostało zrobione i widzieć jak idą postępy. Inaczej drepczesz w miejscu, albo co gorsza, kręcisz się w błędnym kółku, po czym Cię mdli i stwierdzasz, że nic nie działa. Działa…. tylko czy Ty wiesz dokąd idziesz i jaki cel masz zamiar osiągnąć?

4.  Bądź mądrzejsza, ucz się na błędach innych, nie swoich.

Skorzystaj z doświadczenia innych, nie wyważaj otwartych drzwi. Porozmawiaj z kimś, kto ma doświadczenie i wiesz, że ze swojego biznesu żyje, choć może nie strzela fajerwerkami trzy razy w tygodniu wokół własnego pomnika. Posłuchaj o porażkach i trudnościach.

Internet jest pełen lukru, ale można też znaleźć osoby, które są autentyczne. Dobrze sobie zapamiętaj błędy o jakich mówią inni i je od razu wykluczaj. Nie wierz ślepo w sam cukier. Za nim stoi praca, konsekwencja i motywacja. Ty też będziesz spijać śmietankę, ale nie wierz jeśli ktoś mówi, że spłynęła na niego jak manna z nieba. Chciał, pracował, osiągnął.

Z mojego punktu widzenia? Nie zaczynaj  końca, naprawdę! 

Logo strona inwestycje w sprzęty i biuro mogą poczekać. Myślisz, że jak wydrukujesz wizytówkę to już masz biznes?

No nie….. Biznes będziesz mieć jak pozyskasz klientów i zrobisz pierwsze transakcje. 

Zanim zaczniesz inwestować, zarób na to!  Nie zaczynaj na minusie. 

Podstawą Twojego biznesu jest klient, to od niego musisz zacząć. Patrz punkt pierwszy! Klient zapewnia zlecenie, klient zapewnia dochody, nie logo ani strona. Zacznij od początku, od fundamentów. 

Nie kopiuj ślepo tego, co inni robią dookoła. Skąd wiesz jak im idzie i czy nie robią wiele szumu o nic tak naprawdę?

Nie daj sobie wmówić, że piękna strona, logo i milion kursów, to już biznes. Spójrz wyżej, najpierw klient, potem produkt i strategia dotarcia i sprzedaży. Zarobisz, zainwestujesz.

5.  Nie pal za sobą mostów.

Zaczynasz powoli? Nie porzucaj od razu etatu jak nie masz zapewnionych dochodów z nowej działalności.

Zostaw sobie otwarte drzwi jeśli potrzebujesz. Ułóż plan, który będzie stopniowo pozwalał Ci przenosić ciężar działań na drugą stronę.

Działaj mądrze. Palenie mostów nie jest zbyt mądre. Zawsze może być potrzeba zrobienia kroku do tyłu, zatrzymania się. Nigdy nie wiesz do końca, co się wydarzy i jakie nieprzewidziane okoliczności mogą zaistnieć. Zawsze lepiej jest mieć z czego wybierać niż być zmuszony do akceptacji czegoś, na co nie mamy zbyt wielkiej ochoty. Rzucanie się na głęboką wodę, w przypadku tworzenia firmy, akurat może zadziałać średnio. 

Plusem takiej sytuacji jest poczucie bezpieczeństwa i brak ciśnienia. Strach, że stawiasz wszystko na jedną kartę jest paraliżujący i możesz zacząć panikować. 

Ryzykiem takiego rozwiązania jest fakt, że może Cię to nieco spowalniać, albo osłabiać Twoją motywację. Jeśli zatem przyjmiesz taki stopniowy wariant to pilnuj dyscypliny i planu, aby nie utknąć na ciepłej posadce i w strefie komfortu. 

Zastanów się jakim typem jesteś. Czy lepiej podziała na Ciebie strefa komfortu i marchewka, czy potrzebujesz bata i stawiania pod ścianą, żeby ruszyć z miejsca. 

Tak czy siak, w życiu palenie mostów, rzadko kiedy jest optymalnym rozwiązaniem. Zwroty akcji bywają zaskakujące i na pewno dużo ciekawsze niż w telenowelach. Nie odcinaj nitek, zawiąż je i zostaw z boku, ale kontakty, ludzie, możliwości….. to wszystko jeszcze może Ci się okazać potrzebne.

6.  Daj sobie czas i działaj konsekwentnie do skutku

Podobnie jak od wydrukowania wizytówki nie stajesz się właścicielem biznesu, tak od opublikowania jednego posta, nie zrobisz szumu w sieci. Informacji jest dużo. Musisz się przez nią przebić.

Na to potrzebujesz czasu. Po prostu. Nie chodzi o to by Cię zniechęcać, ale uświadomić. Ten czas musi zaistnieć. Zdobędziesz doświadczenie, rozwiniesz się, stworzysz właściwy wizerunek. 

Nie załamuj się. Każda droga to są wzloty i upadki. To, że inni pokazują tylko wzloty, to nie znaczy, że nigdy nie upadają. Sztuką jest jednak potraktować upadek jak lekcję, wyciągnąć wnioski, otrzepać się i iść dalej myśląc o wzlotach.

To normalne. To proces. Nauka. Życie po prostu. 

Będą lepsze i gorsze chwile. Będzie czas, kiedy pomyślisz “na cholerę mi to było”, ale w głębi serca wiesz, że to nieprawda. Jak chodziłaś do szkoły to wpadały lepsze i gorsze stopnie. Gorsze dało się poprawić. Błędy też. 

Pamiętaj o tym. Są one tak samo wpisane w drogę, jak radości i sukcesy.

Trzymaj się swojego kursu, przypomnij sobie o swojej motywacji, popraw koronę i zasuwaj dalej. I już. Nie myli się tylko ten, kto nic nie robi. Ale przecież to nie Ty, prawda?

Działaj do skutku. Czas i konsekwencja to podstawa. Podobnie jak umiejętność podnoszenia się z upadków. 

 

Podsumowując!

Miej strategię. Oszczędzisz czas ,pieniądze frustrację.

Skąd wiem? Z doświadczenia! Ha!  – patrz punkt 4 i wybierz mądrze :)

 

Kto zrobił avatar? Kto nie zrobił to klik w link i do roboty!

Niech wydarzy się CUD!


motywacja-zawodowa

Challenge me! czyli jak dokopać się do motywacji, która Cię nie zawiedzie na pierwszym zakręcie!


zdjecie-wzierunkowe-wykonane-w-studio

Dużo gadam, mało robię! 

Bywa i tak. Masz wrażenie, że tyle Ci siedzi w głowie! Można by książkę napisać i z pewnością obdzielić celami i postanowieniami pół Facebooka, Instagrama i całej reszty.

Gorzej z działaniem. Tu zaczynają się schody, bo jak przychodzi co do czego, to krótko mówiąc, nie wiadomo w co ręce włożyć. Znasz to?

No pewnie! Każdy zna! Pewnie nawet najlepiej zorganizowany mistrz maksymalista też czasem miewa takie wrażenie. Jesteśmy ludźmi i w sumie, cieszmy się z tego, że nie działamy jak roboty.

Są jednak czasem rzeczy naprawdę ważne. Tak ważne, że warto się spiąć, znaleźć motywację i je zrealizować. Takie sprawy, które dodają skrzydeł, budują poczucie wartości, niosą przez życie. Naprawdę szkoda ich odpuścić i zaprzepaścić, bo nie było dość motywacji, bo zabrakło wspierającego słowa czy pomocnej ręki. Nie chcesz potem żałować przez całe życie, że poszło, a można było. 

CEL

Na początek pomyśl sobie o swoim celu, który chcesz zrealizować. Co to jest?

Zastanów się dobrze, bo jak się już wysilać i szukać motywacji, to niech ten cel będzie tego warty. Weź na ruszt taki cel, który jest dla Ciebie w tym momencie szczególnie ważny, albo może trudny, albo wydaje Ci się, że nie dasz rady.

Ustal cel, który jest mierzalny, realny i motywujący. Musisz być w stanie zobaczyć jego osiągnięcie, wiedzieć, kiedy możesz założyć, że to już.

I musisz mieć satysfakcję, mały dreszczyk, no krótko mówiąc, emocje!

Rzuć sobie wyzwanie!

Raz na jakiś czas naprawdę można. Jest mi bardzo daleko do osiągania po trupach czy ciągłego biegania za króliczkiem. Nie o to chodzi. Ale z drugiej strony, jak nie poczujesz wyzwania, to też będzie słabo. Wyzwanie to fajna sprawa. A jeszcze fajniejsza jest satysfakcja z realizacji.

Daj sobie chwilę, siądź, rozmarz się, puść wodze fantazji i zobacz swój cel.

MOTYWACJA

Kolejnym krokiem jest odpowiedź na pytanie: Co mi to da? Co to zmieni? Teraz jest czas by swój cel poczuć.

To Ci pozwoli zbadać swoją motywację. Ale taką prawdziwą, najprawdziwszą, z samego dna serducha. Dobrze wiesz, że jak nie będziesz mieć tej motywacji to najpiękniejszy cel legnie w gruzach przy pierwszej lepszej trudności.

To normalne! Po co się pocić i sapać, skoro i tak nie zmieni to wiele w Twoim życiu?!

Nie odpowiadaj zatem, że da satysfakcję Twoim klientom, bo Ciebie cieszy jak oni się cieszą. Nie mów, że jak to zrobisz to mąż będzie dumny albo sąsiedzi będą Cię podziwiać.

To jest oczywiście ważne i fajne. Może się jednak okazać, i najprawdopodobniej coś takiego zaistnieje, że sprawianie przyjemności przyjacielowi będzie większą satysfakcją niż zadowalania kogoś obcego, kto akurat będzie Twoim klientem. Pewnej pięknej niedzieli mąż Cię solidnie wkurzy i w nosie będziesz mieć jego dumę czy nie dumę. Za parę lat zmienisz miejsce zamieszkania i sąsiadów, więc czy warto się aż tak przejmować? To nie jest Twoja motywacja.

PO CO ZATEM SIĘ STARAĆ, SKORO I TAK TO W SUMIE NIE MA WIĘKSZEGO ZNACZENIA?!

I tu dopiero zaczynają się prawdziwe cuda!

Ja się pytam, co to da TOBIE?

Tobie jako osobie, jako człowiekowi, jako Ani, Basi czy Krzyśkowi? Co w TWOIM życiu się zmieni?

Czujesz różnicę?

Nagle okazuje się, że robisz to, bo uzyskasz wolność, która pozwoli Ci pracować kiedy Ty chcesz. Albo, że zarobisz kasę na nowe cycki (znam taki przypadek na serio!).  Albo, że pojedziesz w podróż, o której marzyłaś jak miałaś 10 lat i na samą myśl masz ciarki na plecach…

Hej! To jest Twoja prawdziwa motywacja! Znasz ją?

Jak nie, to lepiej poznaj. Siądź sobie tak po cichu ze sobą jednego dnia, pomyśl, pomarz i rozwiń ten czerwony dywan wyobraźni, przejdź się po nim, poczuj go.

Jeśli tylko zabraknie Ci pary do działania, to za każdym razem siadaj i rozwijaj ten dywan. Przypominaj sobie, po co to robisz!

KONSEKWENCJE

Ha! Ale jeszcze druga strona medalu. Jak to w życiu. Na jednych działa bat, na innych marchewka. Osobiście wolę pozytywną motywację, ale ona czasem może okazać się niewystarczająca.

Żeby nie było tak za różowo, bo marzyć lubimy wszyscy, ale niekoniecznie akurat wszyscy będziemy dążyć do realizacji marzeń. Zdarza się, że jednak sobie myślimy “oj dobra, co ja tam mogłam widzieć jak miałam 10 lat i marzyłam o tej podróży….takie tam mrzonki.” Są rzeczy, o których uwielbiamy marzyć, ale są dla nas tak abstrakcyjne, że nie wyobrażamy sobie, że moglibyśmy je w ogóle osiągnąć. Więc choć mamy dreszcze rozkoszy na samą myśl, to nawet nie bierzemy się do realizacji tych celów, bo uznajemy z góry, że to nierealne.

Jak moje dziecko na początku szkoły ciągle zapominało odrabiać zadania domowe, chciałam uniknąć systemu nagród i kar, tylko zwyczajnie wyrobić w nim poczucie obowiązku. Jak jednak wyrobić poczucie obowiązku w kimś, kto kompletnie nie czuje powagi sytuacji i nieodrobione zadanie jest dla niego tak istotne jak zeszłoroczny śnieg. Spływało to po nim jak po kaczce i trzeba było wymyśleć coś, co sprawi, że pamiętanie o zadaniach będzie ważne i będzie odpowiednia motywacja do tego. Psycholog poradziła, aby nie dawać kar, ale tzw. “konsekwencje”. To nie były nagrody, ale radość, że się udało, zaznaczaliśmy sobie małe sukcesy uśmiechniętymi buźkami i to było fajne, a jak się nie udało, to były jakieś niezbyt miłe “konsekwencje”.

Zaatakuj się z drugiej strony!

Wróć do swojego celu. Pomyśl, co będzie jak tego nie zrobisz? Dokładnie wyobraź sobie tą sytuację. Opisz ją. Przede wszystkim opisz siebie w tej sytuacji. Nie tego męża i sąsiadów! Bo jak mąż nie poczuje dumy, a sąsiedzi nie będą Cię podziwiać, to umówmy się, że jakoś przeżyjesz.

Nie, nie, nie….. to nie o takie konsekwencje chodzi!

Jak bardzo będzie rozczarowana i zawiedziona sobą ta mała dziewczynka marząca o podróży?

Jak się będziesz czuć marząc pół życia o fajniejszych cyckach, kiedy uświadomisz sobie w pełni, że nigdy nie będziesz ich mieć? Ale tak naprawdę nigdy, przenigdy. NEVER!

Co myślisz?

Co teraz czujesz?

Czy to silne emocje? Jakie?

Jak wygląda Twoje życie?

Co się zmieniło? Co pozostało takie samo?

Czy to Ci przeszkadza? Czy to ma znaczenie?

Co robisz w takiej sytuacji?

Jak to wpływa na myślenie o sobie samej?

Jak myślisz, co inni teraz uważają na Twój temat?

Czy to jest ważne?

Poczuj tę stratę, poczuj ból, poczuj wszystko to, czego nie doświadczysz. Zobacz wszystko, co się nie wydarzy. Bardzo dokładnie zobacz, co będzie, gdzie Ty będziesz.

Co tu dużo gadać, poczuj rozczarowanie własną osobą!

Nie chodzi o to by się straszyć, ale coś w tym jest. Czasem bardziej do działania motywuje właśnie strach przed utratą, porażką i może zadziałać jako silniejszy bodziec niż wizja pozytywnych osiągnięć. Zwłaszcza jak w sumie siedzisz sobie w jakiejś swojej całkiem wygodnej strefie komfortu, to zwyczajnie wychodzenie z niej i zdobywanie się na wysiłek, może potrzebować mocniejszego impulsu.

Przecież wcale nie jest Ci źle, w zasadzie to czy tak bardzo potrzebujesz coś zmieniać?

Wtedy lepiej zadziała czarna wizja. Strefa komfortu może ulec rozpadowi, nic nam nie jest dane na zawsze. Pozostawanie w stagnacji, jest tak naprawdę cofaniem się.

Dla mnie okropne jest uświadomienie sobie, że nie osiągnę czegoś, o czym marzyłam. Taka twarda świadomość, że to się już nie wydarzy. Nigdy. Z reguły nawet jak czegoś nie robimy, to gdzieś tam w środku, czai się nadzieja, że jednak może się kiedyś się za to weźmiemy i brutalne postawienie się przed faktem, że tak się nie stanie, może zadziałać jak ożywczy prysznic.

Świat idzie do przodu, życie to ciągła zmiana. To, co się dzieje, bardzo mocno nam to uświadamia. Siedząc w miejscu, zostajesz w tyle. To względne przemieszczanie się wobec zmian w otoczeniu. 

Dobrze się zastanów, czy można przyjąć taką pozycję? Będą przychodzić inni, młodsi, bardziej dynamiczni. Tylko umiejętne dostosowywanie się do zmian, elastyczność i zwinność, zapewniają, że będziesz “w plecy”. 

Jeśli czujesz, że za dużo gadasz, a mało robisz. Jeśli czujesz, że wiele z tego, czego pragniesz utyka na poziomie planów i marzeń, znajdź odpowiednią motywację. 

Motywacja motywacji nie równa. Musi być faktycznie taka, która popchnie Cię do przodu, która nie pozwoli Ci odpuścić celu tuż po starcie. Taka, która nie wyłoży się przy pierwszym lepszym potknięciu czy trudności.

Dlatego dziś Cię pytam, masz już zidentyfikowany swój cel?

W zeszłym tygodniu pisałam o tym, żeby zacząć od stworzenia avatara, pamiętasz? Jeśli nie, to klikaj w link i czytaj!

Jeśli jesteś po lekturze, to czy zadanie odrobione?

Jak nie, to pobieraj AVATAR i nie odkładaj już dłużej!

Jeżeli jeszcze nie i dalej siedzisz i grzejesz bloki startowe, to wyobraź sobie swój czerwony dywan….. Mam nadzieję, że to popchnie Cię wystarczająco.

Mimo wszystko, wolałabym raczej nie straszyć Cię czarną dziurą jaką zastaniesz, kiedy wszyscy inni to zrobią, pójdą do przodu, a Ty dalej będziesz się skrobać po głowie i snuć marzenia, bez przekładania ich na cele. 

ZASADA IPHONE 1

Startuj z tym co masz. Teraz. Teraz jest najlepszy moment. Nie jutro, nie za tydzień. “Lepsze jest wrogiem dobrego” mawiała babcia i miała rację….no przynajmniej trochę ;)

Jeśli zaczniesz poprawiać, naprawiać i ulepszać, to nigdy nie ruszysz z miejsca. Ruch wyzwala energię. Ruch wyzwala ruch. Ulepszysz potem, wypuścisz wersję 2, a potem 3 itd….

Gdyby twórcy Iphone byli perfekcjonistami pewnie do tej pory wciskalibyśmy klawisze  w Nokii. Pierwszy Iphone był niedoskonały, miał dużo usterek, ale wypuścili go!

Poszedł, zmienił świat telefonów komórkowych nieodwracalnie.  To dzięki niemu w komórce masz dziś wszystko i jest to Twój przenośny komputer. Z każdym kolejnym było coraz lepiej, każdy był coraz sprawniejszy.

Jednak nie od razu dałoby się stworzyć wersję 12. Gdyby nie było pierwszej, kolejne by również nie powstały.

Tak jest dobrze jak jest teraz. To najlepsza i optymalna wersja na ten moment i dzień.

 

Jeszcze się zdążysz rozwinąć….. Jeszcze to wszystko ulepszysz..   Tylko zacznij!

Zbuduj markę osobistą bez ściemy!

Umów się na niezobowiązującą konusltację



dlaczego-nie-mam-klientow-z-internetu

Dlaczego nie jestem widzialna w internecie?

Ratunku! Nie widać mnie w internecie!

Taki problem pewnie wiele osób ma zwłaszcza na początku działania. Masz wrażenie, że bardzo dużo robisz, a mało jest efektów, które byłyby dla Ciebie zadowalające. A jak zaczniesz się porównywać z innymi, to już w ogóle okazuje się, że masz wrażenie, że wychodzi wszystkim, tylko nie Tobie.

Nie bierzesz jednak pod uwagę kilku kluczowych rzeczy. Skupiasz się jedynie na czubku góry lodowej, który jest w zasięgu Twojego wzroku i myślisz, że to jest wszystko. Tymczasem większość pozostaje niewidoczna.

Przede wszystkim odpowiedzmy sobie na pytanie, co to znaczy być widzialnym?

“Widzialny to ktoś, kto ma dużo lajków i followersów!”

Podejrzewam, że to pierwsza myśl, jaka Ci się ciśnie do głowy. Osobiście myślę inaczej. Myślę raczej w kategoriach skuteczności, nie internetowego fejmu. Widzialny to będzie dla mnie ten, który ma efekty czyli osiąga to, co sobie zamierzył.

Jeżeli Twoim celem jest pozyskanie kliknięć i osób, które Cię lubią i komentują, to możesz oczywiście założyć, że w ten sposób będziesz mierzyć swoją skuteczność.

Ale, czy faktycznie można na tym poprzestać?

W końcu też zdobywamy te kliknięcia i polubienia w jakimś celu, a tym celem dalej jest konwersja polubień w zakupy, a obserwatorów w klientów. Tymczasem na początku prawda jest taka, że w głównej mierze Twoi fani, to znajomi i rodzina, a oni akurat nie będą najprawdopodobniej Twoimi klientami.

To, gdzie masz być i z jakim komunikatem, jest wynikiem bardzo konkretnej wiedzy, a nie widzimisię. Nie jest to coś, co sobie wymyślasz, bo ktoś tak Ci powiedział, albo co gorsza, bo wszyscy tak robią.

Potrzebujesz bardzo precyzyjnych informacji na temat swojego biznesu, aby móc budować skuteczną markę osobistą.

Jak zatem to zrobić?

Przede wszystkim nie popełniaj błędu większości i nie zaczynaj biznesu od końca!

Może Ci mówili:

  • Musisz mieć stronę!
  • Musisz prowadzić bloga!
  • Musisz być na FB czy Instagramie!

Facebook, Instagram, strona czy piękne logo to końcowe działania, które dopiero są wynikiem strategii. Łapiesz się na hasła o stronach, o fanpejdżach czy grafikach. Ktoś Ci powie, że koniecznie musisz zaprojektować sobie wystrzałowe logo i wypasioną stronę z piętnastoma zakładkami, animacjami i grafikami. Robisz i dalej efekty nie są tym, czym być powinny.

Co więcej, być może nawet już to wszystko masz! Kupa roboty, masa czasu, pewnie też i nakłady finansowe, albo godziny na Youtubie jak ogarnąć szablony na wordpressie….

To dlatego, że zaczynasz biznes od końca! Taki sposób działania jest totalnie wywrócony do góry nogami.

Wszystko wygląda pięknie i ładnie się błyszczy. Jest jednak jeszcze wiele elementów, które są nie tak atrakcyjne, ale które muszą zostać wykonane, aby wszystko działało i, aby można było spijać miód w social mediach.

Jeśli chcesz, aby Twoje działania w internecie były widoczne, a przede wszystkim odnosiły sukcesy w postaci pozyskiwania klientów, to musisz zacząć od podstaw. 

Dobrze postawiony dom posiada przede wszystkim solidne fundamenty. Ich nie widać, ale to na nich spoczywa cały ciężar i bez nich, nawet najpiękniejsza architektura, nie wytrzyma pierwszej lepszej burzy.

Każdy biznes jest klientocentryczny i punktem wyjścia do działania powinno być badanie rynku. Tak samo jest z marką osobistą. Ktoś w końcu ma być jej odbiorcą !

Badanie rynku, które pomoże Ci określić potrzeby i problemy Twojego klienta, dowiedzieć się gdzie go szukać i jakim językiem do niego mówić.

Biznesu nie zaczyna się od “wydaje mi się”. Jeśli chcesz odnieść sukces i mieć skuteczność, musisz wiedzieć, nie wierzyć, że wiesz. To zasadnicza różnica!

Pierwszym kluczowym krokiem jest poznanie klienta, umiejętność wejścia w jego buty (empatia!) i następnie weryfikacja w postaci badań. Zanim zaczniesz cokolwiek “wymyślać” i “kreować” dokładnie zidentyfikuj odbiorcę, jego marzenia, potrzeby i problemy. Poznaj największy ból i zastanów się jak możesz go uśmierzyć swoją ofertą.

Pod drugie, zdefiniuj czego chcesz, co jest Twoim celem!

James Allen mówił: “Kluczem do szczęścia jest posiadanie marzeń. Kluczem do sukcesu jest ich realizacja.”

Tego się trzymajmy. Marzenia są dobre w fazie początkowej. Tobie jednak potrzebny jest cel, żeby wiedzieć dokąd zdążać i jaką drogę obrać.

Owszem, ustalasz swoją wizję, nazywasz swoje marzenia i z tego wypływają cele, ale potem należy ustalić sposób ich realizacji.

Inaczej pozostaną tylko w sferze marzeń i wizji.

Zakładając, że celem jest np. sprzedaż Twoich usług, może się okazać, że widzialność i lajki na Facebooku, niekoniecznie będzie priorytetem.

Jak ustalisz czego potrzebujesz i co jest Twoim celem, będzie można wyznaczyć drogę jak ten cel osiągnąć.

Czy są jakieś etapy pośrednie, kroki, na które można podzielić tę drogę i zastanów się po kolei co musisz zrobić, aby je wykonać.

Zdefiniowanie celu pokaże Ci również, czego Ci brakuje. Dowiesz się jakie powinny być Twoje kolejne kroki. To najlepszy początek jakiegokolwiek działania.

Planowanie doskonale weryfikuje czy posiadasz dobrze wylane fundamenty z kroku pierwszego. Na tym etapie wychodzi na światło dzienne wszystko, co zostało pominięte. Krótko mówiąc utykasz w którymś miejscu i za bardzo nie wiesz jak to rozgryźć i ustalić plan. Teraz dokładnie widzisz, czy masz dobrze przeprowadzone badanie rynku, czy wiesz do kogo mówisz i gdzie Twój klient jest, oraz jakie ma problemy.

To nie żadne czary ani zaklinanie przyszłości. To jest wiedza, którą wyciągasz z dokładnej znajomości swojego klienta i jego potrzeb.

Jeśli trudno Ci będzie ustalić np. kanały dotarcia i sposób komunikacji, to już wiesz, że musisz w kolejnym kroku jednak zrobić porządne badanie grupy docelowej, wychodząc oczywiście od stworzenia avatara klienta. 

Jeżeli nie wiesz również jak dokładnie określić swój produkt, co możesz zaoferować, to również oznacza brak znajomości swojego klienta. Nie masz pojęcia o jego problemach, to nie wiesz jakie rozwiązanie zaproponować. To logiczne! 

Jeżeli nie wiesz jak wycenić swój produkt, to znaczy, że nie masz odniesienia do własnego celu finansowego, ale przede wszystkim nie znasz swojego klienta i jego możliwości nabywczych. 

Wracasz do punktu nr 1! Wszystko ma swoją kolejność…. jak to w życiu ;)

Działaj zgodnie z planem! 

Jeśli dobrze przeprowadzisz badanie rynku, ułożysz ofertę i strategię komunikacji oraz sprzedaży, to teraz pozostaje działać.

Działaj do skutku!

Choć internet błyszczy i wydaje Ci się, że wszyscy odnoszą sukcesy i mają miliony zakochanych fanów, a Ty niekoniecznie, daj sobie szansę!

To nieprawda, że to tak “się podziało”. Za tymi sukcesami często stoją miesiące, albo i lata pracy. Przede wszystkim stoi jednak strategiczne i przemyślane działanie.

Stwórz wizerunek eksperta

Znając swojego klienta i jego problemy, odpowiadaj na nie. Bycie ekspertem nie oznacza bycie najmądrzejszym w mieście i przekonywanie wszystkich dookoła o tym.

Bycie ekspertem oznacza umiejętność rozwiązywania problemów.

Ludzi naprawdę nie interesuje Twoja oferta, ale to jaki problem ich rozwiążesz. Twoja oferta musi na to odpowiadać.

Bycie ekspertem oznacza bycie wsparciem. To oznacza, że wiesz jak komuś pomóc, jak uśmierzyć ból.

Ty też powtarzaj to do bólu. Ekspertem człowiek nie staje się rzucając w wirtualną przestrzeń jedno stwierdzenie i czekając na oklaski. Aby zostać ekspertem musisz zdobyć zaufanie i zbudować relację ze swoimi odbiorcami.

Zaufanie zdobywasz pokazując, że to, co im proponujesz ma sens. Pokazujesz, że potrafisz rozwiązać ich problem i dać im tabletkę przeciwbólową. 

Ekspert nie zna się na wszystkim, ale jest absolutnym mistrzem w dawaniu rozwiązania w dziedzinie, która jest polem jego ekspertyzy.

Nie można być specem od wszystkiego… takim co Ci zrobi coaching i naprawi kran przy okazji trwania sesji. To nie zadziała.

Pokazanie, że coś niekoniecznie leży w obszarze Twoich działań, ale wiesz, gdzie szukać rozwiązania , budzi zaufanie.

Ja pomagam Ci ułożyć strategię Twojej marki osobistej. To wiąże się z analizą własnych zasobów, ustaleniem celów. Pomagam Ci ustalić jaki powinien być Twój wizerunek i sposób komunikacji. Kolejnym krokiem jest odbiorca Twojej marki i sposoby docierania do niego. Jesteśmy w stanie ułożyć to w plan.

Nie jestem jednak ekspertem od SEO czy technicznych kwestii związanych z tworzeniem strony www. Jeśli chcesz wyspecjalizować się w budowaniu stron czy pozycjonowaniu, znajdź kogoś, kto zajmuje się stricte tą dziedziną.

Jemu jednak musisz dostarczyć wszystkich informacji związanych z Twoją grupą docelową, strategią komunikacji, sprzedaży i kanałami dotarcia. Bez tego, ten ekspert, nie będzie w stanie zaprojektować skutecznej reklamy.

Rozumiesz już co mam na myśli?

Ktoś, kto buduje strony potrzebuje wytycznych. Wytycznymi będzie Twoja strategia marketingowa. Twoja strategia wypływa z tego jaką jesteś marką osobistą. 

To szerokie pola działania i pewnie w jakimś zakresie można je ze sobą łączyć. Jednak wątpię, że będzie ktoś, kto faktycznie opanuje wszystkie te elementy w stopniu specjalisty.

Spraw, żeby ludzie na dźwięk Twojego nazwiska, bezbłędnie mówili, czym się zajmujesz i co jest Twoim obszarem ekspertyzy!

Wiem, że Ci się uda, tylko zaczynaj z głową! Daj sobie swoją szansę na sukces :)

Dziś w prezencie ode mnie pierwszy krok jaki jest potrzebny w budowaniu marki osobistej czyli avatar klienta. To absolutna podstawa bo rozpoczęcia pracy nad swoją marką i nad strategią. 

Klikaj i korzystaj: avatar :)

 

Masz wątpliwości czy Twój wizerunek jest właściwie komunikowany? Jesteś fotografem i szukasz mentora, który pomoże Ci rozwinąć swój biznes?

Umów się na niezobowiązującą konusltację



Sesja na stronę www 2

Ta treść jest chroniona hasłem. Aby ją zobaczyć, podaj hasło poniżej:



jakiech-bledów-nie-popelaniac-w-pozyskiwaniu-klientow

3 błędy, jakie popełniasz zaczynając pozyskiwać klientów online

Jak pozyskiwać klientów online?

To pytanie które pada zawsze na początku prowadzenia biznesu. Startujesz z czymś i stwierdzasz, że masz taki świetny produkt, że to wystarczy. Potem odbijasz się od ściany, bo okazuje się, że klienci nie walą drzwiami i oknami. Musisz się mocno gimnastykować, żeby ktokolwiek o Tobie usłyszał, przekonał się do Ciebie i przyszedł skorzystać z Twoich usług.

Zaczynasz rozglądać się za rozwiązaniem. Jak się już  trochę wtajemniczysz, to dochodzisz do wniosku, że trzeba się reklamować na Facebooku. To jest to! Nauczysz się jak obsługiwać managera reklam, a w zasadzie to nawet nie musisz, bo przecież Facebook sam Cię prowadzi. Wkoło słyszysz, że bez reklamy na Facebooku nie ma szans, a ponieważ jest tam absolutnie KAŻDY,  prawie 20 milionów Polaków, to ty tym bardziej musisz tam być.

Przepalasz trochę kasy, parę osób można nawet coś poklika, ale przecież nie o to chodziło!

Kolejny krok to ożywcza myśl: “założę konto na Instagramie!” Przecież wszyscy influencerzy, guru Internetu są na tam, więc Ty też musisz tam być! Pakujesz mnóstwo energii w to, jak zbudować konto, uczysz się robić piękne “Instagramowe” foty….. Coś tam się dzieje, ale z pewnością, nie to to wymarzony efekt.

Jak dojdziesz do wniosku że już jesteś ekspertem to myślisz “pójdę na Linkedin!”. W końcu to tam się szuka ekspertów i profesjonalistów!!!!

I trochę to nie działa. Dlaczego?

Odpowiedź jest banalna. Działasz bez sensu i chaotycznie, bo nie masz pomysłu. Nie masz strategii.

I nie chodzi o biznes plan na 10 lat i wizję rozwoju Twojego biznesu w wielkie korpo. Chodzi o strategię działania i plan. A przede wszystkim, chodzi o rzetelną wiedzę, której nie bierze się z powietrza, ani nie wymyśla siedząc na kanapie.

Podejrzewam, że jesteś freelancerem, może prowadzisz małą firmę, może działasz samodzielnie albo masz partnerów. 

Twoim problemem jest pozyskanie klientów. Nie zdobywanie lajków, komentarzy, followersów i klakierów. Twoim celem jest dotarcie do ludzi, którzy mogą zostać Twoimi klientami i pokazanie im, co możesz dla nich zrobić. 

Miarą skuteczności nie jest ilość fanów, ale to jak idzie Twój biznes i sprzedaż. Dlatego musisz zacząć myśleć jak przedsiębiorca. 

Nie pozyskasz klientów, jak nie wiesz dokładnie, kto jest Twoim klientem.

Nie pozyskasz klientów nie znając ich problemów. Pamiętasz historię o tabletce przeciwbólowej i witaminie? 

No właśnie. Musisz być tabletką, a żeby się nią stać, musisz wiedzieć jaki ból masz uśmierzyć i gdzie jest jego źródło.

Odpowiadając na Twoje podstawowe pytanie, jak pozyskać klientów, są 3 punkty, które musisz spełnić, żeby jakakolwiek strategia i reklama mogły zadziałać.

zdjecia-ze-studyjnej-sesji-wizerunkowej-dla-szkoły-angielskiegoMusisz:

  • poznać ich,
  • odpowiedzieć na to czego, oni potrzebują, a nie na to, co się Tobie wydaje,
  • zrobić to w sposób taki, który do nich dotrze i przemówi.

 

Po pierwsze:  Wyobraź sobie swojego idealnego klienta i zweryfikuj założenia

Podstawowy błąd jaki popełniamy, to brak znajomości idealnego klienta. W biznesie nie ma miejsca na “wydaje mi się”, “myślę, że… “ itd. 

Musisz dokładnie wiedzieć  czego Twój klient potrzebuje, jakie ma problemy i, z jakimi wyzwaniami się mierzy.

Stwórz avatar swojego klienta. To ćwiczenie, które się robi, po to by poznać swojego klienta. Warto nadać mu imię, wyobrazić sobie bardzo dokładnie tego człowieka. Zastanów się co lubi, jak żyje, jak spędza czas i, przede wszystkim, jakie wyzwania przed nim stoją odnośnie Twojej oferty.

Samo stworzenie avatara to jednak za mało. Musisz potem fizycznie taką osobę odnaleźć i przebadać. 

W badaniu dobrze określić sobie także wątpliwości, po to by wiedzieć z jakimi obiekcjami trzeba będzie się zmierzyć w przygotowywaniu oferty. Obiekcje są szalenie istotne, ponieważ obiekcje świadczą o tym, że ktoś jest już wstępnie zainteresowany, Obiekcje pozwolą Ci rozbroić bombę już na początku. 

Badanie powinno Ci także pokazać poziom świadomości Twojego klienta.

Powinnaś się z niego dowiedzieć, czy Twój klient wie, że ma problem czy nie i czy jest świadom rozwiązań, jakich rozwiązań i czy szuka ich aktywnie? Na ile zna Twoje rozwiązania i konkurencji?

To pokaże Ci w jaki sposób będziesz rozmawiać ze swoim klientem. Czy musisz go uświadamiać, czy wystarczy pomachać mu rozwiązaniem przed nosem.

Badanie robimy również po to, by poznać język Twojego klienta, abyś widziała jak z nim rozmawiać.

Po drugie:  Stwórz ofertę dla swojego klienta i uśmierz jego ból

Jednym z podstawowych błędów początkujących jest wymyślanie oferty, zamiast odpowiadanie na na ból i proponowanie rozwiązania istniejącego problemu. Nie konstruujesz oferty na podstawie tego, co mają inni, bo chcesz się wyróżnić i nie wiesz również, czy ich oferta ma sens. 

Oferta powinna wypływać z poziomu świadomości klienta i jego potrzeb. Nie odwrotnie.

Mając dobrze zebrane informacje na temat swojego klienta możesz dopiero zacząć myśleć o tym, co zaproponować i w jaki sposób.

Bierzesz te wszystkie informacje, które masz , zbierasz je do kupy i zastanawiasz się w jaki sposób, dzięki swoim zasobom, możesz dostarczyć rozwiązanie na problemy i bolączki swojego klienta.

Oferta jest najlepszą tabletką przeciwbólową, jaką kiedykolwiek Twój klient mógłby otrzymać.

Ofertę również określa poziom świadomości. Jeśli wprowadzasz innowację i nikt nie słyszał o czymś takim, to super. Będziesz mieć pozycję pierwszeństwa, a to zawsze daje przewagę. Musisz jednak najpierw wyedukować klienta i uświadomić mu swoje rozwiązanie, więc proces docierania do klienta będzie dłuższy.

Tylko niewiele osób jest gotowych, aby kupić od razu, zwłaszcza coś, co widzą po raz pierwszy. Pamiętaj, że dziś szacuje się, że potrzebujesz 11 punktów styku, zanim człowiek podejmie decyzję. Dobrze jest zatem również wziąć pod uwagę przygotowanie produktów bezpłatnych i niskopłatnych, które będą prowadzić Twojego klienta w lejku sprzedażowym do finału, czyli zakupu lub podjęcia współpracy.

Po trzecie: Komunikuj się w sposób zrozumiały i przekonujący dla Twojego klienta

Dużym błędem jest niezrozumienie czym zainteresowany jest klient i jak należy do niego mówić.

Przede wszystkim ludzi nie obchodzi twoja zarąbista niebieska gładka pigułka, ale to że przestanie ich boleć ząb!

Jeśli pod ręką szybciej znajdzie się biała i szorstka, to myślisz że będą biec do apteki w myślach powtarzając że ta niebieska przechodzi gładko, wygląda pięknie i smakuje jak truskawka?

Wątpię. Wezmą to co będzie szybciej i prościej i jak najszybciej rozwiąże ich problem.

Czyli mówisz o korzyściach płynących dla Twojego odbiorcy z tego, że skorzystają  twojego rozwiązania. Nie mówisz o tym że Twoja pigułka ma piękny kolor, zawiera składnik XYZ i połyka się ją gładko. Mówisz o tym, że masz coś, co natychmiast uśmierzy ich ból.

Mówisz także językiem swojego odbiorcy . Po to robiłaś badania, pamiętasz?

To bardzo ważne. Z badań wyciągnij zwroty jakimi posługują się Twoi klienci, zwróć uwagę na pytania jakie zadają, na to jak opisują swój problem i dokładnie tym językiem się posługują i na te pytania odpowiadaj. Inaczej mówisz do dziecka, inaczej do osoby dorosłej. Inaczej mówisz do koleżanki, a inaczej do grupy menedżerów na szkoleniu….. Nawet jak wszystkim będziesz chciała przekazać tę samą informację tak naprawdę. Język klienta jest ważny. Dzięki niemu możemy się utożsamić, poczuć częścią grupy 

 

Na kursie marki osobistej cały wielki moduł poświęcam właśnie klientowi. Dlaczego?

Marka osobista to coś więcej niż tylko świetna ja. To jeszcze mój klient, dla którego coś tworzę i, do którego chce dotrzeć. 

Marka osobista jest najlepszą odpowiedzią dzisiaj, na to jak budować biznes oparty na Tobie, jak być małym, jednoosobowym przedsiębiorcą, albo jak budować wizerunek eksperta. To jest plan i strategia, które musisz sobie ułożyć i według nich działać. 

Marka osobista to jest sposób budowania biznesu i nie chodzi w niej tylko o to, żeby zrobić sobie super wizerunek i stanąć na piedestale oczekując zachwyconych westchnień, 

Marka osobista ma Ci pomóc uporządkować strategię działania, odpowiedzieć na pytania kim jesteś ty, kim jest Twój klient, jak się komunikować skutecznie, jak budować spójny wizerunek.

Na kursie otrzymacie konkretne narzędzia do stworzenia awatara i jak dokładnie przeprowadzić segmentację oraz badanie rynku. Już wiesz, że bez tego ciężko będzie ruszyć gdziekolwiek w sensowny sposób. 

 

Jeżeli chcesz porozmawiać o swojej marce osobistej, zapraszam Cię na konsultację. Pierwsze spotkanie jest bezpłatne i niezobowiązujące. 

Masz wątpliwości czy Twój wizerunek jest właściwie komunikowany? Jesteś fotografem i szukasz mentora, który pomoże Ci rozwinąć swój biznes?

Umów się na niezobowiązującą konusltację